Polscy przedsiębiorcy chcą inwestować za granicą. Muszą pamiętać o jednym problemie
Coraz więcej polskich firm chce wyjść na rynek globalny. To jeden z kluczowych elementów strategii rozwoju nowoczesnych przedsiębiorstw. Daje to m.in. większy rynek zbytu, lepszy wzrost i wykorzystanie w pełni potencjału firm. Około połowa polskich firm planuje inwestycje zagraniczne. Stawia to jednak przed nimi duże wyzwania.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie kierunki zagraniczne wybierają polskie firmy do inwestycji.
- Dlaczego nieodpowiednia komunikacja jest barierą w inwestycjach zagranicznych.
- Które kraje są znane polskim inwestorom i gdzie inwestycje przekraczają 100 mln euro.
Połowa firm w Polsce chce inwestować za granicą
Według raportu PwC i i PFR TFI aż 50 proc. polskich przedsiębiorstw chce dążyć do swojej ekspansji za granicę. "To pokazuje, że polskie firmy nie tylko śmiało patrzą poza granice kraju – one realizują swoje ambicje z rozmachem i determinacją. Patrząc na te liczby, widzę coś więcej niż statystyki. Widzę odwagę polskich przedsiębiorców, którzy nie boją się stanąć w szranki z globalnymi gigantami. Widzę wizjonerów, którzy rozumieją, że przyszłość ich firm leży poza utartymi szlakami krajowego rynku" - przekazał w komunikacie prasowym Piotr Dmuchowski prezes zarządu PFR TFI.
W dokumencie pojawiły się także kierunki, w których inwestorzy z Polski upatrują swoje szanse. Zrobiono to z podziałem na kontynenty. W pierwszym kręgu - państw znanych przez inwestorów i, w których inwestycje przekraczają wartość 100 milionów euro, znalazły się: Niemcy i Czechy z Europy, Stany Zjednoczone i Brazylia w obu Amerykach, Chiny i Zjednoczone Emiraty Arabskie w Azji oraz Maroko i Republika Południowej Afryki w Afryce. Drugi krąg państw, które dopiero odkrywają polscy inwestorzy i wyrażają zainteresowanie nimi są: Szwecja, Włochy, Dominikana, Argentyna, Japonia, Katar, Rwanda i Wybrzeże Kości Słoniowej.
Bariery w inwestycjach zagranicznych
Głównym ryzykiem inwestycji zagranicznych jest nieodpowiednia komunikacja. Society for Human Resource Menagement - zrzeszenie praktyków zarządzania kapitałem ludzkim oceniło, że w związku ze złym komunikowaniem duże firmy mogą tracić ponad 60 mln dolarów rocznie. "W zespołach międzynarodowych te straty potęguje bariera językowa. Gdy z feedbackiem czekamy zbyt długo lub nie jest konkretny i oparty na przykładach, przestaje pełnić swoją funkcję naprawczą i generuje realne przestoje operacyjne. To oznacza straty idące nawet w miliony złotych" - przekazała w komunikacie prasowym HR Manager platformy do nauki języków Fluentbe Agnieszka Czarnołęcka.
- "Na przykład Amerykanin, dając negatywny feedback, często przytacza trzy rzeczy dobre, mające «zrównoważyć» późniejsze złe – i to nie oznacza, że cię chwali, tylko ładnie opakowuje naganę. Azjaci nieczęsto przejmują inicjatywę w rozmowie – a to wcale nie wynika z tego, że nie mają nic do powiedzenia. Takie przykłady można by mnożyć" - stwierdził Miłosz Ryniecki, prezes Fluentbe. Według przedstawicieli platformy do nauki języków w kontaktach międzynarodowych firm informacja zwrotna za pośrednictwem internetu musi być regularnym procesem, a nie tylko incydentem.
Źródło: Radio ZET/PWC - TFI/Fluentbe
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET