Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Olejem z konopi chciał leczyć żonę z depresji. Został skazany przez sąd

18.12.2018 23:22
xxx wiadomosci

Na rok więzienia w zawieszeniu na cztery lata oraz grzywnę Sąd Okręgowy w Lublinie skazał mężczyznę, który uprawiał konopie indyjskie i wytworzył z nich olej oraz nalewkę. W ten sposób oskarżony chciał pomóc chorym kobietom - swojej partnerce (obecnie żonie) i matce przyjaciela.

Lublin. Olejem z konopi chciał leczyć żonę z depresji. Został skazany przez sąd fot. Miss Nuchwara Tongrit/Shutterstock (ilustracyjne)

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

W uzasadnieniu wyroku sędzia Marcelina Kasprowicz, z uwagi na motywacje oskarżonego Andrzeja Sadowskiego (zgodził się na podawanie nazwiska), czyli chęć udzielenia pomocy chorym, zastosowała nadzwyczajne złagodzenie kary.

Sąd wymierzył Sadowskiemu karę grzywny w wysokości 5 tys. zł (500 stawek po 10 zł), ale na poczet tej grzywny zaliczył okres jego zatrzymania i tymczasowego aresztowania - od 29 stycznia do 30 sierpnia 2018 roku - przyjmując dzień pozbawienia wolności za równoważny dwóm stawkom grzywny. S

Sadowski ma też zapłacić nawiązkę 3 tys. zł na rzecz stowarzyszenia MONAR MAKONDO Ośrodka Leczenia, Terapii i Rehabilitacji Uzależnień w Majdanie Kozic Dolnych.

Chciał pomóc żonie i matce przyjaciela

Sąd uznał Sadowskiego za winnego tego, że w okresie od lutego 2017 do stycznia 2018 czterokrotnie w krótkich odstępach czasu uprawiał konopie indyjskie, a następnie po ich zebraniu przetwarzał je i uzyskiwał z nich nalewkę lub olej. Poszczególne uprawy konopi liczyły od czterech do 10 sztuk roślin. Uzyskał z nich jeden litr nalewki i 50 ml oleju.

Mężczyzna samodzielnie robił te preparaty, aby pomóc chorym kobietom. Najpierw podawał je swojej partnerce (obecnie żonie) chorej na depresję, nerwicę, schorzenia ginekologiczne, której inne leki nie pomagały, a marihuana tak. Następnie olej z marihuany podał matce swojego przyjaciela, która była w stanie terminalnym choroby nowotworowej, aby uśmierzyć jej ból.

Jak powiedziała sędzia, sąd dał wiarę wyjaśnieniom oskarżonego, iż jedyną motywacją jego zachowania była chęć udzielenia pomocy tym kobietom i „ta okoliczność łagodząca została przez sąd rozciągnięta bardzo szeroko”.

Zdaniem sądu, nie budzi wątpliwości, iż oskarżony uprawiał konopie i wytwarzał z nich środki odurzające, czym wypełnił znamiona czynu zabronionego opisanego w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii. Sędzia zaznaczyła, że fakty te wynikają z wyjaśnień złożonych przez samego oskarżonego, a wyjaśnienia te są konkretne i szczegółowe.

Odnosząc się do wniosku obrońcy o umorzenie postępowania z powodu braku społecznej szkodliwości czynu, sędzia podkreśliła, że sąd orzekający nie tworzy prawa, „działa zgodnie z zasadą legalizmu i wyłącznie w granicach prawa”, a ramy orzekania sądowego wyznaczają normy określone przez ustawodawcę.

Podkreśliła, że ustawodawca dopuszczając preparaty tzw. medycznej marihuany czyni to sposób kontrolowany przez lekarza i to lekarz ma prawo sięgnąć do tego typu preparatów, gdy uzna, że konwencjonalna farmakoterapia w danym schorzeniu nie będzie prowadziła do poprawy.

- Tymczasem obrona dokonuje skrótu myślowego przypisując takie uprawnienie oskarżonemu – dodała.

Sędzia zaznaczyła iż sąd ma świadomość, iż rozporządzenia ministra zdrowia w tej sprawie tworzą bardzo restrykcyjne kryteria, by uzyskać zgodę na stosowanie medycznej marihuany i jest to trudne dla pacjentów.

Jednak uznanie przez sąd, że czyny popełnione przez Sadowskiego mają znikomą szkodliwość społeczną - czyli w istocie nie stanowią zachowań bezprawnych - będzie wyrazem uznania, że takie czyny mogą zostać zrealizowane bez kary przez każdą osobę.

- Jasne jest dla sadu, iż jeśli ustawodawca zdecydował się na dopuszczenie medycznej marihuany, to odbywa się to pod kontrolą lekarza specjalisty, a nie obywatela, który zapoznaje się z artykułami prasowymi czy też audycjami (…) o dobroczynnym działaniu marihuany (…) i na tej podstawie pozyskuje wiedzę – powiedziała.

Obrona zapowiada apelację

Ogłoszony wyrok jest nieprawomocny.

Obrońca Sadowskiego Stelios Alewras powiedział dziennikarzom, że po przeanalizowaniu uzasadnienia zapadnie decyzja, czy złożone będzie odwołanie.

- Co do zasady, nie zgadzamy się tym orzeczeniem. Nie można powiedzieć, że pomaga się ludziom w chorobie, a jednocześnie szkodzi społeczeństwu. Sąd miał możliwość zastosowania przepisu mówiącego o możliwości umorzenia ze względu na brak szkodliwości społecznej – powiedział.

Sadowski podkreślił, że miał tylko jeden cel – pomóc swojej żonie i mamie przyjaciela.

Na pytanie, czy zrobiłby to jeszcze raz, Sadowski powiedział, że nie spodziewał się, iż "za coś takiego przyjdzie pójść do kryminału", ale gdyby jego żona ciężko zachorowała i potrzebowała takiej pomocy, zdobyłby się na to ponownie. - Niezależnie od tego, czy pójdę do kryminału, czy nie - dodał.

Sadowski podkreślił, że nie żałuje tego, iż udzielił pomocy. - Żałuję, że to wszystko tak daleko zaszło, że wylądowałem w kryminale, a wy wszyscy się mną interesujecie – powiedział dziennikarzom.

RadioZET.pl/PAP/PTD

Oceń