`

Oznaki były widoczne już w 2025 roku. GUS potwierdza w sprawie niż demograficznego

3 min. czytania
24.08.2026 13:31
Obserwuj nas na Google

Od lat liczba urodzeń w Polsce systematycznie spadała, a niż demograficzny stawał się coraz większym problemem. Najnowsze dane GUS przynoszą jednak informację, na którą czekaliśmy od niemal dekady. Po raz pierwszy od 2017 roku wskaźniki pokazują zmianę dotychczasowego trendu.

kobiety z dziećmi na spacerze
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co oznaczają nowe szacunki GUS dla demografii w Polsce.
  • Dlaczego wskaźnik dzietności w Polsce został skorygowany w górę.
  • Jakie czynniki wpłynęły na wyhamowanie spadku liczby urodzeń.

Polska od lat zmaga się z demograficzną zapaścią

Z demografią w Polsce od lat nie jest dobrze. Liczba urodzeń systematycznie spada, a kolejne roczniki dzieci są coraz mniej liczne. W 2025 roku na świat przyszło około 238 tys. dzieci – najmniej w całym okresie powojennym i ok. 14 tys. mniej niż w 2024 roku. Jednocześnie Polki rodzą średnio znacznie mniej dzieci, niż potrzeba do prostej zastępowalności pokoleń. To sprawia, że niż demograficzny stał się jednym z najpoważniejszych wyzwań dla Polski.

Redakcja poleca

Przez lata dane przynosiły właściwie ten sam komunikat: urodzeń jest coraz mniej. Najnowsze szacunki GUS przynoszą jednak coś, czego dawno nie obserwowaliśmy. Spadek liczby urodzeń przestał się pogłębiać. Wskaźniki zaczęły się stabilizować, a w ujęciu obejmującym ostatnie 12 miesięcy liczba urodzeń utrzymuje się na podobnym poziomie. To pierwsza taka sytuacja od 2017 roku.

Jak wylicza „Rzeczpospolita”, wstępne szacunki GUS pokazują, że w czerwcu 2026 roku w Polsce urodziło się 20 tysięcy dzieci. W ujęciu rocznym suma urodzeń w styczniu 2026 roku wynosiła 237,3 tysiąca podczas gdy w czerwcu – 237,2 tysiąca. Oznacza to, że dynamiczne spadki urodzeń na przestrzeni sześciu miesięcy wyhamowały. Jednocześnie oznaki stabilizacji były widoczne już w drugiej połowie 2025 roku.

Redakcja poleca

Pierwsza taka sytuacja od 2017 roku

Choć poziom urodzeń wciąż pozostaje bardzo niski, to po latach nieprzerwanych spadków dane GUS można traktować jak sygnał wyhamowania trendu. Poprzedni szczyt urodzeń mieliśmy w 2017 roku, co było związane m.in. uruchomieniem programu 500+. Wtedy, w całym 2017 roku, na świat przyszło 403,7 tysiąca dzieci. Niestety od 2018 notowane były kolejne spadki. wybuch pandemii spowodował ostry spadek o 25,4 tys. urodzeń rok do roku, a rosyjska agresja na Ukrainę i wojna znacznie przyspieszyły dynamikę spadków.

Władze podejmowały szereg działań wspierających, jak budowa ok. 3000 tys. nowych żłobków, wzrost nakładów na świadczenia oraz podnoszenie płacy minimalnej, ale nie przyniosło to efektów. Spadek od 2017 do 2025 roku wyniósł ponad 140 tys. urodzeń.

Portal zauważa, że istotną zmianą jest starzenie się roczników wyżu demograficznego z lat 80., co sprawia, że spłyceniu ulega wskaźnik dzietności. Inaczej mówiąc: coraz mniej kobiet jest w wieku rozrodczym. W zestawieniu z utrzymaniem liczby urodzeń wskaźnik dzietności został skorygowany w górę – do ok. 1,11-1,12 w porównaniu z 1,07 w roku 2025.

Sama stabilizacja liczby urodzeń nie oznacza jeszcze, że sytuacja demograficzna w Polsce zaczęła się poprawiać, ale zdaniem ekspertów wyhamowanie wskaźników wpływ mogły mieć m.in. lepsza sytuacja gospodarcza i spadek inflacji, stopniowe wygasanie skutków wcześniejszych kryzysów (pandemia COVID-19 oraz początek wojny w Ukrainie). Nie można też pominąć zmian w dostępie do leczenia niepłodności. Od 2024 roku działa państwowy program refundacji in vitro, zwiększający dostęp do procedury dla par, które mają problemy z poczęciem dziecka.

Źródło: Radio ZET/Rzeczpospolita

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET