`

Niezwykłe znalezisko przeleżało pod wodą 600 lat. Są polskie wątki

2 min. czytania
Aktualizacja 20.01.2026
20.01.2026 10:46
Obserwuj nas na Google

Zespół archeologów z Muzeum Łodzi Wikingów w Roskilde odkrył wrak średniowiecznego statku na terenie cieśniny pomiędzy Danią a Szwecją. Znalezisko daje wgląd w transport towarów w średniowieczu i jest określane mianem kamienia milowego dla archeologii morskiej.

Wrak statku na dnie cieśniny Sund
fot. Jam Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jaki sposób odkrycie średniowiecznej kogi łączy się z terenami współczesnej Polski.
  • Do czego służył ten typ okrętów.
  • Czy wiadomo, co przewoziła koga.

Niezwykły wrak pod wodą. „Największa koga, jaką kiedykolwiek odkryto”

Wody u wybrzeży Kopenhagi skrywały zatopioną tajemnicę przez 600 lat. Muzeum Łodzi Wikingów w Roskilde poinformowało o znalezieniu na dnie potężnej kogi – średniowiecznego statku towarowego, który zatonął w cieśninie Sund. „To nie byle jaki wrak, ale największa koga, jaką kiedykolwiek odkryto – statek, który reprezentuje jeden z najnowocześniejszych typów statków swoich czasów i stanowił podstawę średniowiecznego handlu” – czytamy w komunikacie na stronie internetowej muzeum. Ładowność okrętu szacuje się na 300 ton, a jego wymiary (od miejsca, w którym został znaleziony) to 28 metrów długości, 9 metrów szerokości i 6 metrów wysokości. Trasy odbywano przede wszystkim po Morzu Północnym.

Kogę nazwano Svælget 2; nawet przy dużym obciążeniu mogła sterować nią stosunkowo niewielka załoga. - To wyraźny dowód na handel towarami codziennego użytku. Stoczniowcy dążyli do jak największych rozmiarów, aby transportować ładunki wielkogabarytowe – sól, drewno, cegły czy podstawowe produkty spożywcze – skomentował archeolog morski i kierownik wykopalisk Otto Uldum, dodając, że to „kamień milowy dla archeologii morskiej”.

Polskie wątki niezwykłego odkrycia. Chodzi o… drewno

Podczas analizy odkrycia ustalono wiele zaskakujących szczegółów. Co ciekawe, do kogi wkradł się także polski wątek. Svælget 2 zbudowano w Holandii około 1410 r., ale sporą część materiałów sprowadzono z Pomorza, czyli terenów współczesnej Polski. „Deski wykonano z dębu pomorskiego, a wręgi [...] pochodziły z Holandii. Ten schemat konstrukcyjny sugeruje, że ciężkie drewno na poszycie było importowane, a wręgi wycinano lokalnie na placu budowy” – przekazano.

Na dnie morza poza wrakiem odkryto również inne zabytkowe przedmioty – zastawę stołową, buty, grzebienie i różańce. Elementem zastanawiającym pracujący na odkryciem zespół pozostaje jednak brak załadunku. Wśród licznych znalezisk nie udokumentowano niczego, co można uznać za przewożone dobra.

Źródło: Radio ZET/vikingeskibsmuseet.dk

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET