STIR (System Teleinformatycznej Izby Rozliczeniowej) to teleinformatyczny system do walki z oszustwami podatkowymi. Analizuje przepływy na kontach i gdy wykryje podejrzane transakcje, uruchamia procedurę prowadzącą do zablokowania rachunku. W praktyce często prowadzi do bankructwa firmy – zauważają eksperci.
System STIR: jak działa?
System STIR działa w Polsce od 2018 roku na podstawie przepisów wprowadzonych ustawą z dnia 24 listopada 2017 r. o zmianie niektórych ustaw w celu przeciwdziałania wykorzystywaniu sektora finansowego do wyłudzeń skarbowych.
„W STIR, według określonych algorytmów, przetwarzane są dane przekazywane przez banki oraz SKOK-i w celu ustalenia wskaźnika ryzyka wykorzystywania sektora bankowego do wyłudzeń skarbowych, zwłaszcza w zakresie podatku VAT” – czytamy w „Sprawozdaniu w zakresie przeciwdziałaniu wykorzystywania działalności banków i spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych do celów mających związek z wyłudzeniami skarbowymi za 2020 rok”.
Dane, jakie zbiera STIR, to:
- Informacje o otwieranych i prowadzonych rachunkach podmiotów kwalifikowanych.
- Dzienne zestawienia transakcji dotyczących rachunków podmiotu kwalifikowanego.
Gdy system wykryje podejrzane transakcje, uruchamiana jest odpowiednia procedura. „Szef KAS może zablokować rachunek bankowy podmiotu kwalifikowanego na okres do 72 godzin, w przypadku jeżeli posiadane informacje, w szczególności wyniki analizy ryzyka, wskazują, że podmiot kwalifikowany może wykorzystywać działalność banków lub spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych do celów mających związek z wyłudzeniami skarbowymi lub do czynności zmierzających do wyłudzenia skarbowego, a blokada rachunku podmiotu kwalifikowanego jest konieczna, aby temu przeciwdziałać” – czytamy w Sprawozdaniu.
I dalej: „W uzasadnionych przypadkach, zgodnie z art. 119zw Ordynacji podatkowej, Szef KAS może przedłużyć termin blokady rachunku podmiotu kwalifikowanego na czas oznaczony, nie dłuższy jednak niż 3 miesiące”.
Eksperci, z którymi rozmawiała „Rzeczpospolita”, zwracają jednak uwagę na pewien problem. – Fiskus najchętniej zabezpiecza się, blokując konta podatników, bo to najprostszy sposób. Tymczasem jest to rozwiązanie absolutnie atomowe, bo gdy zostanie uruchomione, to na ogół oznacza eksterminację biznesu. I coraz częściej jest nadużywane – mówi „Rz” Jerzy Martini z kancelarii Martini i wspólnicy.
Drugi rozmówca „Rzeczpospolitej”, Michał Roszkowski, radca prawny i partner w Accreo dodaje, że fiskus często blokuje więcej pieniędzy, niż powinien. – Czasami na przykład nie do końca wiadomo, czy udział, od którego zależy opodatkowanie, ma wartość 100 tys. zł czy 10 mln zł. Fiskus na to nie zważa i w ramach zabezpieczenia blokuje na kontach podatnika grube miliony, a potem okazuje się, że to, co mu się należy, to zaledwie 100 tys. zł. To patologia – ocenia Roszkowski.
Źródło: Radio ZET/Rzeczpospolita
- Gigantyczne zatory w rządowym programie. "Mamy czas do końca stycznia"
- Zwolnienie z ZUS. „Będzie miało swoją cenę”
- Polski bank zaatakowany przez hakerów. "Należy pilnie zmienić hasła"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET