Rząd szykuje duży zwrot. Nawet 100 tys. osób może stracić pracę
Rząd szykuje zmiany, które mogą wywołać poważne konsekwencje na rynku nieruchomości. Planowane regulacje dotyczą zawodów zarządcy oraz pośrednika i – choć w założeniu mają uporządkować rynek oraz zwiększyć bezpieczeństwo klientów – już teraz budzą ogromne emocje. Przedstawiciele branży nie kryją obaw i alarmują, że skutki nowych przepisów mogą być znacznie poważniejsze, niż zakładają autorzy projektu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany chce wprowadzić rząd w regulacjach rynku nieruchomości.
- Dlaczego rząd chce częściowo cofnąć deregulację w branży nieruchomości.
- Które wymogi mogą sprawić, że tysiące zarządców stracą pracę.
- Co budzi sprzeciw wśród pośredników i zarządców nieruchomości.
Rząd chce przywrócić regulacje w branży nieruchomości
Ministerstwo Rozwoju pracuje nad projektem, który zakłada częściowe odwrócenie deregulacji zawodów zarządcy oraz pośrednika nieruchomości. Jak informuje dziennik Gazeta Prawna Kluczowym elementem planu jest przywrócenie centralnego rejestru osób wykonujących te profesje, a także wprowadzenie ponownej odpowiedzialności zawodowej. Oznaczałoby to konieczność spełnienia określonych wymogów formalnych, a także podleganie kontroli i ewentualnym sankcjom za naruszenia.
Deregulacja wprowadzona przed laty miała otworzyć rynek i ułatwić dostęp do zawodu, eliminując bariery administracyjne. Dzięki temu liczba osób działających w branży znacząco wzrosła, co przełożyło się na większą konkurencję i – zdaniem wielu klientów – bardziej przystępne ceny usług. Teraz rząd chce częściowo cofnąć te zmiany, argumentując to potrzebą zwiększenia profesjonalizmu oraz ochrony konsumentów.
Branża ostrzega: tysiące osób mogą stracić pracę
Proponowane regulacje spotykają się jednak z wyraźnym sprzeciwem środowiska zawodowego. Organizacje zrzeszające pośredników i zarządców nieruchomości podkreślają, że nowe przepisy mogą doprowadzić do masowego odpływu pracowników z rynku.
Zdaniem przedstawicieli branży przywrócenie obowiązkowych wymogów oraz rejestrów uderzy przede wszystkim w mniejsze podmioty i osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. Dla wielu z nich spełnienie nowych kryteriów może okazać się zbyt kosztowne lub czasochłonne, co może zmusić ich do rezygnacji z wykonywania zawodu. Chodzi m.in. o wymóg wyższego wykształcenia dla zarządców. Jak skazuje Tomasz Błeszyński, wiceprezydent Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości (FPPRN), w rozmowie z dziennikiem, przy wprowadzeniu tego wymogu pracę może stracić nawet 100 tysięcy osób.
– Ministerstwo nie przeprowadziło żadnej analizy potrzeb w tym zakresie. Kilkadziesiąt tysięcy osób ma iść na bruk z powodu braku podstawowej analizy skutków takiej regulacji? Dla osób, które nie mają wyższego wykształcenia, ministerstwo proponuje przymus uzupełnienia wykształcenia w ciągu dwóch lat. Dwa lata – studia wyższe? Na jakiej uczelni? A choćby i cztery lata – tylko po co? – pyta Błeszyński.
Na razie projekt znajduje się na etapie prac koncepcyjnych, jednak już teraz wiadomo, że dyskusja wokół zmian będzie burzliwa. W najbliższych miesiącach okaże się, czy rząd zdecyduje się na wdrożenie proponowanych rozwiązań w obecnej formie, czy też ugnie się pod presją branży i złagodzi swoje stanowisko.
Źródło: Radio ZET/edgp.gazetaprawna.pl/wnp.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET