Zamknij

4 tony martwych psów, a żywe w stanie agonalnym. Horror w polskim schronisku

20.06.2020 17:45
Schronisko w Radysach
fot. OTOZ Animals

Właściciel schroniska dla zwierząt w Radysach na Mazurach został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące - podał w sobotę olsztyński sąd. Na tę placówkę nie bez przyczyny mówią "mordownia". W Radysach od kilku dni trwa akcja służb i wolontariuszy.

„Trzeba koniecznie zniszczyć Radysy. Błagamy o pomoc. Psy umierają jak muchy, w strasznych cierpieniach. Pracownicy utrudniają adopcje, kłamią, oszukują, to jest dramat” – to tylko jedna z wiadomości jaka dotarła do Stowarzyszenia "Pogotowie dla Zwierząt", które teraz prowadzi zbiórkę na rzecz psów uratowanych z tzw. mordowni w Radysach w województwie warmińsko-mazurskim (do soboty do godz. 17 zebrano już ponad milion złotych). „Tylko z oficjalnych danych wynika, iż w kilku pierwszych miesiącach 2020 roku ze schroniska w Radysach wyjechało prawie 4 tony martwych psów” – czytamy na stronie zbiórki.

W oględzinach w tym tygodniu uczestniczyło czterech prokuratorów, biegły z zakresu weterynarii, 40 policjantów oraz kilkudziesięciu inspektorów i wolontariuszy organizacji zajmujących się ochroną zwierząt, to m.in. przedstawiciele takich organizacji jak OTOZ Animals, Fundacji „Mondo Cane” czy Stowarzyszenia „Pogotowie dla Zwierząt”.

Według śledczych na terenie schroniska w Radysach znaleziono w ostatnich dniach 10 nieżywych psów, natomiast 70 wymagających leczenia psów zostało odebranych i przekazanych m.in. do lecznic weterynaryjnych, bo stan niektórych zwierząt zagrażał ich życiu. Wiadomo, że niektóre psy były po prostu w stanie agonalnym, miały np. odgryzione fragmenty szczęki i ogony. Podczas oględzin w schronisku dokonano inwentaryzacji psów i sprawdzano ich stan zdrowia oraz to, czy liczba zwierząt jest zgodna z dokumentacją. Przeprowadzono też prace odkrywkowe, gdyż - według śledczych - istniało podejrzenie, że na terenie schroniska były grzebane psy, jednak niczego nie odnaleziono.

Właściciel schroniska w Radysach z zarzutami

Dziś już oficjalnie Zygmunt D. jest podejrzany o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad zwierzętami i posiadanie amunicji bez zezwolenia, bo znaleziono u niego ponad 200 sztuk amunicji, na posiadanie której nie miał zezwolenia. - Sąd Rejonowy w Olsztynie przychylił się do wniosku prokuratora i zastosował wobec Zygmunta D. tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy - poinformował w sobotę rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie Olgierd Dąbrowski-Żegalski.

Jak dodał, sąd podjął taką decyzję w celu zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania prokuratorskiego. - Choć śledztwo jest na początkowym etapie, to jednak zebrany dotychczas materiał dowodowy w tej sprawie w ocenie sądu wskazuje na duże prawdopodobieństwo, że podejrzany dopuścił się popełnienia zarzucanych mu czynów - zaznaczył.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP