Marsz Równości w Lublinie. Zewsząd wyzwiska, kamienie i petardy, policja użyła siły

13.10.2018 12:23

Lubelski Marsz Równości to wyraz sprzeciwu wobec dyskryminacji środowisk LGBT, niepełnosprawnych, uchodźców oraz mniejszości narodowych i wyznaniowych. Pochód rozpoczął się w sobotę po południu. Jak dowiedział się reporter Radia ZET, nie obyło się bez licznych wyzwisk i rzucania petardami ze strony kontr-manifestujących - środowisk narodowych, który zorganizowały anty-demonstrację. W policyjne samochody miały również "polecieć przedmioty". Marsz podąża inną drogą niż zaplanowana - został zablokowany przez przeciwników pochodu. Policja zdecydowała o użyciu siły.

Marsz Równości w Lublinie. Zewsząd wyzwiska, kamienie i petardy, policja użyła siły fot. Maciej Sztykiel/RadioZET/Twitter

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Jak dowiedziało się Radio ZET, lubelski Marsz Równości rozpoczął się bardzo gwałtownie. Na miejscu słychać było wyzwiska, wybuchy petard i policyjne syreny. Miało to związek z odbywającą się równocześnie kontrmanifestacją. Wcześniej, w Lublinie mobilizowały się z tej okazji środowiska nacjonalistyczne, oraz kibicowskie - także ze względu na odbywający się w sobotę mecz.

Jak podał reporter Radia ZET, marsz "zaczął się od petard, wyzwisk, policyjnych syren". Wśród funkcjonariuszy policji panowało poruszenie. Według relacji naszego dziennikarza, "w samochody policyjne poleciały jakieś przedmioty".

Policja kordonem oddzielała obie grupy demonstrantów. Uczestników marszu otoczyli policjanci. Kontrmanifestanci wykrzykiwali "Lublin miastem bez dewiacji!", "Zboczeńcy!".

Przeciwnicy manifestacji zablokowali pochód, zmuszając maszerujących do zmiany wcześniej zaplanowanej trasy.

Po jakimś czasie, środowiska narodowe podjęły próbę kolejnej blokady marszu, który podążał Aleją Solidarności. Policja apelowała o spokój i ostrzegła o możliwości użycia siły w przypadku zagrożenia. Nie obyło się jednak bez użycia środków siłowych - policjanci zastosowali granaty hukowe,pałki, armatki wodne i gaz łzawiący. Na miejscu panuje chaos i poruszenie. Według relacji reportera Radia ZET, w powietrzu "latały kamienie, butelki i jajka".

Prezydent nie zgodził się na manifestacje

Warto przypomnieć, że na początku prezydent miasta Krzysztof Żuk nie wyraził zgody na obydwa zgromadzenia – jak tłumaczył,  ze względu na niebezpieczeństwo starcia się uczestników dwóch manifestacji. Sąd jednak uchylił tę decyzję.

Rząd domagał się wręcz odwołania lubelskiego Marszu Równości, a jak stwierdził wojewoda lubelski Przemysław Czarnek, pochód ten - jego zdaniem - promuje „zboczenia, dewiacje i wynaturzenia”.

Po manifestacji
Po zakończeniu marszu, zaplanowano debaty światopoglądowe oraz pokaz dokumentu "Artykuł osiemnasty", który przedstawia sytuację osób homoseksualnych w Polsce.

RadioZET/PAP/JZ

Oceń