120 000 zł od państwa. Nowy program rządu „z mniejszym nożem na gardle”
120 000 złotych – tyle według wyliczeń HREIT mają wynosić przeciętne kredytu „#naStart”, biorąc pod uwagę wstępny projekt ustawy skierowany do konsultacji. W przypadku kredytu 2 procent było to około 170 000 – 180 000 złotych, a więc o około 40-50 procent więcej niż w planowanym programie nowej koalicji. Mniejsze ma być za to ryzyko powtórzenia szalonego wzrostu cen nieruchomości.
Mieszkania podrożały w 2023 roku nawet o ponad 20 procent. Analitycy rynku widzą w tym zjawisku dużą rolę kredytu 2 procent, na który złożono ponad 100 000 wniosków i który wymiótł z rynku mieszczące się w limitach wsparcia nieruchomości. Nowy program „#naStart” może doprowadzić do powtórki tego zjawiska, spotkał się więc z powszechną krytyką, którą minister rozwoju Krzysztof Hetman nazwał wręcz zorganizowaną akcją hejtu. Czy rzeczywiści pomoc dla części kupujących oznaczać będzie niedźwiedzią przysługę dla wszystkich pozostałych? Potencjalne skutki wprowadzenia programu przeanalizowany eksperci HREIT.
„#naStart” kontra kredyt 2 procent. Pomoc czy podwyżki cen?
Lepsze kierowanie budżetowych pieniędzy – to główne założenie, które przyświecało autorom nowego rządowego programu mieszkaniowego. Efekt? Wsparcie ma być nawet 4 razy mniejsze, a popyt ma być mniej „szarpany”. Nowe dopłaty nie powinny wywołać aż takiej paniki ani wzrostu cen jak poprzednik, choć zachowane mają być atuty kredytu 2 procent – poinformował Bartosz Turek, główny analityk HREIT.
Dopłaty do kredytów będą niższe, wprowadzony ma być także limit ustalony na około 15 000 umów kwartalnie. Nowy program ma ponadto działać ponad 3 lata z możliwością przedłużenia. Dla porównania w przypadku kredytu 2 procent po zaledwie 2 kwartałach jego działania udzielonych może zostać finalnie nawet 80 000 -100 000 preferencyjnych kredytów mieszkaniowych. Jak łatwo policzyć teraz ma być ich około 3 razy mniej. Do tego popyt powinien być mniej „szarpany”, bo nawet jeśli w danym kwartale limit preferencyjnych długów się wyczerpie, to z początkiem nowego kwartału ruszać będzie kolejny nabór. W teorii powinno to skłonić deweloperów do angażowania się w nowe inwestycje, co zapewni odpowiedni podaż mieszkań i powinno zapobiec dynamicznemu wzrostowi cen.
- Te informacje sugerują, że wpływ kredytu #naStart na rynek może być kilkukrotnie łagodniejszy niż w przypadku działającego w drugiej połowie 2023 roku kredytu 2 procent. Największymi grzechami wspomnianego poprzednika było to, że w ciągu zaledwie roku doprowadził on trzykrotnie do zrywów popytu na mieszkania. Pierwszym szokiem popytowym było odkręcenie kurków z kredytami na początku 2023 roku, połączone z zapowiedzią rychłego wprowadzenia tanich kredytów. Drugi to uruchomienie rządowego programu dopłat do kredytów w lipcu. To wszystko zwieńczyliśmy trzecim szokiem i masowymi zakupami „na ostatnią chwilę” przed wygaszeniem kredytu 2 procent – wyjaśnił Bartosz Turek.
- Teraz ma być inaczej. Po pierwsze prace nad kredytem #naStart są wolniejsze. Mamy tylko zapowiedź, że nowe rozwiązanie wejdzie w życie w drugiej połowie br. To równie dobrze znaczyć może, że stanie się to w wakacje, ale równie dobrze już u progu zimy – o ile deklarowany termin zostanie dotrzymany. Taka niepewność może powodować, że kolejka po nowe kredyty z dopłatą będzie mniejsza niż przy okazji kredytu 2 procent. Co więcej, tę kolejkę może się udać łatwiej rozładować, bo i same banki, które przyjmować będą wnioski, mogą być do całego procesu lepiej przygotowane. Jeśli program faktycznie wejdzie w życie, to też na starcie liczba samych instytucji przyjmujących wnioski kredytowe może być większa niż przy kredycie 2 procent. Była to jedna z pięt achillesowych poprzedniego programu. Oczekiwanie na środki trwało nawet kilka miesięcy, co podkręcało nastroje i mogło narażać potencjalnych beneficjentów na utratę zadatku i rozwiązanie umowy przez sprzedającego – dodał analityk.
HREIT podał, że dzięki temu „kupujący będą z mniejszym nożem na gardle”. W w bieżącym roku preferencyjnych kredytów ma być około 35 000, a potem mniej więcej 15 000 kwartalnie. - Dzięki temu kupujący nie będą aż tak zdeterminowani do zakupu, bo nie będą mieli z tyłu głowy, że nie ma na co czekać, bo lada chwila pieniądze się skończą. Finansowanie programu ma być zapewnione nie na kilka miesięcy, ale na kilka lat. Każdy będzie wiedział, że jak nawet nie załapie się na dopłaty w lutym lub marcu 2025 roku, to od kwietnia rusza nowy nabór. A jak nie w kwietniu, to w lipcu itd. To da kupującym większe poczucie bezpieczeństwa. Nie będą więc podchodzili do negocjacji przy zakupie mieszkania pod taką presją jak przy kredycie 2 procent – dodał Turek.
Efekty tej presji najlepiej widać jak porównamy dane na temat tempa zmian cen mieszkań w IV kwartale 2023 roku. W raportach bankowych (AMRON – SARFiN) pojawiały się informacje o znacznie większej dynamice wzrostu cen niż w danych z całego rynku (NBP), na którym mieszkania kupuje się nie tylko na kredyt, ale też za gotówkę. To daje podstawy do twierdzenia, że osoby korzystające z tanich kredytów znacznie częściej przyjmowały warunki transakcji narzucane przez sprzedających.
Źródło: Radio ZET/HREIT
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET