Tragedia w Gdańsku. Uciekał przed policją i zginął
Nie żyje mężczyzna, który uciekając przed policją, uderzył autem w budynek. 55-latek mógł być pod wpływem alkoholu. Jego woń wyczuli od niego policjanci udzielający mu pomocy. Ciążył też na nim zakaz prowadzenia pojazdów.
Chcesz śledzić takie informacje? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku
O zdarzeniu, do którego doszło w nocy z wtorku na środę, poinformowała oficer prasowa komendanta miejskiego policji w Gdańsku asp. Karina Kamińska.
Policjanci z drogówki zauważyli jadącego ul. Hallera opla, w którym – mimo mrozu – otwarte były okna. Podejrzewając, że kierowca może być nietrzeźwy, funkcjonariusze próbowali zatrzymać pojazd. Gdy włączyli w radiowozie syrenę i światła, dając kierowcy opla sygnał do zatrzymania, ten przyspieszył.
Uciekał przed policją i zginął
Opel jechał z tak dużą prędkością, że stwarzał zagrożenie dla innych użytkowników drogi. Nie stosował się do sygnalizacji świetlnej i uniemożliwiał policjantom wyprzedzenie swojego pojazdu. W pewnym momencie kierowca opla stracił panowanie nad samochodem i uderzył w budynek.
Umówił się na randkę. Kobieta przyszła w towarzystwie bandziorówPolicjanci udzielili mężczyźnie pomocy medycznej, którą kontynuowali pracownicy wezwanego na miejsce pogotowia. 55-latka nie udało się jednak uratować.
– Mężczyzna najprawdopodobniej był nietrzeźwy, policjanci, którzy udzielali mu pomocy, wyczuli od niego zapach alkoholu. Po sprawdzeniu kierowcy w policyjnej bazie danych okazało się, że 55-latek miał obowiązujący zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych – poinformowała Kamińska. Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie.
RadioZET.pl/PAP/DG
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET