Frankowicze mają wygraną w kieszeni? „Bankom nie należy się nic poza kapitałem i odsetkami”

3 min. czytania
30.06.2023 13:58
Obserwuj nas na Google

„To kolejny samobójczy gol w wykonaniu banków”. W takich słowach mec. Karolina Pilawska skomentowała kolejny pomysł banków na pozew w sprawach frankowych. Zdaniem prawników reprezentujących kredytobiorców sprawa jest zamknięta: bank może żądać kapitału, odsetek i „niczego więcej”.

Frankowicze mają wygraną w kieszeni? „Bankom nie należy się nic poza kapitałem i odsetkami”
fot. JAKUB WOSIK/REPORTER/East News

Frankowicze wygrali przed TSUE 15 czerwca br. Unijny trybunał uznał wówczas, że w razie unieważnienia umowy banki nie mogą domagać się wynagrodzenia za korzystanie z kapitału przez klienta banku. To cios dla sektora bankowego, który – jak wynika z danych Związku Banków Polskich – straty liczy w miliardach złotych. Związek ogłosił zatem, że banki mogą konstruować pozwy o waloryzację przeciwko kredytobiorcom. - Ich zdaniem wyrok TSUE nie obejmował tej kwestii, a takie żądanie, jako uzasadnione prawnie, miałoby zrekompensować bankom, uwikłanym w problem frankowy, brak wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, które przecież zostało jednoznacznie zakwestionowane przez TSUE – wyjaśniła mecenas z kancelarii Pilawska Zorski Adwokaci.

Spór o wyrok TSUE. Banki na przegranej pozycji?

ZBP podczas konferencji prasowej przekonywał, że frankowicze nie mogą być pewni zwycięstwa, gdyż – jak stwierdzili bankowcy – TSUE nie wypowiedział się w sprawie waloryzacji kapitału. „Nie można utożsamiać waloryzacji z rekompensatą, ani tym bardziej wynagrodzeniem za korzystanie z kapitału. Są to całkowicie inne roszczenia oparte o odmienne podstawy faktyczno-prawne. Waloryzacja nie zakłada jakiegokolwiek zarobku po stronie banku, a jedynie zwrot realnej wartości wypłaconego kapitału. Kwota kapitału otrzymana przez konsumenta kilkanaście lat temu ma bowiem zupełnie inną wartość nabywczą niż obecnie, a dodatkowo wartość nabytej nieruchomości istotnie wzrosła” – czytamy w komunikacie ZBP.

 

Redakcja poleca

Mec. Pilawska potwierdziła, że „pełnomocnicy banków już zaczęli modyfikować powództwa i jako roszczenie ewentualne zgłaszają właśnie roszczenie o dokonanie sądowej waloryzacji”. Ekspertka wyjaśniła, że taka waloryzacja polega na tym, że – mówiąc krótko - sąd w wyroku dokonuje zmiany wysokości świadczenia pieniężnego. Przesłanką ku temu jest m.in.  zmiana siły nabywczej pieniądza, ale to nie wszystko. Sąd dokona waloryzacji tylko wtedy, gdy przemawiać będą za tym interesy stron i zasada współżycia społecznego.

- Po trzecie – jeżeli z żądaniem waloryzacji występuje przedsiębiorca, to takie żądanie nie może pozostawać w związku z prowadzoną przez niego działalnością gospodarczą. Czy zatem w świetle tych przesłanek banki mogą liczyć na korzystne dla siebie rozstrzygnięcia? W mojej ocenie nie – stwierdziła mec. Karolina Pilawska.

Banki będące przecież autorami wadliwych umów kredytowych wkomponowały w ich treść niedozwolone postanowienia umowne, które rażąco naruszały interesy kredytobiorców i wystawiały ich na nieograniczone ryzyko kursowe. Czy zatem dokonanie takiej waloryzacji pomimo nieuczciwego działania banku jako przedsiębiorcy naruszałoby zasady współżycia społecznego? Odpowiedź wydaje się oczywista, szczególnie, że na zasady współżycia społecznego może powoływać się strona, która sama ma „czyste ręce”  - Mec. Karolina Pilawska

Zdaniem ekspertki frankowicze w tej sprawie mają więcej argumentów na swoją korzyść. - Sam wyrok TSUE w mojej ocenie zamknął temat waloryzacji sądowej roszczeń banków. Wbrew temu, co stara się prezentować sektor bankowy, to orzeczenie dotyczyło również tej instytucji. Przede wszystkim należy zaznaczyć, że w samej treści pytania prejudycjalnego jest wprost mowa o waloryzacji – przypomniała ekspertka.

 

Warszawski sąd zapytał bowiem, czy strony mogą wymagać od siebie jakichkolwiek innych świadczeń poza kapitałem i odsetkami (odszkodowanie, rekompensata, zwrot kosztów czy właśnie waloryzacja świadczenia z tytułu spadku wartości nabywczej pieniądza). - TSUE jasno wskazał, że poza zwrotem kapitału wypłaconego w polskiej walucie i odsetek ustawowych za czas opóźnienia od wezwania do zapłaty, bankowi jako instytucji kredytowej nie przysługuje żadna inna rekompensata z tytułu uznania umowy kredytu za nieważną, bo byłoby to sprzeczne z celami Dyrektywy 93/13 – podsumowała mec. Pilawska.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET