Będzie wyższy od Łuku Triumfalnego w Paryżu. „Łuk Trumpa” już zatwierdzony
Będzie miał 76 metrów wysokości i pobije na głowę paryski Łuk Triumfalny. Choć ma powstać dla uczczenia niepodległości USA, już teraz nazywany jest „Łukiem Trumpa”. Projekt, którym chwalił się prezydent Stanów Zjednoczonych, właśnie dostał zielone światło od Amerykańskiej Komisji Sztuk Pięknych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Z jakiej okazji powstać ma amerykański łuk triumfalny.
- Dlaczego monument został okrzyknięty „Łukiem Trumpa”.
- Co amerykański prezydent mówił na temat budowli.
Zielone światło dla „Łuku Trumpa”. Komisja zaakceptowała projekt
Jesienią 2025 roku Donald Trump zaprezentował zaskakujące plany budowy wielkiego łuku triumfalnego, który ma powstać dla upamiętnienia 250-lecia niepodległości USA. Ten bardzo ważny jubileusz amerykańska potęga obchodzić będzie za nieco ponad miesiąc – dokładnie 4 lipca 2026 roku. Co prawda budowla do tamtego czasu nie stanie, ale zaledwie kilka dni temu wydarzyło się coś, co oficjalnie otwiera drogę do rozpoczęcia prac. Jak informuje Politico, w czwartek 21 maja Amerykańska Komisja Sztuk Pięknych zatwierdziła projekt.
Choć budowie przyświeca cel upamiętnienia rocznicy jednego z najważniejszych dni w historii USA, od początku obiekt nazywany jest „Łukiem Trumpa”. Wszystko dlatego, że amerykański prezydent nie za bardzo kryje przeświadczenia, że dzieło to ma być również symbolem jego politycznego dziedzictwa i trwałym śladem, jaki chce pozostawić po sobie w historii kraju.
Złote lwy, skrzydlata kobieta i 76 metrów wysokości
Monument ma stanąć na brzegu Potomaku po stronie Wirginii, między mauzoleum Lincolna a narodowym cmentarzem Arlington. Projekt zakłada konstrukcję o wysokości 250 stóp, czyli około 76 metrów. Liczba nie jest przypadkowa – ma symbolizować 250-lecie podpisania Deklaracji Niepodległości USA. Dla porównania słynny Łuk Triumfalny w Paryżu mierzy około 50 metrów wysokości. Nowa amerykańska konstrukcja byłaby więc znacznie wyższa.
Od miesięcy wokół projektu narastały emocje. Wizualizacje przedstawiają monumentalny łuk ozdobiony gigantycznymi złotymi orłami, lwami, złotymi detalami i patriotycznymi hasłami. Krytycy alarmowali, że projekt ociera się o megalomanię i przypomina monumentalną architekturę znaną z państw autorytarnych. Na samym szczycie znaleźć się ma posąg skrzydlatej kobiety, mający uosabiać ideę wolności.
Wizja pomnika od początku napotykała na opór m.in. ze środowisk weteranów, a także działaczy na rzecz ochrony zabytków. Wśród argumentów były takie, że budowla zakłóci koncepcję architektoniczną stolicy, a także że zasłoni widok z cmentarza Arlington. Pojawiały się nawet pozwy przeciw budowie, także tłumaczone względami finansowymi.
Pomnik dla USA czy dla Trumpa?
Najwięcej kontrowersji wywołały jednak słowa samego Donalda Trumpa. W rozmowie z amerykańskimi mediami były i obecny prezydent miał krótko skwitować projekt słowami: „To dla mnie”. Właśnie ten cytat sprawił, że internet błyskawicznie zaczął mówić o „Arc de Trump”, czyli „Łuku Trumpa”. W mediach społecznościowych pojawiły się tysiące komentarzy, a przeciwnicy republikanina zaczęli określać projekt mianem „pomnika ego”.
Zwolennicy prezydenta Trumpa nie robią sobie nic z krytyki i przekonują, że Stany Zjednoczone od dawna zasługiwały na własny monumentalny łuk triumfalny – podobny do tych, które stoją w Paryżu czy Rzymie. Niezależnie od tego, czy łuk faktycznie powstanie, już teraz stał się jednym z najbardziej kontrowersyjnych i najgłośniejszych symboli ery Donalda Trumpa. Ale kto wie, skoro nawet Statua Wolności powstawała w bólach i niechęci Amerykanów, a dziś jest najbardziej znanym pomnikiem na świecie?
Źródło: Radio ZET/politico.com/tvn24.pl/dorzeczy.pl/wikipedia.org
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET