Polak wymyślił sposób, by zarabiać na kaucji więcej. To legalne

3 min. czytania
11.03.2026 14:37
Obserwuj nas na Google

Polak znalazł "furtkę" w systemie kaucyjnym, która pozwala mu odzyskiwać z kaucji więcej niż zapłacił. Sposób jest legalny, ale ma ograniczony zasięg, bo dotyczy obszaru przy słowackiej granicy . Sposób jest bardzo prosty i pozwala "zarobić" nawet 25 proc. na plastikowych opakowaniach.

zwrot opakowań
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak pan Tomasz wykorzystał różnice w systemach kaucyjnych Polski i Słowacji.
  • Dlaczego zjawisko migracji kaucyjnej ma szersze konsekwencje dla operatorów systemu.
  • Które inne kraje mogą być miejscem migracji kaucyjnej poza Słowacją.

Oddaje butelki z kaucją na Słowacji i zarabia

Mieszkaniec południowej Polski, prowadzący firmę nieopodal granicy ze Słowacją, zauważył, że wiele plastikowych opakowań  okolicznych Biedronkach ma podwójne oznakowania kaucyjne: polskie i słowackie. Od pracowników sieci uzyskał informacje, że nie jest to pomyłka. Ustalił, że zwrot za butelkę plastikową w słowackim systemie kaucyjnym wynosi 0,15 euro. Zależnie od kursu danego dnia może to być zatem około 0,62-0,64 zł, a nie 50 gr, tak, jak w Polsce. Przy tych kwotach różnica wynosi około 25 proc. za jedno opakowanie. O sprawie pisze wyborcza.biz.

Redakcja poleca

Pan Tomasz poprosił znajomego, który kilka razy w miesiącu bywa na Słowacji, ma możliwość zabierania butelek, aby sprawdził, czy uda się polskie opakowania zwrócić za granicą. Po sukcesie postanowił zorganizować w szerszą akcję zbiórkę opakowań od znajomych, oferując im kilka groszy więcej. Potem jeszcze działania rozszerzył. — Skończyło się na tym, że ludzie oddają mi butelki, ale nie chcą ani grosza. Dodatkowo odwiedziłem dwa hotele, które jak wcześniej sprawdziłem, serwują gościom smoothie z Biedronki.  Z jednym ustaliłem, że będą mi za 10 proc. wartości oddawać opakowania. Drugi zgodził się, oddawać za darmo — mówi portalowi pomysłowy Polak.

Oddawanie butelek z kaucją za granicą to migracja kaucyjna

Jak mówi pan Tomasz, wkrótce z pojedynczego kursu na Słowację osiągnie zarobek około 200-250 zł tygodniowo. To całkiem niezły dodatek, jeśli nie trzeba inwestować w transport. Ale okazuje się, że takie zarabianie na kaucji z opakowań to nie jest już nic nowego. Zjawisko to ma swoją nazwę — jest to po prostu migracja kaucyjna. W USA np. jest zakazana, ale u nas już nie.

— Część produktów marki własnej jest sprzedawana na więcej niż jednym rynku. Biedronka prowadzi działalność handlową zarówno w Polsce, jak i na Słowacji. W obu krajach funkcjonuje system kaucyjny, dlatego niektóre opakowania (...) posiadają oznaczenia systemów kaucyjnych obowiązujących na obu rynkach — wyjaśnił wyborczej.biz Leszek Dąbrowski, młodszy menedżer ds. relacji instytucjonalnych w sieci Biedronka.

Redakcja poleca

Dla sieci jest to tańsze, bo znaczki umieszczane są na wszystkich opakowaniach bez konieczności uruchamiania oddzielnych linii druku etykiet. Ekspert nie dziwi się, że ktoś na to wpadł, i podkreśla, że jest to legalne.

Migracja kaucyjna ma swoje konsekwencje

Choć migracja kaucyjna jest u nas legalna i w niektórych przypadkach może być sposobem na dorobienie do pensji, to ma też sporo konsekwencji. Przede wszystkim powoduje straty finansowe dla operatorów i firm finansujących system tam, gdzie kaucja jest odbierana. Z kolei tam, gdzie jest opłacana — przekłada się na zmniejszenie odzysku opakowań. To ważne, ponieważ operatorzy mają do osiągnięcia konkretne cele zbiórek.

Redakcja poleca

Jak mówi wyborczej.biz Michał M. Sieczkowski, ekspert od systemów kaucyjnych, jeśli zbiórka nie przekroczy poziomu 90 proc., to operatorzy systemu kaucyjnego, którzy zarządzają całym systemem, wpłacają do samorządu kary nazywane opłatami produktowymi. — Tak więc dla nich taki wywóz opakowań to potencjalna strata — mówi ekspert.

Co istotne, migracja kaucyjna dotyczy nie tylko granicy ze Słowacją, ale także Litwą. U naszych nadbałtyckich sąsiadów podobne oznakowania stosuje polski gigant spożywczy Maspex. W tym jednak przypadku to Litwinom czy Łotyszom bardziej opłacałoby się przywozić opakowania do Polski.

Źródło: Radio ZET/wyborcza.biz

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET