Przewoźnicy apelują do rolników. „Zagrożenie dla egzystencji przedsiębiorców”
„Przy marżach w transporcie drogowym wynoszących co najwyżej 1-2 eurocenty na kilometrze, nie jesteśmy w stanie wydłużać (w celu objazdu zablokowanego przejścia) tras zakontraktowanych przewozów lub ponosić dodatkowych kosztów przestoju na pozostałych, obciążonych dodatkowym natężeniem ruchu przejściach granicznych” – napisał do rolników Maciej Wroński, prezes związku pracodawców Transport i Logistyka Polska. Rolnicy zapowiedzieli miesięczną blokadę przejścia granicznego w Świecku.
Protesty rolników zyskują na sile. Blokady dróg w całej Polsce były tylko początkiem – w planach protestujących jest zablokowanie w dniach 25 lutego – 20 marca polsko-niemieckiego przejścia granicznego w Świecku. Apel o odstąpienie od tej akcji wystosowali do rolników przewoźnicy, którzy wcześniej walczyli z uprzywilejowaniem konkurencji z Ukrainy blokując polsko-ukraińską granicę. Przewoźnicy podkreślili, że z „dużą życzliwością” obserwują protesty rolników, proszą jednak, żeby nie kierować ich przeciw branży transportowej, która sama przeżywa ciężkie chwile.
Przewoźnicy popierają rolników. Ale nie chcą, żeby ich blokować
Maciej Wroński był gościem podcastu „Biznes. Między wierszami” i dokładnie odpowiedział, dlaczego przewoźnicy blokowali polsko-ukraińskie przejście graniczne. Branża transportowa narzekała przede wszystkim na konkurencję ze strony ukraińskich przedsiębiorców, którzy otrzymali dostęp do polskiego i unijnego rynku nie musząc spełniać wymogów stawianych przed polskimi przewoźnikami. W przyszłości zaś problemem ma się stać program „Fit for 55”, który zakłada ograniczenie emisji w transporcie.
Rolnicy mają niemal identyczne problemy: po otwarciu granicy i zniesieniu ceł do nasz kraj zalało zboże z Ukrainy, sprzedawane po znacznie niższych cenach, gdyż podczas ich uprawy nie trzeba było spełniać unijnych standardów. Polska wieś obawia się także „Zielonego ładu”, który nakładać będzie dodatkowe obowiązki (w tym na przykład ugorowanie) w celu zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych oraz zwiększenie retencji wody w rolnictwie. Obie grupy sięgnęły po niemal identyczne sposoby protestu: blokady przejść granicznych.
„Branża transportu drogowego i wiele innych środowisk gospodarczych, w które bezpośrednio uderza zbyt szybka i agresywna unijna polityka klimatyczna, z dużą życzliwością obserwują masowe wystąpienia rolników skierowane przeciwko tej polityce. Ta życzliwość wynika z faktu, że realizacja celów klimatycznych w transporcie drogowym, nad którymi toczą się obecnie prace w Parlamencie Europejskim i w Radzie Unii Europejskiej, wymagać będzie zainwestowania przez wszystkich polskich przewoźników drogowych, tylko przez najbliższe 5 lat, około 81 mld euro. Nie trzeba przy tym dodawać, że jako branża nie dysponujemy zdolnością finansową pozwalającą wykonać tego co planują dla nas obecne władze Unii Europejskiej i pozbawieni jesteśmy (od zawsze) jakiejkolwiek pomocy finansowej ze strony władz publicznych” – napisali przewoźnicy.
Wraz z poparciem dla protestów branża transportowa zaapelował o zmianę formy blokad przejść granicznych. Przewoźnicy wytłumaczyli, że odebranie im możliwości przejazdu oznaczać dla nich będzie wymierne, ogromne straty.
„Niemniej Wasze protesty nie mogą być zagrożeniem dla egzystencji innych polskich przedsiębiorców oraz nie mogą zagrażać całej gospodarce narodowej. Czym innym są bowiem ograniczone czasowo blokady dróg, manifestacje w miastach będących siedzibą władz centralnych i wojewódzkich, blokowanie urzędów, a czym innym zapowiadana miesięczna blokada jednego z głównych przejść granicznych, przez które odbywa się polska wymiana towarowa z największymi naszymi partnerami handlowymi w Unii Europejskiej” – czytamy w liście otwartym związku pracodawców Transport i Logistyka.
„Chciałbym zwrócić Waszą uwagę, że wartość rocznego polskiego eksportu przewożonego przez polsko-niemieckie drogowe przejścia graniczne do Niemiec i dalej do innych krajów zachodniej Europy, wynosi około 131 miliardów euro. Czyli miesięcznie około 11 miliardów euro. Od tego eksportu uzależniona jest bezpośrednio znaczna część polskiej gospodarki narodowej, produkujący na eksport i wykonujący usługi związane z tym eksportem przedsiębiorcy, a także ich pracownicy, a pośrednio całe nasze społeczeństwo” – napisał Maciej Wroński.
Związek przewoźników przypomniał, że ponad 40 procent polskiej międzynarodowej pracy przewozowej związane jest z rynkiem niemieckim. Blokada jednego z głównych polsko-niemieckich drogowych przejść granicznych nałoży się na najtrudniejszą od 20 lat sytuację na rynku przewozowym i może przyczynić się do upadku setek rodzinnych polskich firm transportowych – ostrzegli przewoźnicy.
„Dlatego też zwracam się do Was z prośbą, abyście w imię solidarności z innymi środowiskami gospodarczymi oraz w imię interesu polskiej gospodarki narodowej, odstąpili od długoterminowych blokad na polsko-unijnych drogowych przejściach granicznych oraz na drogach leżących w korytarzach sieci TEN-T” – zaapelował Wroński.
List otwarty został skierowany do Sławomira Izdebskiego, przewodniczącego Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych oraz Tomasza Obszańskiego, przewodniczącego NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”.
Źródło: Radio ZET/Transport i Logistyka Polska
- "Łukaszenka poddenerwowany, obawia się". Dyktator grzmi ws. Polski
- Hołownia zapowiada ukaranie posłów. "Strażnicy byli nawet podduszani"
- GIS testuje mięso. "Prowadzimy kontrole na bazarkach w całej Polsce"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET