"Palce szatana" to grzyb rodem z horroru. Spotkasz go też w polskich lasach
Okratek australijski to grzyb, na którego widok można nieźle się wystraszyć… Nie bez powodu nazywany jest on “palcami diabła” czy “cuchnącą ośmiornicą”. Gdzie rośnie? Czy może być niebezpieczny dla człowieka?
“Palce diabła” rozponasz z większej odległości. Nie chodzi o wygląd
Okratek australijski, kwiatowiec australijski (Clathrus archeri (Berk.) Dring), to gatunek grzybów z rodziny sromotnikowatych (Phallaceae). Wygląda bardzo charakterystycznie, niczym dziwaczny kwiat, choć z daleka może przypominać również… rozczapierzone, czerwone palce wystające z ziemi. Stąd też jego potoczna nazwa “palce diabła”. Jednak to nie wygląd okratka australijskiego jest głównym powodem, dla którego wzbudza on zainteresowanie. “Palce diabła” można wyczuć z daleka: grzyb wydziela nieprzyjemny zapach padliny. Aromat ten rozciąga się na wiele metrów dookoła miejsca, w którym rośnie grzyb. Woń okratka można porównać do zapachu sromotnika smrodliwego.
Za ciemnoczerwoną barwę wyjątkowego grzyba odpowiadają karoteny, m.in. likopen i beta-karoten, które występują także w pomidorach i marchwi. Co ciekawe, okratek australijski pełni pożyteczną funkcję w lasach, m.in. rozkłada materię organiczną do postaci prostych związków.
Clathrus archeri występuje naturalnie w Australii, Nowej Zelandii i Tasmanii, jednak od dłuższego czasu rozprzestrzenia się również w Europie. W naszym kraju jego obecność po raz pierwszy stwierdzono w 1975 roku: został znaleziony w lesie nieopodal Biłgoraja. Okratka możemy szukać w Sudetach i na ich przedpolu, w Karpatach i na wyżynach południowo-wschodniej Polski. Owocniki pojawiają się od czerwca do grudnia.
Czy okratek australijski jest jadalny? Lepiej nie próbuj
Chociaż pewnie nikomu nie przyszłoby do głowy zjedzenie okratka z uwagi na jego odstraszający zapach, grzyb wcale nie jest trujący. Nie oznacza to jednak, że można go bez problemu spróbować. Grzyb jest zaliczany do niejadalnych. Jego specyficzny zapach ma zwabić ślimaki, a także muchy i inne owady, które roznoszą zarodniki Clathrus archeri na nowe obszary (to również nie zachęca do jedzenia).
Źródło: Radio ZET/ national-geographic.pl/gazetalubuska.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET