Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Największa tragedia w historii polskiego himalaizmu i heroiczna walka o życie kolegi

30.01.2018 17:03
xxx wiadomosci

W maju 1989 roku odbyła się jedna z najbardziej dramatycznych akcji górskich w Himalajach. Po tym jak na Mount Evereście lawina zebrała sześciu Polaków, jedyny który się uratował, Andrzej Marciniak skazany był na pewną śmierć. Uratowała go heroiczna postawa przyjaciela, Artura Hajzera.

Największa tragedia w historii polskiego himalaizmu i heroiczna walka o życie kolegi fot. Youtube+Pixabay

Historia akcji ratunkowej na Mt. Evereście mimo upływu lat, uznawana jest za jedną z najbardziej spektakularnych w dziejach. Zaczęło się od tego, że Polacy zorganizowali wyprawę na najwyższą górę świata. W zespole znaleźli się najbardziej doświadczeni wspinacze tamtych czasów oraz wschodząca gwiazda himalaizmu Artur Hajzer i debiutant Andrzej Marciniak, który trafił tam z listy rezerwowej, zastępując chorego kolegę.

Wyprawa na Everest w 1989 roku

Po kilku tygodniach morderczych zmagań z górą i pogodą, wieczorem 24 maja 1989 r., Eugeniusz Chrobak i debiutant Andrzej Marciniak stanęli na szczycie. O 3:30 nad ranem szczęśliwie zeszli do obozu V, a następnie zeszli na przełęcz Lho La na wysokości 6026 m, gdzie spotkali się z czwórką swoich kolegów. Tam załamała się pogoda i wycieńczeni himalaiści zostali odcięci od świata.

Załamanie pogody

Po dobie spędzonej w namiocie Polacy stwierdzili, że aby przeżyć, muszą spróbować zejść do bazy. W drodze powrotnej potężna lawina uderzyła w sześciu wspinaczy, która zepchnęła ich o kilkaset metrów. Przeżył tylko debiutant Marciniak i dwóch jego kolegów. Niestety ci nie przeżyli nocy i Marciniak został sam. Miał szczęście, że udało mu się odnaleźć radiotelefon i powiadomić bazę o wypadku. Z racji, że musiał działać, bez okularów, zapadł na śnieżną ślepotę. Sam nie był w stanie się poruszać i jedyną nadzieją było zorganizowanie akcji ratunkowej.

Śmierć pod lawiną

Trzeba pamiętać, że był to rok 1989 r. i międzynarodowe połączenia z Polską nie były tak proste, jak dzisiaj, a czołowi komunistyczni politycy pochłonięci byli sprawami bieżącymi. Artur Hajzer chcąc ratować swojego przyjaciela, postawił na nogi całą stolicę Nepalu, oraz zaangażował ambasadorów m.in. Włoch, Indii, USA, Rosji i korespondentów Reutersa, aby ci uruchomili swoje kontakty i zorganizowali pomoc.

Hajzer poruszył całe Katmandu

Niestety na nic to się zdało i wszystko wskazywało na to, że Andrzej Marciniak zostanie na przełęczy na zawsze. Niespodziewanie Chińczycy, proszeni przez Amerykanów, zgodzili się pomóc i dostarczyli ciężarówkę na granicę, w której następnego dnia poza Hajzerem, pomagać Polakowi jechali m.in. wybitni wspinacze z Nowej Zelandii Robert Hall i Gary Ball. Marciniak nie wierzył, gdy przez cichnące radio mówili mu, że wchodzą po niego a przełęcz.

Niezwykła akcja ratunkowa

Oślepiony od śniegu wspinacz, skonstruował sobie okulary przeciwsłoneczne z ciemnych opakowań po tabletkach. Ekipa ratunkowa dotarła do niego w momencie, gdy zakładał raki i zbierał się do wyjścia z namiotu. Nie dowierzał w zapewnienia, że w końcu ktoś po niego przyjdzie. W pewnym momencie Marciniak usłyszał głos Hajzera. „To ja, Artur, przyszliśmy po Ciebie. Jesteś uratowany”. Po kilku godzinach wszyscy byli bezpieczni w bazie.

Góry wysokie upomniały się jednak o Marciniaka raz jeszcze. Mimo, że ten zrezygnował z gór wysokich, w 2009 roku zginał w Tatrach, gdzie zaczynał przygodę ze wspinaniem. Artur Hajzer zginął w 2013 r. na ośmiotysięczniku Gaszerbrum I.

RadioZET.pl/off.sport.pl/Wspnanie.pl/Wikipedia/strz

Oceń