Po taśmach czas na kopertę Kaczyńskiego? „Zawiozłem pieniądze na Nowogrodzką”

Piotr Drabik
15.02.2019 07:31
Taśmy Kaczyńskiego. Zeznania Geralda Birgfellnera. Mówił o wręczeniu 50 tys. zł w kopercie
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/East News

Prezes PiS miał nakłonić Geralda Birgfellnera do wręczenia 50 tys. zł księdzu z rady fundacji, która jest właścicielem spółki Srebrna – wynika z zeznań austriackiego biznesmena, które ujawniła „Gazeta Wyborcza”. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Taśmy Kaczyńskiego, czyli nagrania z rozmów prezesa PiS z austriackim biznesmenem w sprawie budowy wieżowców na warszawskiej Woli, trafiły do prokuratury.

Sprawę przeciwko Kaczyńskiemu złożył Geralda Birgfellnera, który czuje się oszukany przez lidera partii rządzącej. Miał on nieoczekiwanie zerwać umowę w sprawie budowy dwóch 190-metrowych wieżowców przy ul. Srebrnej.

Zobacz także

Koperta Kaczyńskiego

W tej sprawie 11 lutego Austriak składał zeznania, a ich treść ujawniła w piątek „Gazeta Wyborcza”. 

Biznesmen miał ujawnić śledczym nieznany wątek przekazania pieniędzy dla ks. Rafała Sawicza.

„W tym czasie, myślę, że to było w lutym 2018 roku, kiedy sprawa była dalece zaawansowana i byliśmy w trakcie negocjacji, kancelaria Baker McKenzie (wynajęta do prawnej obsługi inwestycji spółki Srebrna – przyp. red.) poleciła mi, że potrzebuje uchwały spółki Srebrna oraz właściciela spółki Srebrna, czyli Fundacji im. Lecha Kaczyńskiego. Baker McKenzie przygotowała treść takiej uchwały. Jarosław Kaczyński powiedział, że potrzebuje pełnomocnictwa od spółki Srebrna do podpisania tej uchwały. Chodzi dokładnie o uchwałę rady fundacji im. Lecha Kaczyńskiego” – cytowała słowa Birgfellnera „Wyborcza”.

Zdaniem Austriaka prezes PiS w imieniu Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego podpisał trzy uchwały z dwiema innymi osobami. Dotyczyły one zgody na zaciągnięcie kredytu na 300 mln euro i rozpoczęcie inwestycji przy ul. Srebrnej. 

Zgodnie z zeznaniami Birgfellnera przytoczonymi przez „GW” Kaczyński powiedział mu, że „musi mieć jeszcze podpis księdza, który jest członkiem rady tej fundacji, ale powiedział, że zanim ten ksiądz podpisze, to trzeba mu zapłacić”. „Chodzi o pana Rafała Sawicza” – dodał Birgfellner.

Wyborcza: Kolejne kwity na Srebrną. Prezes PiS kazał pokwitować dokumenty dwóch wież

Tajemniczy ksiądz

Austriacki biznesmen miał zapytać Kaczyńskiego, ile trzeba zapłacić Sawiczowi, a ten miał odpowiedzieć, że 100 tys. zł.

„Powiedziałem, że nie mam takich pieniędzy i muszę je wyłożyć z własnej kieszeni, i mogę zebrać 50 tys., a resztę zapłacimy mu, jak dostaniemy kredyt (z Banku Pekao SA na przygotowanie inwestycji – przyp. red.), a ja otrzymam swoje honorarium” – powiedział Birgfellner.

„Ktoś z Nowogrodzkiej do mnie zadzwonił, nie wiem kto, że powinienem podjąć te 50 tys. z banku z mojego prywatnego konta i zawieźć je na Nowogrodzką. Zaniosłem kopertę z pieniędzmi na Nowogrodzką, nie pamiętam dokładnie, komu przekazałem kopertę z pieniędzmi, ale przypominam sobie, że Jarosław Kaczyński tę kopertę miał w ręku. Więc mieliśmy już podpisane uchwały, czyli była zgoda” – miał powiedzieć Birgfellner w prokuraturze.

„Wyborcza” podkreśliła, że do wypłaty 50 tys. zł z prywatnego konta biznesmena doszło 7 lutego 2018 roku, co potwierdza przekazany śledczym wyciąg bankowy.

Gazeta podkreśla, że w sprawie kluczową datą jest 2 lutego 2018 roku, bo to wtedy zapadły uchwały Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego i nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników spółki Srebrna w sprawie rozpoczęcia „inwestycji deweloperskiej”.

„Pieniądze dla księdza miały zostać przekazane pięć dni później. Jak ustaliliśmy, Birgfellner zeznał, że dopiero tego dnia cała rada fundacji podpisała odpowiednie dokumenty” – pisze gazeta. 

Nie wiadomo, gdzie znajduje się ks. Sawicz, który razem z Kaczyńskim i innym posłem PiS Krzysztofem Czabańskim zasiadają w radzie Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego. „Wyborcza” przypomniała, że jest nieodwoływany i oficjalnie pełni swoją funkcję nieodpłatnie.

Sawicz miał porzucić swoją parafię, a według gdańskiej kurii w chwili dołączenia w maju 2017 roku do rady fundacji nie był już czynnym duchownym.

Prezes PiS przerywa milczenie i komentuje taśmy: Tam przecież nic nie ma

RadioZET.pl/PAP/PTD