Polak kupił mieszkanie we Włoszech za 115 tys. zł. Teraz ostrzega przed pułapką

3 min. czytania
14.09.2026 16:34
Obserwuj nas na Google

Mieszkanie we Włoszech za równowartość około 115 tys. zł może wyglądać jak okazja życia. Pan Karol kupił blisko 60-metrowy lokal na Sycylii, a później wydał kolejne dziesiątki tysięcy na remont. Okazało się jednak, że największe problemy wcale nie czekały na niego wewnątrz mieszkania.

Trapani na Sycylii
fot. Tomasz Lina

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie problemy mogą pojawić się po zakupie taniej nieruchomości za granicą.
  • Dlaczego stan całego budynku może być równie ważny jak stan mieszkania.
  • Na co zwrócić uwagę przed zakupem nieruchomości we Włoszech.

Polak kupił mieszkanie we Włoszech, teraz ostrzega

Zakup nieruchomości z granicą może kusić cenami, które w Polsce są trudne do wyobrażenia. Nic dziwnego, że Polacy coraz chętniej kupują nieruchomości w Hiszpanii czy we Włoszech. Pan Karol, którego sprawę opisuje Onet, postawił na mieszkanie w tym drugim kraju – dokładnie na Sycylii. Cena ofertowa wynosiła 27 tys. euro, czyli obecnie około 115 tys. zł. Po doliczeniu kosztów związanych z transakcją kwota wzrosła jednak do około 33 tys. euro. Sam remont pochłonął kolejne 10 tys. euro – czyli łącznie niespełna 190 tys. zł.

Redakcja poleca

Lokal miał około 60 mkw. i na pierwszy rzut oka mógł wydawać się dobrą okazją. Karol kupował mieszkanie na swój użytek, a nie szybką inwestycję. Ponieważ mówi po włosku, nie korzystał z pośredników, a lokal znalazł na portalu ogłoszeniowym. Sam zakup nie był trudnością, szczególnie że mężczyzna miał już podobne doświadczenia i z entuzjazmem podchodził do zbliżającego się remontu.

„Człowiek skupia się na cenie”

Historia pana Karola pokazuje, że przy zakupie nieruchomości za granicą warto dokładnie sprawdzić nie tylko mieszkanie, ale cały budynek i zasady jego funkcjonowania. W tym przypadku problemem okazały się między innymi rozwiązania dotyczące dostępu do wody i infrastruktury, a także porozumienia pomiędzy sąsiadami. 

Jeżeli budynek wymaga napraw albo modernizacji, trzeba ustalić, kto za nie zapłaci i w jaki sposób zostaną przeprowadzone prace. W Polsce wiele takich kwestii jest oczywistych dzięki wspólnocie mieszkaniowej czy administratorowi. Za granicą rozwiązania mogą wyglądać zupełnie inaczej. – W małym budynku bez administratora po prostu trzeba zadawać więcej pytań. Kto sprząta? Kto płaci za światło? Kiedy ostatnio remontowano dach? Co się stanie, jeśli jutro trzeba będzie wydać 20 tys. euro na część wspólną? – zastanawia się pan Karol.

Redakcja poleca

Budynek, w którym bohater kupił mieszkanie, korzysta ze zbiorników umieszczonych na dachu. Są one cyklicznie napełniane, jednak zdarza się, że coś przestaje działać. Wtedy mieszkańcy organizują wodę we własnym zakresie. – Czasem wody nie ma przez tydzień, bo coś się zepsuje albo zbiornik jest pusty. Trzeba wtedy zamawiać beczkę z wodą. Wymieniłem cały system u siebie, a mimo wszystko raz czy dwa też miałem taki problem – mówi rozmówca Onetu.

Inny przykład to śmieci, które są odbierane według kalendarza. Właściciele po prostu wystawiają je przed posesję. To rozwiązanie spotykane także u nas. Kłopotliwe jest jednak to, że na Sycylii wielu ludzi kalendarza nie przestrzega i śmieci nie są zabierane, tylko zalegają, a z czasem rozwiewają się po okolicy. – Co wieczór trzeba myśleć o tym, jakie śmieci odbierają następnego dnia. Jeśli nie są odpowiednio posegregowane, mogą w ogóle nie zostać zabrane. Nie ma więc tak jak w Polsce wiat śmietnikowych. Po prostu jest bałagan – mówi właściciel.

Quiz: Finansowa codzienność w PRL. Quiz sprawdzi, co naprawdę pamiętasz

1/10 Który produkt jako pierwszy został objęty ogólnopolską reglamentacją w PRL?

– Są to nie tylko kwestie prawne, ale także bardzo prozaiczne rzeczy, których przed zakupem kupujący nie potrafią sobie wyobrazić z uwagi na różnice kulturowe i brak lokalnego doświadczenia. Problemy zaczynają mieć znaczenie dopiero wtedy, gdy rzeczywiście zaczynamy w danym miejscu mieszkać – opisuje i dodaje, że pewne rzeczy trzeba po prostu przeżyć, by je zrozumieć.

Uzbrojony w wiedzę bohater wystawił mieszkanie na sprzedaż i liczy na zwrot swojego wkładu. Nie rezygnuje z Sycylii, ale już wie, że analizować będzie lokalizację, stan mieszkania i cenę, ale także całe otoczenie, które „kupuje” z nieruchomością.

Źródło: Radio ZET/Onet.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET