W Polsce źle, na Węgrzech 2 razy gorzej. Wystarczyło 14 lat
Ceny mieszkań wzrosły w Polsce od 2010 roku o 98 procent - wynika z danych Eurostatu. Marzenia o własnym kącie mają się zdecydowanie gorzej na Węgrzech, gdzie za metr kwadratowy trzeba płacić 230 procent więcej niż niemal półtorej dekady temu. W zestawieniu jest też rodzynek - w jednym z krajów lokale zaskakująco potaniały.
- Od 2010 do 2024 roku ceny nieruchomości w Polsce w zrosły o 98 procent
- Największe wzrosty cen nieruchomości odnotowano w Estonii i na Węgrzech, gdzie ceny wzrosły o 230 procent
- Jedynym krajem w Unii Europejskiej, gdzie ceny mieszkań spadły, są Włochy z obniżką o 4 procent.
Mieszkania dwa razy droższe. Wystarczyło 14 lat
Od 2010 roku do trzeciego kwartału 2024 roku ceny mieszkań w Unii Europejskiej wzrosły średnio o 54,1 procent, a czynsze o 26 procent. Polska, z wzrostem cen na poziomie 98 procent, znalazła się w gronie państw, gdzie dynamika wzrostu była szczególnie wysoka. Jednak, jak pokazuje raport Eurostatu, są kraje, w których wzrosty były znacznie bardziej drastyczne. Estonia i Węgry przodują w tym niechlubnym rankingu, notując wzrost cen mieszkań o 230 procent.
Mimo ogólnego trendu wzrostowego, nie wszystkie kraje europejskie zanotowały podwyżki. Wyjątkiem są Włochy, gdzie ceny mieszkań spadły o 4 procent. To pokazuje, że rynek nieruchomości jest bardzo zróżnicowany, a trendy nie są jednolite dla całego kontynentu. Poza Unią Europejską, rekordowe wzrosty odnotowano na Islandii, gdzie ceny wzrosły o niemal 255 procent.
– Naszą percepcję rynku zaburzają ogólne społeczne nastroje - choć rzeczywiście, o sensację na rynku mieszkaniowym w ostatnich kilkunastu miesiącach nie było trudno – stwierdził Wojciech Rynkowski z Extradom.pl. Ekspert dodał, że w Polsce wzrost cen nieruchomości był między innymi skutkiem rekordowej inflacji. Narodowy Bank Polski (NBP) podniósł stopy procentowe, co z kolei utrudniło dostęp do kredytów hipotecznych. Dodatkowo, Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) zalecała ostrożność przy udzielaniu kredytów hipotecznych w warunkach wysokiej inflacji, co dodatkowo wpłynęło na sytuację na rynku.
– Odpowiedzią na tę sytuację był program rządu PiS Bezpieczny Kredyt 2 procent, który stanowił nieudaną próbę przywrócenia równowagi na rynku mieszkaniowym. Co ciekawe, niemal natychmiast po publikacji jego założeń większość ekspertów wskazywało, że Bezpieczny Kredyt 2 procent wspiera tylko jego popytową stronę, bez zwiększenia podaży mieszkań. To w konsekwencji musiało doprowadzić do destabilizacji i wzrostów cen – ocenił Wojciech Rynkowski.
W mniejszych miastach dużo taniej. Ceny mieszkań 2025
Program Bezpieczny Kredyt 2 procent wpłynął na gwałtowny wzrost cen nieruchomości ze względu na zwiększenie popytu bez jednoczesnego zwiększenia podaży mieszkań. - Społeczny odbiór Bezpiecznego Kredytu 2 procent był tak zły, że wielu komentatorów złośliwie nazwało go „deweloper plus”. Przełożyło się to również na negatywne opinie o planowanym przez kolejny rząd programie Mieszkanie na Start, który należy uznać za zamrożony na dłużej, o ile nie porzucony na dobre – dodał ekspert.
Najdroższe nieruchomości znajdują się w Warszawie i Krakowie, gdzie ceny przekraczają 16 000 zł/m². Z kolei w mniejszych miastach, takich jak Bytom czy Wałbrzych, ceny wahają się w przedziale 4000 – 5500 zł/m². Najtańsze mieszkania w grudniu 2024 roku można było kupić w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie średnia cena za metr kwadratowy wynosiła około 8400 zł. Ceny metra kwadratowego w większości dużych miast zbliżyły się do 10 000 zł/m2, a w Krakowie i Warszawie osiągnęły odpowiednio 16 400 zł/m2 i 17 500 zł/m2. – Analizując powyższe kwoty łatwo można zapomnieć, że w mniejszych miastach wciąż można kupić mieszkania w dużo bardziej przystępnych cenach. One również, mimo mniejszego wolumenu sprzedaży, wliczają się do statystyk podawanych przez Eurostat – dodał Wojciech Rynkowski.
Źródło: Radio ZET/Extradom
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET