Kolejny cyberatak na dostawcę oprogramowania medycznego. Minister Gawkowski potwierdza
Krzysztof Gawkowski potwierdza kolejny cyberatak na oprogramowanie wykorzystywane w ochronie zdrowia. Tym razem chodzi o oprogramowanie Medyc, stworzone przez olsztyńską firma Qbusoft. Jak przekazał minister, w przypadku naruszenia jakiejkolwiek procedury bezpieczeństwa przez firmę, będą wyciągnięte bezwzględne konsekwencje.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kiedy doszło do cyberataku na system Medyc i kiedy został on wykryty.
- Jakie dane pacjentów mogły trafić w ręce atakujących.
- Dlaczego Zaufana Trzecia Strona łączy atak na Qbusoft z wcześniejszym atakiem na MyDr.
- Dlaczego skala obecnego wycieku danych wciąż nie jest znana.
Kolejny atak na oprogramowanie medyczne
To niecały miesiąc po głośnym ataku na MyDr, w wyniku którego doszło do wycieku danych około 19 mln Polaków. Teraz cyberprzestępcy ponownie zaatakowali dostawcę oprogramowania wykorzystywanego przez placówki medyczne. Tym razem chodzi o firmę Qbusoft i jej system Medyc, służący do zarządzania dokumentacją medyczną. Sprawę potwierdził już minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Jak przekazał, „Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości w ramach szerszego śledztwa prowadzi działania związane z incydentem cyberbezpieczeństwa dotyczącym między innymi oprogramowania firmy Firma Qbusoft Sp. z o. o. tworzącej oprogramowanie Medyc”.
Do ataku doszło około 22-23 sierpnia, ale producent dowiedział się o nim dopiero w nocy z 8 na 9 września. Sprawa została ujawniona, kiedy placówki zaczęły powiadamiać pacjentów o potencjalnym incydencie cyberbezpieczeństwa. Wśród nich był Odwykowo-Psychiatryczny Ośrodek Leczniczy w Inowrocławiu.
„Z przykrością informujemy, że system naszego podmiotu przetwarzającego, tj. Qbusoft Sp. z o.o. z siedzibą w Olsztynie (producenta oprogramowania Medyc), padł ofiarą cyberataku, w wyniku którego doszło do naruszenia poufności Pani/Pana danych osobowych pacjentów Oddziału Dziennego Leczenia Uzależnień naszego Ośrodka” – przekazał ośrodek w komunikacie do pacjentów. „Zgodnie z oficjalnym i ostatecznym stanowiskiem dostawcy oprogramowania, polecenia eksportu danych nie były ograniczone czasowo, co oznacza, że wyciekły dane osobowe pacjentów Oddziału Dziennego z okresu od 1.07.2024 do 23.08.2026” – zaalarmowano.
Minister Gawkowski przypomniał, że CSiRT CeZ i Ministerstwo Zdrowia opracowały zalecenia bezpieczeństwa dla dostawców oprogramowania w ochronie zdrowia, które zostały przekazane do dostawców w celu implementacji w 16 września 2026 roku. Dodał, że firma Qbusoft Sp. z o. o. jak dotąd nie zgłosiła incydentu cyberbezpieczeństwa do CERT Polska lub CSiRT CeZ, ale w przypadku naruszenia jakiejkolwiek procedury bezpieczeństwa przez prywatną firmę, będą wyciągnięte bezwzględne konsekwencje.
To może być ta sama osoba, która zaatakowania MyDr
Choć informacje były w formie zaszyfrowanej, to jednak ryzyko nieuprawnionego dostępu do nich jest wysokie. „Ze względu na strukturę zastosowanego kodu, dostawca nakazał przyjąć scenariusz, że dane te były łatwe do odszyfrowania i należy założyć, że atakujący uzyskali dostęp do danych w formie jawnej” – informował inowrocławski ośrodek.
Wśród informacji, do których mogli uzyskać dostęp napastnicy, są m.in. imiona i nazwiska, numery PESEL, adresy, numery telefonów i adresy e-mail. Analiza wykazała również działania dotyczące tabel zawierających dane medyczne, dlatego nie można wykluczyć dostępu do informacji dotyczących leczenia i wyników badań.
Portal Zaufana Trzecia Strona sugeruje, że za atakiem stać mogą te same osoby, które odpowiedzialne są za atak na MyDr. „Możemy potwierdzić, że faktycznie doszło do wycieku danych na dużą skalę, a stoi za nimi tajemniczy "fingerprint" - taki pseudonim przyjął sprawca (lub sprawcy) wycieku MyDr” – informuje serwis. Osoba ta miała wcześniej „przyznać się” do kolejnych planowanych ataków. „MyDr popełnił błąd, ale firma szybko opanowała sytuację [...]. Nie oznacza to, że to jedyna firma z tego typu danymi. Wkrótce podzielimy się czymś nawet większym” – zapowiedział haker w wiadomości, dodając, że po ataku nawiąże kontakt z Zaufaną Trzecią Stroną, by zapobiec dostaniu się tych danych w niepowołane ręce.
Haker apeluje we wpisie, opublikowanym przez Zaufaną Trzecią Stronę, by osób takich, jak on, nie nazywać przestępcami. „Naszą misją jest ulepszać słabe cyberbezpieczeństwo w Europie – szczególnie podczas cyberwojny z Rosją” – napisał.
Portal przesłał olsztyńskiej firmie pytania w sprawie ataku, by ustalić m.in. ilu osób może dotyczyć ten wyciek. Producent oprogramowania na pytania dotąd nie odpowiedział, a skala wycieku wciąż jest nieznana.
Źródło: Radio ZET/zaufanatrzeciastrona.pl/cyberdefence24.pl/terapia-inowroclaw.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET