`

13. i 14. emerytura do likwidacji? Morawiecki: apeluję do polityków i ekspertów Platformy

4 min. czytania
02.11.2023 11:25
Obserwuj nas na Google

„Apeluję do polityków i ekspertów Platformy - kłamstwami na temat stanu finansów publicznych budujecie negatywny sentyment na rynkach finansowych i zniechęcacie inwestorów. To groźne dla wszystkich Polaków, a nie dla Prawa i Sprawiedliwości” – napisał na Facebooku premier Mateusz Morawiecki. Wcześniej to politycy PiS po zgłoszeniu przez opozycję zastrzeżeń do faktycznego stanu budżetu zaczęli rozgłaszać, że program PO to „pieniędzy nie ma i nie będzie”, co ma być pretekstem do wycofania świadczeń socjalnych.

Mateusz Morawiecki
fot. Filip Naumienko/REPORTER/East News

13. emerytura w 2024 roku zostanie wypłacona w rekordowej wysokości, co można sprawdzić w przygotowanej przez nas tabeli „trzynastek” w zależności od emerytury podstawowej i wprowadzeniu (bądź nie) wyższej kwoty wolnej. Inaczej wygląda sprawa w kwestii 14. emerytury – tu, z powodu „pułapki” zastawionej na seniorów przez PiS w ustawie, środki będą w przyszłym roku znacznie niższe. Pieniądze na wypłaty zostały zagwarantowane w przygotowanym budżecie – zaczęli zapewniać politycy PiS. Wcześniejszym przekazem tej partii było stwierdzenie „piniendzy nie ma i nie będzie” – wycofano się z niego najprawdopodobniej, gdyż sugerowało, że przygotowany przez partię rządzącą budżet rzeczywiście jest dziurawy.

13. i 14. emerytura w budżecie. „Bajki o rzekomo złym stanie finansów publicznych”

O potencjalnych problemach z budżetem państwa mówił RadioZET.pl dr Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych. - Po pierwsze: trzeba dokonać audytu, policzyć, jaki jest prawdziwy stan finansów publicznych. Może się wydawać, że obecnie rządzący coś wiedzą, czego my jeszcze nie wiemy, i być może stąd komentarze „pieniędzy nie ma i nie będzie”. Po drugie: to nigdy tak nie ma, że coś się nie da zmieścić w budżecie. Budżet państwa kilkaset miliardów złotych dochodów i wydatków i to jest tylko kwestia tego, jak to ułożyć. Za wcześnie mówić, czy coś trzeba będzie zlikwidować - no chyba, że obecny rząd coś cynicznie zrobił z finansami publicznymi, czego jeszcze nie wiemy, że może formułować kilka dni po wyborach takie tezy o tym, że przeciwnicy polityczni będą musieli zabierać świadczenia – stwierdził ekonomista wymieniany nieoficjalnie jako jeden z kandydatów do objęcia teki ministra finansów.

Oglądaj

Przyjęty przez rząd Mateusza Morawieckiego plan finansów na 2024 rok zakłada deficyt rzędu 164 mld złotych. Dla porównania tegoroczna dziura w budżecie ma nie przekroczyć 92 mld zł. Eksperci Instytutu Finansów Publicznych wprowadzili poprawki do projektu finansów na przyszły rok. Jak czytamy „deficyt budżetu państwa obliczony rzetelnie sięgnąłby prawie 277 mld zł”.

„Zestawianie nominalnego zadłużenia to zwykła demagogia. Musimy go porównać z rozmiarem polskiej gospodarki, czyli PKB. Widzimy wtedy jasno, z jak wielkiego dołka wyprowadziliśmy finanse publiczne po rządach Platformy, która ratowała się wyprzedażą polskich firm za ponad 58 mld oraz przejęciem OFE za 158 mld i rekordowymi dywidendami (kolejne ponad 50 mld)” – oświadczył premier. Szef rządu „zapomniał” przy tym, że taką samą demagogią było mówienie o „rekordowo wysokich podwyżkach emerytur” w czasach rozszalałej inflacji, a w zdaniu bezpośrednio po postawieniu zarzutu wspomniał „przejęcie OFE”, co – biorąc pod uwagę fakty w kwestii przywrócenia części funduszy OFE do ZUS, także może być odczytane jako demagogiczna manipulacja.

Redakcja poleca

We wpisie na Facebooku premier stwierdził ponadto, że „widać coraz wyraźniej cel, jaki przyświeca tym, którzy opowiadają bajki o rzekomo złym stanie finansów publicznych”. „Wprawdzie Komisja Europejska i rynki finansowe widzą rzeczywistość pozytywnie, ale spin doktorzy Platformy Obywatelskiej walczą, aby wbić do głowy kolejne kłamstwo. Dlaczego? O co w tym chodzi? Chodzi o jedną podstawową kwestię: WYCOFAĆ SIĘ Z OBIETNIC WYBORCZYCH. Uzasadnić wycofanie się ze zobowiązań bez pokrycia, składanych Polakom w czasie kampanii. Za chwilę okaże się, że 60 tys. kwoty wolnej od podatku, 6000 miesięcznie kwoty wolnej (czyli 72 tys. rocznie), kredyt 0 proc., odliczenia składki zdrowotnej, >>babciowe<< i inne obiecane korzyści, to były tylko takie >>figury retoryczne<< ... Nie program, tylko luźne pomysły jak być pięknym, młodym i bogatym” - podkreślił szef rządu.

Jak napisał, „kolejny rząd otrzyma w spadku budżet w dobrej kondycji”. „W kondycji lepszej niż ktokolwiek mógł się spodziewać po pandemii, kryzysie energetycznym czy agresji Rosji na naszego sąsiada” - zaznaczył. Podkreślił, że „nasz dług jest relatywnie niższy niż niemiecki, austriacki, czy francuski”. „Nie mówiąc o greckim, włoskim czy hiszpańskim. Mówimy to o długu sektora finansów publicznych, który obejmuje wszystko - absolutnie wszystko, budżet, samorządy, FUS, fundusze pozabudżetowe, czyli tzw. dług >>ukryty<< jak określają go bardziej znerwicowani działacze Platformy i >>eksperci<<. Na marginesie - trudno byłoby go >>ukryć<<, bo raportujemy go i rozlicza nas z niego Komisja Europejska i agencje ratingowe. To elementarz. Te dane są regularnie publikowane” - podkreślił.

„Opowiadanie kłamstw na temat naszej sytuacji finansowej szkodzi Polsce. Apeluję do polityków i ekspertów Platformy - kłamstwami na temat stanu finansów publicznych budujecie negatywny sentyment na rynkach finansowych i zniechęcacie inwestorów. To groźne dla wszystkich Polaków, a nie dla Prawa i Sprawiedliwości” – podsumował premier.

Źródło: Radio ZET/premier RP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET