Zamknij
mobilne punkty szczepień
8 Zobacz galerię
fot. PAP/Leszek Szymański

"Zaszczep się w majówkę" - akcja szczepienia bez zapisów ruszyła dziś w 16 miastach Polski. Polacy, aby przyjąć szczepionkę przeciw COVID-19, czekają w kolejkach od wczesnych godzin porannych, niektórzy przyszli jeszcze w nocy. Są tacy, którzy próbują szczęścia i "kombinują", żeby nie czekać.

W Polsce ruszyły mobilne punkty szczepień przeciw COVID-19. Chętni, którzy mają e-skierowania, mogą się zaszczepić bez wcześniejszej rejestracji jednodawkowym preparatem firmy Johnson & Johnson. - Ci, którzy przyszli, mówią, że są zadowoleni, cieszą się, że będą mogli się zaszczepić. Nie przeszkadza im chłód ani to, że przez moment padał deszcz - podkreślił wojewoda małopolski Łukasz Kmita w rozmowie z PAP. Jak przypomniał, kto dziś nie będzie miał podanej szczepionki, będzie miał na to jeszcze dwa dni.

Mobilne punkty szczepień w całej Polsce. Pierwsi zainteresowani przyszli jeszcze w nocy

W Parku Śląskim w Chorzowie obok hali Kapelusz kolejka do szczepień sięga co najmniej półtora kilometra. Niektóre osoby chcą "przyspieszyć" proces. - Już tutaj ludzie kombinowali ze wszystkim. Państwo usiedli sobie na ławeczce koło nas, chwila minęła, kolejka zaczęła się ruszać, a państwo "hyc" do kolejki. Niestety wojsko musiało ich wyprowadzić na sam koniec - opowiadał jeden z mieszkańców.

Zainteresowanie jest ogromne, a to dopiero przedpołudnie. - Już przy wjeździe do Parku Śląskiego tworzy się korek. Kolejka zdaje się nie mieć końca. Jeden z żołnierzy, który pilnuje porządku, powiedział mi, że przyszło 2200 osób - relacjonowała reporterka Radia ZET Daria Klimza.

W Warszawie chętni ustawiali się przed punktami szczepień już od wczesnych godzin porannych. Ludzie przyszli z kocami, śpiworami, niektórzy mieli z sobą składane krzesełka, a nawet leżaki. Niektórzy dotarli do punktu w centrum miasta o 3 w nocy. - Zaraz po mnie pojawili się ludzie o 3.15. Warto było, żeby zaszczepić się jak najszybciej i zabezpieczyć się, bo widać, że śmiertelność jest coraz większa - mówił jeden z rozmówców Polsatu.

- Przyszłam około 5.30 - powiedziała PAP pani Agnieszka, która znajdowała się w czołówce kolejki. - Mam termin na koniec maja, ale chciałam mieć szczepienie z głowy - dodała. Była ciepło ubrana, na plecach miała zarzucony koc. Przekonywała, że pięć godzin spędzonych w kolejce nie było takie straszne.

Pan Tomasz, który stał na skrzyżowaniu al. Solidarności z Orlą, przyszedł, bo dowiedział się, że szczepią preparatem Johnson & Johnson. - Dla mnie jest ważne, że to szczepionka jednorazowa. Zaszczepię się i może uda mi się wyjechać na zagraniczne wakacje – argumentował.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/RadioZET/Polsatnews.pl/PAP