Siemoniak ostro o Błaszczaku i Zielińskim. "To oni rozłożyli BOR"

Mateusz Albin
15.02.2017 07:36
Tomasz Siemoniak
fot. East News

- Szef MSWiA Mariusz Błaszczak oraz jego zastępca Jarosław Zieliński rozłożyli BOR i powinni zostać odwołani - przekonuje Tomasz Siemoniak.

- To oni rozłożyli BOR. Pan Błaszczak, z panem Zielińskim, bo w ciągu kilku miesięcy mamy premier w szpitalu, mamy prezydenta w rowie. Jak to można porównywać z różnymi kolizjami czy stłuczkami? Nigdy, mówię o sytuacjach drogowych, prezydenci i premierzy nie lądowali w rowach ani w szpitalach - powiedział Tomasz Siemoniak w TVN24.

Zagłosuj

Czy BOR właściwie wywiązuje się ze swoich zadań?

Liczba głosów:

Według niego wszystkie konferencje, które zorganizowano po wypadku premier Beaty Szydło, pokazują, że w Biurze Ochrony Rządu panuje chaos. Dopytywał się dlaczego od piątku nie występuje szef BOR. Zdaniem Siemoniaka działania szefa MSWiA to "tak naprawdę jest jedna wielka kompromitacja ministra Błaszczaka i drżeć powinni obywatele, że bezpieczeństwo wewnętrzne Polski jest w rękach kogoś takiego, bo on swojej własnej szefowej nie jest w stanie upilnować, by była bezpieczna".

Polityka PO poproszono też o ocenę wtorkowej wypowiedzi szefa MSWiA. Błaszczak w "Sygnałach dnia" w Radiowej Jedynce mówiąc o obrońcy 21-letniego Sebastiana K. mec. Wojciechu Pocieju podkreślił, że rozumie, iż pan Pociej włącza się w akcję dotyczącą tego, żeby podważyć pierwsze ustalenia świadczące o tym, kto spowodował ten wypadek. Bierze za to pieniądze, a więc ma tytuł do tego, żeby takie działania robić.

- To jest kuriozalna wypowiedź. Nie rozumie tego, że adwokaci bronią tych, którzy są oskarżani. Gdybym ja był na miejscu pani premier Beaty Szydło, jak tylko bym oprzytomniał po tym wypadku, to bym natychmiast wyrzucił ministrów Błaszczaka i Zielińskiego. Ona nie jest w stanie tego zrobić, bo oni są ważniejsi od niej - komentował polityk PO. Według Siemoniaka sytuacja związana z wypadkiem premier pokazuje, że "w państwie PiS nikt nie ponosi odpowiedzialności".

W piątek ok. godz. 18.30 w Oświęcimiu doszło do wypadku, w którym poszkodowana została premier Beata Szydło. Rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd premier jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento. 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie miał zacząć skręcać w lewo i zderzyć się z autem, w którym była szefowa rządu. Oprócz niej poszkodowani zostali dwaj funkcjonariusze BOR z tego samochodu.

RadioZET.pl/PAP/MaAl