Zagraniczna prasa śledzi sprawę Magdaleny Żuk. Arabskie media ostrzegają… przed polskimi neonazistami

Redakcja
12.05.2017 14:53
Zagraniczna prasa śledzi sprawę Magdaleny Żuk. Arabskie media ostrzegają… przed polskimi neonazistami
fot. Screen

Śledztwo ws. wydarzeń, które doprowadziły do śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie, obserwują nie tylko Polacy. Wzmianki na temat Polki pojawiają się w zagranicznej prasie. Dużo uwagi poświęcają jej arabskie tytuły.

Tragiczna śmierć Magdaleny Żuk nie pozostała niezauważona przez egipskie media. Od początku Egipcjan o sprawie informuje portal Almasryalyoum.com. Redakcja tego serwisu zauważyła m.in., że w kraju dochodziło do podobnych przypadków. Podobną, samobójczą śmierć poniosła niemiecka turystka, która wyskoczyła z 4. piętra hotelu w Hurgadzie.

Samobójstwo próbowała popełnić również Rosjanka. W obu przypadkach dziennikarze wskazują na pogłębioną w Afryce depresję. Inny tekst na portalu sugeruje też, że polskie władze spychają odpowiedzialność za wyjaśnienie śmierci na stronę egipską. Często cytowane są serwisy i materiały stacji TVN, zwłaszcza w kontekście nagrania ze szpitalnego monitoringu.

Zobacz także

Egipska prasa powołuje się na nazistowskie forum

O tym, że Żuk celowo skoczyła z okna informował związany z Almasryalyoum, anglojęzyczny portal EgyptIndependent.com. W tytule podkreślił też, że nie została zgwałcona. Dużo obaw w egipskiej prasie powodują pozostałe wątki śledztwa, związane z możliwym udziałem osób trzecich. I tu zaczyna się robić ciekawie, ponieważ według arabskojęzycznej prasy duży wpływ na opinię w Polsce mają mieć… neonaziści.

Wzmiankowany EgyptIndependent.com cytuje nawet międzynarodowe forum nazistowskie StormFront jako… polską stronę informacyjną (na forum rzeczywiście pojawił się pełen nienawistnych wpisów wątek, w którym użytkownicy przekonują, że kobieta padła ofiarą zbiorowego gwałtu i morderstwa). Na polskie media powołują się także autorzy serwisu Arabic.net, przekonujący, że wersja o morderstwie i gwałcie jest dominująca w polskiej prasie. Dodają, że stoi za tym mentalność i rasizm. W podobnym tonie sprawę przedstawia telewizja Al-Arabija, która krytykuje Polaków za wystawianie wyroków na społeczność Arabską.

stormfront

Egipski dziennik "El Fagr" zwrócił uwagę, że sprawa trafiła w ręce prywatnego detektywa Krzysztofa Rutkowskiego, który otwarcie mówił, ze nie wierzy w hipotezę o samobójstwie, a polskie media piszą o zbiorowym molestowaniu, chociaż Egipt to muzułmański kraj, a Islam zabrania cudzołóstwa.

Badań ws. gwałtu nie przeprowadzono

Arabska wersja "Huffington Post" stosunkowo dokładnie przedstawia wydarzenia. Przytacza też relacje anonimowego świadka, pracownika hotelu, który twierdzi, że Żuk przed śmiercią dziwnie się zachowywała i sprawiała wrażenie niestabilnej psychicznie. Libańska strona Sawtbeirut.com podała, że Polacy stanowią trzecią pod względem wielkości grupę turystów odwiedzających Egipt. Autor materiału powołuje się na rzecznika polskiego biura podróży, opisując, że kobieta płakała na lotnisku w Katowicach po rozstaniu z partnerem. Zwraca uwagę na wzajemnie sprzeczne teorie na temat tragedii.

Również zachodnie media śledzą sprawę. Dyrektor egipskiego szpitala Mohamed Sami Gomaa w rozmowie z CBC opisywał wydarzenia ze szpitala. Żuk miała kilkukrotnie próbować rzucić się z okna, po czym zdecydowano o przywiązaniu jej do łóżka. Telewizja BBC podała, że egipscy śledczy wykluczyli tezę o gwałcie i morderstwie. Stacja poinformowała również, że nie przeprowadzono badań pod kątem gwałtu, ponieważ kobieta nie poinformowała lekarzy o takim zdarzeniu. Informację o tragedii podała dalej także rosyjska agencja Sputnik, w lidzie pisząc, że kobieta "mogła być narkotyzowana i gwałcona grupowo".

Zobacz także

Co stało się Magdalenie Żuk?

Magdalena Żuk samotnie wybrała się na wycieczkę do Egiptu. Początkowo miała to być niespodzianka dla jej partnera, ale ten posiadał tylko paszport tymczasowy, który nie pozwalał mu opuścić kraju. Na miejscu dziewczyna miała zacząć się dziwnie zachowywać. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia trafiła do szpitala. Kolejnego dnia miała wrócić samolotem do Polski, jednak nie weszła na pokład. Miała zginąć po upadku z pierwszego lub drugiego piętra.

Operator wycieczki twierdzi, że mogła popełnić samobójstwo, jednak prokuratura sprawdza zdarzenie pod kątem zabójstwa. Pomagają jej w tym policjanci z Polski i Egiptu. Partner zmarłej kobiety miał z nią kontakt telefoniczny. Jak twierdzi, zaniepokoiło go jej zachowanie i zaplanował jej wcześniejszy powrót do kraju. W tym samym czasie do Egiptu przyjechał jej znajomy, aby zabrać ją do Polski. W szpitalu w dowiedział się, że kobieta nie żyje.

RadioZET.pl/MAAL