Zamknij

Dwie harcerki zginęły w nawałnicy w Suszku. Sąd wydał wyrok. "To był armagedon"

23.06.2021 14:25
skutki nawałnic w Suszku
fot. Marcin Bruniecki/REPORTER

W sądzie w Łodzi zapadł wyrok w sprawie tragedii na obozie harcerskim w Suszku (woj. pomorskie). Cztery lata temu w czasie nawałnicy zginęły tam dwie harcerki. Dwóch organizatorów obozu harcerskiego zostało uniewinnionych, za winnego uznano urzędnika starostwa.

Proces dotyczył tragedii, która wydarzyła się w nocy z 11 na 12 sierpnia 2017 r. Nad Pomorzem przeszły wtedy gwałtowne burze z silnymi porywami wiatru. Zniszczony został wówczas zorganizowany w Suszku koło Chojnic obóz, na którym przebywało 130 harcerzy z łódzkiego okręgu Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej.

Zginęły dwie dziewczynki w wieku 13 i 14 lat, ich namiot przygniotło drzewo. 38 kolejnych uczestników obozu trafiło z różnymi obrażeniami do szpitali. Większość z poszkodowanych pochodziła z Łodzi.

Tragedia na obozie harcerskim w Suszku. Jest wyrok

W środę na ławie oskarżonych usiadły trzy osoby: 28-letni Mateusz I., który pełnił funkcję komendanta obozu harcerskiego, jego zastępca – 51-letni Włodzimierz D. oraz Andrzej N., urzędnik, który miał nie przekazać alertu pogodowego.

Komendantów obozu oskarżono o umyślne narażenie uczestników obozu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz doprowadzenie do nieumyślnego spowodowania śmierci dwóch harcerek i nieumyślnego spowodowania różnego rodzaju obrażeń ciała u kolejnych kilkudziesięciu harcerzy. W środę sąd ich uniewinnił.

Sędzia Anna Starczewska podkreślała w uzasadnieniu wyroku, że żaden sposób organizacji obozu nie byłby wystarczający w starciu z tak potężną siłą natury. - W ciągu 10 minut nie ma lasu, to był armagedon - mówiła. - Obrońcy komendantów przyjęli wyrok z ulgą. Chociaż, jak przyznali, trudno mówić o satysfakcji, gdy mowa o tragedii, w której życie straciło dwoje dzieci - przekazał reporter Radia ZET Mateusz Szkudlarek.

Trzeci z oskarżonych Andrzej N. - zdaniem śledczych - nie dopełnił obowiązków służbowych. Jako urzędnik starostwa miał nie przekazać w okresie bezpośrednio poprzedzającym załamanie pogodowe w powiecie chojnickim alertu pogodowego o nadchodzącej nawałnicy na niższy szczebel zarządzania kryzysowego. Andrzej N. przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa. Został skazany na tysiąc złotych grzywny na cele charytatywne.

Relacja harcerzy była wstrząsająca. - Byliśmy schronieni. Nagle zaczęły padać na nas drzewa. Potem rozpoczęto wyciągać ludzi spod powalonych konarów. Pod drzewami leżeliśmy około półtorej godziny. Na interwencje Straży Pożarnej czekaliśmy sześć godzin - wspominali cztery lata temu w rozmowie z reporterem Radia ZET Maciejem Bąkiem.

Wyrok nie jest prawomocny. Nie wiadomo na razie, czy prokuratura odwoła się od wyroku.

znicze pod szkołą, w której uczyły się harcerki
fot. LUKASZ SZELAG/REPORTER

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP/Radio ZET