`

Podatek od gotowania i ogrzewania odroczony? Rząd: ma to sens

2 min. czytania
03.06.2024 08:47
Obserwuj nas na Google

Wdrożenie systemu ETS2, czyli nałożenia opłat za emisje gazów cieplarnianych przez osoby fizyczne, płacone na przykład od gazu spalanego podczas ogrzewania domu czy gotowania potraw, powinno być opóźnione – zadeklarowała minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Dodała, że „ma to sens”, gdyż dzięki funduszom Polacy zdążyliby się na nowe wymagania przygotować.

gotowanie na kuchence gazowej
fot. RAFAL MIELNIK / Agencja Wyborcza.pl

Podatek od ogrzewania opóźniony? Nowy pomysł ministerstwa

Pełczyńska-Nałęcz podkreśliła, że ETS2 to rodzaj opłaty za emitowanie szkodliwych dla ludzkiego zdrowia i planety gazów cieplarnianych oraz pyłów. Dodała, że już działa opłata ETS1, pobierana od elektrociepłowni, przemysłu i innych emitentów zanieczyszczeń, a od 2027 roku ma wejść w życie dodatkowa opłata dla emitentów w transporcie i w budownictwie. - Jeśli ktoś korzysta z centralnego ogrzewania lub ma pompę ciepła, to ETS1 jest już w nich zawarty. Natomiast, jeśli ma kocioł gazowy lub piec na węgiel, to w momencie wejścia w życie ETS2 jego rachunki za ogrzewanie wzrosną - wytłumaczyła szefowa MFiPR.

Zakaz używania pieców gazowych i podatek od ogrzewania, a nawet od gotowania – takimi sensacjami żyją właściciele domów. Co z tych doniesień jest prawdą, co częściową prawdą, a co czystą dezinformacją? O szczegółach nowelizacji dyrektywy ws. charakterystyki energetycznej budynków oraz wdrożenia systemu ETS2 opowiedział w podcaście "Biznes. Między wierszami" Tobiasz Adamczewski, ekspert Forum Energii.

Oglądaj

- Kierunek zmian jest słuszny, bo chodzi o to, żeby energetykę przestawiać na nowoczesną, konkurencyjną, czystą i dobrą dla zdrowia. Ale poprzedni rząd zgodził się w Unii na to, żeby już od 2027 roku wchodził kolejny krok, czyli ETS2. Przygotowania konsumentów i obywateli na tę opłatę postępowały bardzo wolno, chociażby dlatego, że z powodu zablokowania środków z KPO nie było koniecznych inwestycji - przekazała Pełczyńska-Nałęcz. Dodała, że środki z opłat za emisję zostają w polskim budżecie, są w dyspozycji państwa polskiego, a Unia Europejska przekazuje Polsce z tego tytułu dodatkowe środki.

- Niektórzy mówią „zostańmy przy węglu, po co modernizować”, ale dzisiaj wydobycie węgla jest potwornie drogie. To nie jest tak, że pozostanie przy węglu się komuś opłaca. Państwo polskie dopłaciło 7 miliardów złotych w 2023 roku do wydobycia węgla. Warto rozumieć, że to jest najdroższa opcja - powiedziała również minister.

Redakcja poleca

Europejski System Handlu Emisjami (ETS) działa od 2005 roku. Według danych Komisji Europejskiej emisja dwutlenku węgla (CO2) na terenie wspólnoty była w 2023 roku o około 47 procent niższa niż 18 lat wcześniej i jest to zasługa m.in. ETS. W ramach systemu przedsiębiorstwa muszą kupować uprawnienia do emisji CO2, uwzględniając w ten sposób koszty środowiskowe. Limity z roku na rok są coraz niższe, co ma zachęcać do transformacji w kierunku niskoemisyjności i doprowadzić do osiągnięcia celów klimatycznych UE.

Każdemu z krajów członkowskich przysługuje pewna pula uprawnień, które podlegają regułom handlowym. Ministerstwo Klimatu i Środowiska poinformowało, że w latach 2013-2023 do budżetu państwa wpłynęło dzięki temu 51 mld zł. To pieniądze, które powinny zostać wydane na zieloną transformację.

Źródło: Radio ZET/MFiPR/PAP

Zobacz także

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET