Pracodawcy mają z tym spory kłopot. Lekarze wystawiają coraz więcej zwolnień z kodem „C”
Coraz więcej Polaków trafia na zwolnienia lekarskie z powodu nadużywania alkoholu – w pierwszej połowie 2025 roku liczba takich zaświadczeń wyraźnie wzrosła. Problem nie dotyczy już tylko jednostek, lecz wpływa na całe firmy i gospodarkę, a skutki odczuwają wszyscy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak kształtują się statystyki zwolnień lekarskich spowodowanych alkoholem.
- Jakie grupy wiekowe i regiony są najbardziej dotknięte problemem.
- Dlaczego leczenie i profilaktyka uzależnień powinny stać się priorytetem dla polityki zdrowotnej.
Wzrost liczby zwolnień lekarskich z powodu nadużywania alkoholu
Od stycznia do czerwca 2025 roku lekarze wystawili blisko 5 tys. zaświadczeń o niezdolności do pracy spowodowanej nadużywaniem alkoholu. To wzrost o 12,3% w porównaniu z analogicznym okresem 2024 roku. W tym czasie Polacy skorzystali z 50,4 tys. dni wolnych z tego powodu, co oznacza wzrost o 10,3% rdr.
ZUS informuje, że najwięcej zaświadczeń z kodem C wydano w woj. mazowieckim (661, wzrost o 13,3%), śląskim (542, 10,9%) i wielkopolskim (519, 10,5%). Aleksandra Penza z Wydziału Psychologii SWPS zwraca uwagę, że Polska znajduje się w europejskiej czołówce pod względem konsumpcji alkoholu. W 2022 roku przeciętny Polak powyżej 15. roku życia spożywał średnio 11 litrów czystego alkoholu rocznie.
– To więcej niż wynosi średnia unijna. Wzrost liczby zwolnień lekarskich z tytułu nadużywania alkoholu nie musi oznaczać wyłącznie wzrostu skali problemu. Może także odzwierciedlać rosnącą gotowość do formalizowania trudności, rezygnację z ukrywania ich przed pracodawcą, a być może także większą świadomość pracowników co do konsekwencji pracy pod wpływem substancji psychoaktywnych. Uzależnienie od alkoholu ma charakter przewlekły i w wielu przypadkach epizody niezdolności do pracy są powtarzalne – uzupełnia ekspertka.
Alkohol wpływa na zdrowie pracowników i funkcjonowanie firm
Psycholog Michał Murgrabia, prezes platformy ePsycholodzy.pl, zauważa, że 50,4 tys. dni niezdolności do pracy to również sygnał, że problem alkoholowy wpływa nie tylko na zdrowie jednostek, ale i całych organizacji.
Michał Murgrabia zwraca uwagę, że można oczywiście uznać absencję za formę ochrony przed potencjalnymi szkodami, jakie mogłyby wyniknąć z pracy osoby w złym stanie psychicznym i fizycznym, jednak podkreśla, że nie zmienia to faktu, iż mamy do czynienia z poważnym i systemowym problemem. Dodaje, że skala zjawiska pokazuje, iż leczenie uzależnień i profilaktyka powinny stać się priorytetem dla polityki zdrowotnej.
Z kolei Michał Pajdak z ePsycholodzy.pl podkreśla zagrożenia, jakie niesie obecność osoby pod wpływem alkoholu w miejscu pracy. – Wzrost liczby dni absencji chorobowej z powodu nadużycia alkoholu należy traktować poważnie. Jest to z jednej strony koszt, który ponosi gospodarka, ale z drugiej – potencjalny mechanizm ochronny przed jeszcze większymi stratami. Kluczowe jest jednak to, czy za wzrostem liczby dni absencji idą realne działania naprawcze, tj. profilaktyka w miejscu pracy, edukacja, dostęp do leczenia i wsparcia psychologicznego. Bez tego system będzie jedynie rejestrował problem, zamiast mu przeciwdziałać – ostrzega ekspert.
Krótkoterminowe zwolnienia maskują głębsze problemy
W strukturze zwolnień dominują zaświadczenia krótkoterminowe: 1,7 tys. (34,9%) dotyczyło niezdolności do pracy trwającej 1–5 dni. Kolejne 1,4 tys. przypadków obejmowało okres 11–20 dni (27,9%), a 1,3 tys. – 6–10 dni (26,7%).
– Tego typu absencje nierzadko pełnią funkcję swoistej „przerwy regeneracyjnej” po epizodzie nadmiernego spożycia, a tym samym mogą maskować bardziej złożone trudności. Wśród osób korzystających z krótkich zwolnień mogą znajdować się zarówno ci, u których dopiero zaczyna się rozwijać problem alkoholowy, jak i ci, którzy funkcjonują na granicy kontroli nad własnym zdrowiem i wydolnością zawodową – uważa Aleksandra Penza.
Ekspertka dodaje, że krótki czas niezdolności do pracy może utrudniać rozpoznanie problemu. – Analizując dalej strukturę absencji w przypadku zwolnień z kodem C, warto zwrócić uwagę na znaczący udział zwolnień trwających od 6 do 20 dni – łącznie ponad 54%. W tym przedziale częściej mamy do czynienia z pogarszającym się stanem psychofizycznym, nasilonymi objawami abstynencyjnymi, a czasem także z hospitalizacją lub podjęciem terapii odwykowej. Choć taki krok może być wyrazem kryzysu, to równocześnie może stanowić punkt zwrotny i dowód na to, że pracownik zaczyna poszukiwać pomocy – dodaje Penza.
W grupie wiekowej 40–44 lata wystawiono najwięcej zaświadczeń (880). Kolejne grupy to osoby w wieku 35–39 (765) i 45–49 (756). Tylko 23 zaświadczenia dotyczyły osób do 19. roku życia, a 58 – seniorów 65+.
Michał Pajdak dodaje, że choć procentowo to niewielki odsetek, każdy taki przypadek stanowi sygnał ostrzegawczy, że uzależnienia zaczynają się coraz wcześniej i mogą dotyczyć także osób wchodzących na rynek pracy. Jego zdaniem może to świadczyć o rosnącej dostępności substancji psychoaktywnych, braku wystarczającej profilaktyki oraz niskiej odporności psychicznej młodych ludzi w zetknięciu z wymaganiami dorosłego życia.
W analizowanym okresie mężczyźni otrzymali znacznie więcej zwolnień niż kobiety: 3,8 tys. wobec 1,1 tys. Psycholog Michał Murgrabia tłumaczy to kulturowymi wzorcami i większą tolerancją społeczną dla ryzykownych zachowań u mężczyzn.
– Jednocześnie wzrost liczby zwolnień wystawionych kobietom pokazuje, że problem uzależnienia od alkoholu przestaje być wyłącznie męskim doświadczeniem. Choć odsetek kobiet jest relatywnie niższy, to nie znaczy, że nie należy traktować tego jako alarmującego trendu. Kobiety często dłużej ukrywają problemy z alkoholem i sięgają po pomoc w bardziej zaawansowanym stadium, co może w zasadniczy sposób utrudniać skuteczne leczenie – podsumowuje Michał Murgrabia.
Źródło: Radio ZET/Monday News
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET