Tysiące dzieci nie otrzymują należnych im pieniędzy. Alarmujące dane z rejestrów
Ojcowie mają łącznie 16,8 mld zł długu. To pieniądze, które winni są swoim dzieciom z tytułu niezapłaconych alimentów. Eksperci w Dniu Ojca przypominają o skali problemu. Oficjalne dane z rejestrów to jednak tylko wierzchołek góry lodowej.
- Choć liczba alimenciarzy regularnie spada, to skala problemu wciąż jest duża
- Wśród dłużników dominują ojcowie, którzy zalegają ze spłatą miliardów złotych z tytułu alimentów
- Statystyczny alimanciarz zalega ze spłatą równowartości rocznej pensji minimalnej
Prawie 300 tys. ojców nie płaci na swoje dzieci. Alarmujące dane z rejestrów
„Dzień Ojca to dla wielu rodzin nie tyle moment celebracji, ile okazja do refleksji nad znaczeniem ojcostwa – także w wymiarze prawnym i finansowym. W Polsce tysiące dzieci nie otrzymuje należnych im środków do życia, mimo że obowiązek alimentacyjny został jasno określony przez prawo” – czytamy w informacji Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. Dane z rejestru są alarmujące:
- zaległości z tytułu nieopłaconych alimentów sięgają obecnie 16,8 mld złotych
- ogół osób uchylających się od tego obowiązku przekracza 291 tys.
- prawie 273 tys. z tych osób to mężczyźni
- średnia kwota przypadająca na jednego rodzica uchylającego się od alimentów to ponad 57,5 tys. zł
W ostatnich pięciu latach liczba dłużników zmniejszyła się o ponad 24 tys. Jak jednak czytamy „problem pozostaje nadal kontrowersyjny i moralnie nieakceptowalny”. Nieakceptowalny jest także prawnie.
Podstawa prawna
- Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania. (Art. 133. § 1. Kodeks rodzinny i opiekuńczy)
Płacenie alimentów to nie tylko postępowanie zgodne z literą prawa, lecz także umożliwienie dzieciom godnego życia. Zaległości alimentacyjne jednego z rodziców mogą bowiem prowadzić do ograniczenia dostępu do podstawowych dóbr, edukacji czy opieki zdrowotnej.
Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor skomentował, iż przedstawione dane to wierzchołek góry lodowej. Dotyczą bowiem tylko osób zgłoszonych przez gminy wypłacające świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego. Samorządy mają bowiem obowiązek przekazywania informacji o dłużnikach do wszystkich biur informacji gospodarczej działających w Polsce.
– Warto mieć świadomość, że z możliwości wpisania dłużnika alimentacyjnego do rejestru dłużników mogą skorzystać nie tylko instytucje publiczne, ale również osoby fizyczne. To narzędzie dostępne jest dla każdego, kto posiada prawomocny wyrok sądowy i tytuł wykonawczy, a jego wykorzystanie może stanowić istotne wsparcie w dochodzeniu należnych świadczeń – mówił Paweł Szarkowski.
Problem niepłacenia alimentów w większości dotyczy mężczyzn, choć nie brakuje także nierzetelnych matek. Prawie 18,5 tys. kobiet uchyla się od obowiązku płacenia na swoje dzieci. 94 proc. długu należy jednak do mężczyzn. Statystyczny „alimenciarz” ma między 45 a 54 lata i pochodzi z Mazowsza.
– Najwyższe łączne zadłużenie alimentacyjne występuje w województwie mazowieckim – przekracza 2,1 mld złotych. Przeciętny dług alimentacyjny na osobę wynosi tam ponad 65 tys. zł, co jest najwyższym wynikiem w kraju. Jest to w głównej mierze efektem koncentracji dużej liczby mieszkańców i zróżnicowanej struktury zatrudnienia, co przekłada się na wyższe kwoty zadłużenia per capita. Na kolejnych miejscach plasują się woj. śląskie (1,8 mld zł) oraz dolnośląskie (1,5 mld zł) – skomentował dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.
Źródło: RadioZET.pl/BIG InfoMonitor
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET