Niemka zatankowała na polskiej stacji i „pomyliła” dystrybutory. Policja ujawnia fakty

2 min. czytania
28.09.2026 15:04
Obserwuj nas na Google

70-letnia Niemka zatankowała samochód na polskiej stacji benzynowej, a później została wezwana na komisariat. Sprawa trafiła do niemieckich mediów, które opisały ją jako możliwy przypadek wyłudzenia pieniędzy. Polska policja przedstawia sprawę całkiem inaczej.

Niemcy tankują na polskiej stacji. Zdjęcie ilustracyjne
fot. TOMASZ GOLLA/AGENCJA SE

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Skąd wzięła się historia o rzekomym oszustwie na polskiej stacji.
  • Co na temat zdarzenia ustaliła policja w Chojnie.
  • Dlaczego kwota zapłacona przy kasie była niższa od wartości zatankowanego paliwa.
  • Jak zakończyła się sprawa 70-letniej Niemki.

Niemka zatankowała za 618,64 zł. Przy kasie podała inny numer dystrybutora

W niemieckich mediach pojawiły się ostatnio doniesienia o 70-letniej Niemce, która miała zostać oszukana na polskiej stacji benzynowej. Z artykułu opublikowanego przez niemiecki dziennik regionalny Nordkurier wynikało, że kobieta zatankowała samochód, zapłaciła za paliwo, a mimo to później miała zostać zmuszona do ponownej zapłaty. Z relacji portalu wynikało, że kobieta zatankowała i po płatności odjechała do domu, by po jakimś czasie dostać wezwanie na komisariat w roli świadka w związku z możliwym wykroczeniem.

Redakcja poleca

Sprawa, o której pisał także polski Business Insider, została opisana przez Niemkę jako próba wyłudzenia. Jak relacjonuje dziennik, polska strona miała zaproponować Niemce rozwiązanie sprawy bez kierowania jej do sądu, jednak warunkiem było opłacenie 80 euro na rzecz właściciela stacji paliw oraz 25 euro grzywny. W tym celu miała udać się do znajdującego się naprzeciwko budynku poczty.

70-latka oceniła to jako sposób wyłudzenia. – Wygląda mi to na wyciąganie pieniędzy i pachnie oszustwem – cytuje wypowiedź Nordkurier.

Okazuje się jednak, że polska Policja opisuje tę sprawę zgoła odmiennie. Jak ustalił portal RadioZET.pl, właściciele stacji nie próbowali oszukać Niemki, ale domagali się uregulowania przez nią pozostałego rachunku za paliwo. 70-latka zatankowała bowiem na stanowisku nr 3, co potwierdził monitoring, a zapłaciła za paliwo tankowane przez inną osobę na stanowisku nr 4. Problem w tym, że kwota znacznie się różniła.

Redakcja poleca

Jak przedstawił nam oficer prasowy st. asp. Jakub Kuźmowicz, obywatelka Niemiec zatankowała swój pojazd na stacji benzynowej na kwotę 618,64 zł, po czym przy kasie podała ona numer innego dystrybutora i zapłaciła jedynie 211,51 zł. Różnica wyniosła więc ponad 400 zł. – Tutaj już proszę zwrócić uwagę na znaczną różnice, której kobieta nie zauważyła – podkreśla oficer prasowy.

Policja wyjaśniła sprawę. Niemka dostała mandat

Kobieta została przesłuchana na komisariacie przy udziale tłumacza. Policjantka prowadząca czynności, zgodnie z obowiązującymi przepisami, zobligowała kobietę do udana się na stację paliw i opłacenia różnicy (około 80 euro – przyp. red.) oraz dodatkowo ukarała obywatelkę Niemiec mandatem karnym w wysokości 100zł (25 euro).

Redakcja poleca

Niemka relacjonowała lokalnym mediom, że na stacji miało znajdować się też kilkoro innych obywateli Niemiec w podobnej sprawie. Jednak, jak podkreśla st. asp. Jakub Kuźmowicz Komisariat Policji w Chojnie nie prowadzi innych podobnych spraw dotyczących obywateli Niemiec.

– Nie ma tutaj mowy o oszustwie ze strony pracowników stacji paliw. Oczywistym również jest, że policjanci prowadzący czynności w danej spawie posiadają komplet dokumentacji dotyczącej danej sprawy w tym m.in. monitoring czy kopie paragonów – przekazano portalowi RadioZET.pl.

Źródło: Radio ZET/nordkurier.de

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET