Mocne słowa Magdaleny Adamowicz: "Reżimowe media powodowały tę nienawiść"

Magdalena Kulej
22.01.2019 20:12
magdalena adamowicz
fot. Andrzej WRZESINSKI/East News

„Nie czuję nienawiści do człowieka, który zabił Pawła” - mówi w rozmowie z Piotrem Jaconiem w "Faktach po Faktach" TVN24 Magdalena Adamowicz. Żona zamordowanego prezydenta Gdańska wspominała na antenie męża i opowiadała o swoich obawach.

- Jestem silna dziś, chciałabym być jak najdłużej i modlę się, by te siły nie osłabły. Mam lęk, jak sobie poradzimy – przyznała Magdalena Adamowicz. Jak dodała, przez długi czas bała się o swoją rodzinę.

- Urzędy skarbowe wymyślały absurdalne zarzuty, kontrolowały naszą rodzinę kilka pokoleń wstecz, podobnie jak reżimowa telewizja, która biegała za Pawłem, wykrzykując coś, wchodząc do biura. My się po prostu baliśmy – opowiadała. - Paweł był silny, ale baliśmy się o dzieci, o rodziców, o rodzinę, że nagle przyjdą do pracy po niego. Wszystko to w świetle kamer – mówiła.

- Nasza córka jest bardzo mądra, wrażliwa, dużo rozumie. Chciałam ją chronić. Postanowiliśmy, by na jeden rok wyjechała (do szkoły za granicę – przyp. red.). To właśnie wyjazd córki miał być warunkiem, jaki Magdalena Adamowicz postawiła mężowi przed jesiennymi wyborami samorządowymi. Jak zdradziła, nie chciała, by Antonina „była przy tym hejcie”.

- Wiem, że ten rząd, który teraz jest, prokuratura sterowana przez ministra, media reżimowe, bo tak trzeba je nazwać, którymi wiadomo kto rządzi, a kto też z tylnego fotela wszystko nakręca, powodowały tę nienawiść ogólną, ale też w naszej rodzinie wyrządziły wiele krzywdy – kontynuowała. Na pytanie, czy nie boi się konsekwencji za określenie „media reżimowe”, odpowiada: „Nie, nie boję się”.

Zobacz także

Słowa mogą zabić

W rozmowie wspomniano słowa premiera Mateusza Morawieckiego, który mówił m.in. o potrzebie narodowego pojednania i zgody.

- Narodowe pojednanie jest ważne – zgodziła się Magdalena Adamowicz. Jak dodała, być może ostatnie wydarzenia spowodują, że „w ludziach coś pęknie, że coś się zmieni”. - Ale to musi wyjść nie tylko od polityków. To ludzie muszą być bardziej uprzejmi, serdeczni, nie muszą na siłę szukać sensacji, muszą bardziej ważyć słowa. Bo słowo może zabić. Słowa które padały, bardzo raniły Pawła. Te słowa też go zabiły – powiedziała.

- Gdyby nie było takiej nagonki na Pawła, gdyby nie było chęci zniszczenia go, ciągłego kąsania, myślę, że do tego by nie doszło. Jestem przekonana – wyznała.

Magdalena Adamowicz wesprze Aleksandrę Dulkiewicz

- Całym sercem popieram Aleksandrę Dulkiewicz – przyznała w rozmowie. - Wiem, ze będzie kontynuowała dzieło Pawła. On dużo mówił o swoich planach i miał do Oli pełne zaufanie – zdradziła.

Zobacz także

RadioZET.pl/TVN24/MK