Roboty nie powinny przypominać ludzi. "Szkody mogą być zbyt duże"
“Nie musimy zgadzać się na to, by roboty projektowano tak, by przypominały ludzi. Obecność robotów humanoidalnych w przestrzeni publicznej może prowadzić do wielu sytuacji zagrożenia ludzkiego życia” – stwierdził w rozmowie z PAP dr Kamil Mamak z UJ, który na badania dotyczące prawa karnego, etyki i robotów dostał grant ERC.
Roboty mogą pomagać ludziom… do pewnego momentu
W książkach czy filmach science fiction obecność robotów mających sylwetkę człowieka jest motywem znanym od wieków. Myśląc o przyszłości, wielu z nas właśnie tak wyobraża sobie życie na Ziemi. Jednak rozwój technologiczny nie zawsze sprzyja ludzkiej naturze, co może generować różne sytuacje.
Zdaniem dr. Mamaka, filozofa i prawnika z Uniwersytetu Jagiellońskiego, z produkcją robotów o ludzkiej formie może się wiązać więcej strat niż zysków. A w wielu zastosowaniach nie ma realnych powodów, by maszyny wyglądały jak ludzie. Głównym problemem, który się z tym wiąże, jest odróżnienie człowieka od robota.
“Przykład: kierowca widzi, że przez ulicę przechodzą dwie postaci. Wciska hamulec, ale ten nie działa, więc kierowca wjeżdża w jedną z tych postaci i zabija człowieka. A dopiero wtedy okazuje się, że druga z postaci – ta, którą ocalił, wcale nie była człowiekiem, ale robotem humanoidalnym. Rozrachunek jest tragiczny: poświęcono życie człowieka, by ratować robota. "A to pokazuje, że samo wprowadzenie na rynek robota, którego łatwo pomylić z człowiekiem, jest już etycznie problematyczne" – tłumaczy ekspert.
Nie tylko ludzie, ale i inne roboty czy algorytmy w autonomicznych pojazdach, czy dronach mogą mieć problem z odróżnieniem, kto jest człowiekiem, a kto nie. To zaś może prowadzić do kolejnych potencjalnych zagrożeń.
"Roboty humanoidalne powinny być używane z wielką rozwagą. Powinniśmy zastanowić się, jak się zachowują, jak wyglądają, czy na pewno niezbędne jest to, aby przybierały postać człowieka” - opowiada naukowiec.
Jego zdaniem każdy taki robot powinien być nawet z daleka nie do pomylenia z człowiekiem.
W styczności z robotem humanoidalnym dochodzi do antropomorfizacji
W jednej ze swoich prac dr Mamak zwraca uwagę inny problem. Ludzie w ekstremalnej sytuacji wcale nie są skłonni poświęcić humanoidalnego robota, by ratować ludzkie życie. Dochodzi tu do antropomorfizacji. Człowiek, chcąc nie chcąc utożsamia taką maszynę z człowiekiem. Tak działają nasze emocje. Jakiś czas temu w sieci pojawił się film, na którym człowiek “trenuje” robota przypominającego psa.
"Niby wiemy, że to tylko robot, że nie ma sensorów bólu ani nie ma emocji, ale oglądanie tego do końca jest to komfortowe. Człowiek nie potrafi całkiem wyłączyć współczucia. A przecież ten robot nawet nie jest podobny do człowieka. Ludzie, widząc robota, automatycznie przypsują mu płeć, pochodzenie, wiek” – mówi specjalista.
Laureat grantu ERC podaje, że jeśli chodzi o prace opiekuńcze, ludzie w ankietach deklarują większą akceptację dla robotów, które wyglądają jak kobiety. A z kolei w ochronie mienia bardziej pożądane są roboty przypominające mężczyzn. Jednak zdaniem etyka takie preferencje nie mogą być dla producentów wskaźnikiem, jak należy projektować roboty.
"Osiągnięcie pewnych celów może wydawać się łatwiejsze dzięki użyciu nowych technologii, ale co z tego, jeśli cofniemy się przez to w rozwoju moralnym? Poprzez interakcje z robotami rozluźnienia mogą doznać nasze kategorie etyczne. Bo jeśli będziemy wchodzić w interakcje z bytami, których zachowanie moralne nas nie obchodzi, to możemy się przez to stać gorszymi ludźmi. Powinniśmy próbować zrozumieć, jakie są z tym związane zagrożenia i im przeciwdziałać. Obecność robotów to więc nie tylko ułatwienie, ale i wyzwanie” – podsumowuje naukowiec.
Źródło: Radio ZET/ PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET