Zaskakujące tempo Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego. "Zbliżamy się do półmetka"
- Zbliżamy się do półmetka misji IGNIS. Wszystko działa bardzo dobrze. Sławosz Uznański-Wiśniewski spisuje się świetnie, pracuje bardzo efektywnie i kończy większość zadań przed czasem - podsumował dla PAP kierownik misji Ax-4 Sergio Palumberi z ESA.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są dotychczasowe osiągnięcia misji IGNIS?
- Dlaczego występują anomalie podczas misji?
- Które problemy uznaje się za potencjalnie najbardziej poważne w misji?
- Co robi się, aby rozwiązywać problemy podczas misji?
Zbliża się półmetek misji IGNIS
- Jeśli chodzi o cele, osiągnęliśmy już ponad jedną trzecią założeń misji. Wszystko działa bardzo dobrze. Sławosz spisuje się świetnie, pracuje bardzo efektywnie i kończy większość zadań przed czasem. Wszystko przebiega bardzo sprawnie - powiedział PAP Sergio Palumberi.
Palumberi, kierownik misji Ax-4 z ramienia ESA, odpowiada za koordynację wszystkich działań związanych z udziałem Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego, a także za tę część europejskich eksperymentów, w których uczestniczą inni astronauci z załogi: Tibor Kapu z Wegier, Shubhanshu Shukla z Indii i Peggy Whitson (USA).
Pytany, czy w misji wystąpiły jakieś problemy, Palumberi powiedział, że owszem, ale to normalne. - Spodziewamy się tego. Drobne zakłócenia zdarzają się cały czas. Wiemy, że to część naszej pracy - zapewnił.
"Odnotowaliśmy 10 raportów o anomaliach"
- W ciągu około pięciu dni misji odnotowaliśmy 10 raportów o anomaliach, czyli średnio dwie dziennie – to dobry wynik, normalna liczba. Dobrą wiadomością jest to, że żadna z nich nie miała poważnego wpływu na realizację celów misji. Udało się przeanalizować każdą anomalię, ocenić jej wpływ na misję i rozwiązać - podsumował.
Palumberi wyjaśnił, że anomalie mogą mieć różny charakter. Te najbardziej poważne dotyczą sprzętu. - Na szczęście dotąd w misji IGNIS to się nie zdarzyło. I to dobra wiadomość - podkreślił. Zwrócił uwagę, że cały sprzęt przed startem jest gruntownie testowany, następnie pakowany, wysyłany do USA, a potem - startuje w kosmos. W czasie podróży m.in. występują ogromne wibracje i nigdy nie ma stuprocentowej pewności, że sprzęt nie dozna uszkodzeń. - Wszystko jest zaprojektowane tak, by się nie zepsuło, ale czasem tak się po prostu dzieje - przyznał ekspert.
Drugi Polak w kosmosie
Dodał, że występować mogą też drobne problemy z konfiguracją oprogramowania na pokładzie, albo z konfiguracją serwerów naziemnych, przez co dane nie są przesyłane poprawnie – wtedy trzeba to przeanalizować i poprawiać ich działanie.
Anomalie mogą również dotyczyć np. jakości danych naukowych uzyskanych w eksperymentach. Czasem mogą się także zdarzyć błędy astronautów – na przykład, kiedy zapomną podać godzinę, o której wykonali jakieś zadanie. - To też traktujemy jako anomalię, ale łatwo to naprawić – dzwonimy i prosimy: >>Hej, zapomniałeś podać godzinę. Możesz nam ją podać?<< I sprawa załatwiona - opisał Palumberi.
Źródło: Radio ZET/ Z Oberpfaffenhofen Ludwika Tomala (PAP)
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET