Grozi nam temperaturowy armagedon. Ekstremalna prognoza. "Przekroczymy 40 stopni"

3 min. czytania
25.07.2023 19:36
Obserwuj nas na Google

Upały opanowały Włochy. Termometry pokazują tam nawet 48 stopni. Prof. Mirosław Miętus z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej nie ma wątpliwości, że sytuacja pogodowa się zmieni także w Polsce. - Doświadczamy tego, o czym od co najmniej trzydziestu kilku lat mówi bardzo duża grupa naukowców, czyli efektu globalnego ocieplenia - podkreśla w rozmowie z Wirtualną Polską.

upał
fot. wxcharts.com

Pogoda w Polsce z roku na rok się zmienia. W Europie padają rekordy ciepła. Czy należy się przyzwyczaić do tak wysokich temperatur na naszym kontynencie? - Raczej tak. Doświadczamy tego, o czym od co najmniej trzydziestu kilku lat mówi bardzo duża grupa naukowców, czyli efektu globalnego ocieplenia. Nie ma tu dobrej wiadomości - cieplej będzie na obszarze całej kuli ziemskiej. Zakres zmian będzie różny w zależności od regionu. Tutaj decyduje podstawowy czynnik, czyli to - gdzie jest ciepło, i gdzie jest zimno - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską prof. Mirosław Miętus z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowego Instytutu Badawczego.

Globalne ocieplenie. "Być może nie będziemy chcieli przyjeżdżać nad Bałtyk"

Według eksperta globalne ocieplenie dotknie wszystkie regiony. Temperatura wystrzeli. - Zarówno w Grecji, nad Morzem Śródziemnym, jak i u nas czy w Skandynawii. Obserwujemy to już teraz - choćby w strefach polarnych, gdzie lód jest cieńszy, a jego zasięg jest mniejszy - zaznacza.

Redakcja poleca

Prof. Miętus podkreśla, że tak wysokie wartości, jak obserwuje się obecnie, będą codziennością. - Takie rekordy będziemy notować, jak również powtarzające się tzw. fale upałów, czyli okresy, gdy temperatura będzie nieprzerwanie wyższa od pewnych, określonych wartości - mówi. I dodaje, że smutnym następstwem zmian będzie, chociażby, zwiększona liczba zgonów.

W XXI wieku mieliśmy kilka fal upałów, a liczba zgonów w każdej kolejnej jest coraz większa - dochodzi do kilkudziesięciu tysięcy tylko w samej Europie. Wraz ze wzrastającą temperaturą u ludzi zaczynają się problemy związane z zaburzeniami układu krążenia, oddechowego.  - prof. Mirosław Miętus z IMGW-PiB

- Coraz częściej pojawiają się sytuacje, że karetki wyjeżdżają do pacjentów ze stanem przedzawałowym. Poza tym przeciążane będą linie energetyczne, choćby dlatego, że zapotrzebowanie na chłodzenie jest coraz większe. Ekstremalne warunki utrzymujące się w dłuższym czasie obnażą pewne dysfunkcje infrastruktury - tłumaczy prof. Miętus.

Jak zauważa, warunki termiczne w Polsce są dziś takie, jak były 15 lat temu na Węgrzech. Jednocześnie rozmówca WP wątpi, by Polskę nawiedziły upały osiągające 48 stopni. Nie znaczy to jednak, że temperatura nie wzrośnie. - Zaczniemy regularnie przekraczać 40 stopni. To nie będą fale ciepła, gdzie taka temperatura byłaby codziennie, ale w kolejnych latach możemy spodziewać się, że ta czterdziestka pojawi się w sezonie raz czy dwa razy. Nie będzie to wyskok, że będzie 20, nagle 40 i znów 20 stopni. To będzie proces związany z napływem ciepłych mas powietrza z południa Europy - wyjaśnia.

Niestety, wraz ze wzrostem temperatur powietrza i wody morskiej, potęgować będą się problemy środowiskowe. - Być może dojdzie do sytuacji, w dalszej perspektywie, że nie będziemy chcieli nad Bałtyk przyjeżdżać. To będzie zbiornik, który będzie umierał. Ujawnią się procesy, które są związane z zanieczyszczeniem środowiska morskiego, które jest dość mocne w przypadku Bałtyku. To stosunkowo małe morze śródlądowe. W zlewisku Morza Bałtyckiego żyje olbrzymia populacja ludzi. Jest to też region o ogromnie rozwiniętym przemyśle - górnictwo, hutnictwo, przetwórstwo nawozów sztucznych, rolnictwo, przemysł drzewny. Idą za tym agresywne środki chemiczne. Wszystko w efekcie spływa do Bałtyku - podsumowuje.

RadioZET.pl/Wirtualna Polska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET