Słupsk: 8-latka zginęła pod lodem. Próbowała ratować psa
8-latka utonęła pod lodem stawu w Słupsku. W toku śledztwa na jaw wyszły dramatyczne okoliczności śmierci dziecka. Okazało się, że dziewczynka znalazła się na lodzie, bo chciała ratować swojego psa, który wpadł do wody i nie mógł się wydostać.
Ta tragedia wstrząsnęła całym Słupskiem. Trzy uczennice szkoły podstawowej wybrały się w okolice Klasztornych Stawów w Słupsku. W pewnym momencie na tafli lodu znalazł się pies 8-letniej Anitki. Lód był na tyle cienki, że załamał się pod ciężarem czworonoga i ten znalazł się w wodzie. Zwierzak próbował wydostać się na powierzchnię, ale nie był w stanie sam tego zrobić.
Pies wbiegł na cienki lód
Dziewczynki złapały się za ręce i jedna z nich spróbowała wejść na lód, by uratować swojego ukochanego psa. Niestety lód załamał się i pod nią. Koleżanki 8-latki nie spanikowały i natychmiast pobiegły po pomoc. Pech, że żadna z nich nie miała przy sobie telefonu, a w okolicy nie było nikogo, kto mógłby pomóc.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku.
Gdy Anitka tonęła, jej pies sam wdrapał się na lód i wyszedł na brzeg. — To jest właśnie takie podwójne nieszczęście. Ona nie weszła na lód dla zabawy. Chciała po prostu ratować swojego ukochanego psa — mówi w rozmowie z „Faktem” Danuta Wyrwas, dyrektora szkoły, do której chodziła dziewczynka.
Próbowały go ratować
Dziewczynki zabrały psa i pobiegły do domu, opowiedzieć, co się stało. Na miejsce przyjechali ratownicy, jednak było już za późno. Jak podaje „Fakt”, wszystkie dzieci z klasy zmarłej, zostały objęte opieką psychologiczną.
O sprawie pisaliśmy już wcześniej:
Pod 8-latką załamał się lód. Nie żyjeRadioZET.pl/g24.pl/Fakt24.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET