Tej obietnicy rządu zainteresowani nie chcą. „Akceptujemy obecny status quo”
W kwestii niedziel handlowych większość mikro, małych i średnich przedsiębiorców branży handlu, także tych zrzeszonych w Polskiej Izbie Handlu, akceptuje obecny status quo – przekazała PIH. Do Sejmu trafił projekt ustawy zakładający liberalizację obecnie obowiązującego zakazu.
Zakaz handlu w niedziele pasuje sklepom. Mali i średni przedsiębiorcy działający w branży handlowej zaapelowali, żeby przepisów nie zmieniać. Na prawie w obecnym kształcie najbardziej skorzystały małe sklepy, dyskonty oraz stacje paliw. Część sklepów nawet w razie przywrócenia niedziel handlowych mogłaby nie zdecydować się na otwieranie we wszystkie dni tygodnia.
Sklepy nie chcą zniesienia zakazu handlu. Apel branży
„Obecne przepisy dotyczące zakazu handlu w niedziele są korzystne dla zdecydowanej większości małych i średnich przedsiębiorców działających w handlu, dla których największym zagrożeniem są duże sieci dyskontowe” – przekazała Polska Izba Handlu.
„Istniejący katalog wyłączeń, przede wszystkim z tym pozwalającym właścicielom małym sklepów stanąć za ladą w niedzielę, to sposób, aby mniejsi przedsiębiorcy mogli nawiązać walkę konkurencyjną z dużymi podmiotami” – przypomniała PIH. Najważniejszym wyjątkiem jest możliwość otwierania sklepów w każdą niedzielę, jeśli klientów obsługiwać będzie właściciel.
„Z naszej perspektywy zmiana obecnych przepisów dotyczących handlu w niedziele w żaden sposób nie przyczyni się do poprawy sytuacji małych i średnich przedsiębiorstw z branży spożywczej. Na etapie konsultacji społecznych wystąpimy zdecydowanie przeciwko inicjatywie zmiany obowiązujących przepisów” – wyjaśniła Polska Izba Handlu.
- Handel sobie poradził, jeżeli spojrzymy kto zyskał na tym zakazie, na pewno małe sklepy osiedlowe. Zyskały też te sieci franczyzowe, jeśli chodzi o częstotliwość odwiedzin, natomiast nie zyskały one pod względem wartości zakupów. Polacy nadal te duże rodzinne zakupy robią w tych miejscach, w których robili je wcześniej. Zmieniły się dni tygodnia, kiedy realizowane są zakupy, w małych sklepach robimy małe zakupy. Więcej kupujemy na przykład alkoholu: jego sprzedaż podskoczyła też na stacjach benzynowych. Na pewno można powiedzieć, że to jest kategoria, która zyskała na tej sprzedaży nie podstawowej, nie benzyny czy oleju napędowego, tylko właśnie na alkoholu i używkach – wyjaśnił w podcaście „Biznes. Między wierszami” Robert Biegaj, ekspert grupy Offerista.
Polska 2050 zaproponowała, żeby sklepy mogły być otwarte przez 2 niedziele w miesiącu, a pracownicy, którzy pracowaliby w tym terminie, otrzymywali podwójną dniówkę. Zatrudnieni mieliby ponadto prawo do dwóch wolnych niedziel w miesiącu.
Źródło: Radio ZET/PIH
- "Perturbacje polityczne nic nie zmieniły". Oto trzy najszybciej drożejące produkty
- Sklepy doliczają „podatek od kradzieży”. Rząd „zachęcił” do przestępstw
- Polacy zmuszeni zapożyczać się na święta. Tyle musi średnio wydać czteroosobowa rodzina
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET