Wszyscy płacimy za to w rachunkach za prąd. Rekordowy koszt przekroczył 100 mln
Nierynkowe redysponowanie OZE bije w Polsce rekordy. Niestety, za ograniczanie produkcji trzeba płacić. Koszty rekompensat ponosimy wszyscy w rachunkach za prąd. W 2026 roku wota jest już rekordowa.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są przyczyny ograniczania produkcji prądu z OZE.
- Dlaczego wypłaca się rekompensaty za ograniczanie produkcji energii.
- Które źródło OZE generuje najwięcej nadwyżek prądu.
- Ile wynoszą rekompensaty za ograniczanie prądu z OZE w 2026 roku.
Tyle wynoszą rekompensaty za ograniczanie produkcji prądu z OZE
Energia z odnawialnych źródeł płynie do odbiorców coraz szerszym strumieniem. I to jest powód do radości. Problemem są jednak sytuacje, kiedy zapotrzebowanie na prąd jest mniejsze niż bieżące zapotrzebowanie. Wówczas rozwiązaniem jest ograniczanie produkcji. Za to jednak trzeba zapłacić producentom, którzy z tego powodu ponoszą straty. Rekompensaty z tego tytułu w 2026 roku już są rekordowe. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, za ograniczenia w dostawach prądu do sieci otrzymali oni już ponad 100 mln zł. Tylko do lipca 2026 roku koszt ten wyniósł 57,9 mln zł – czyli ponad dwukrotnie więcej niż w całym 2026 roku.
Jak poinformowało Forum Energii, w niedzielę 26 lipca 2026 roku skumulowane nierynkowe redysponowanie OZE, czyli ograniczanie produkcji energii z odnawialnych źródeł na polecenie operatora systemu od początku 2026 roku, osiągnęło 1382 GWh. W całym 2025 roku było to 1376 GWh energii. To rekordowe wartości.
Doliczają to do rachunków za prąd. Płacimy wszyscy
Skoro operatorzy muszą wypłacać producentom odszkodowania, to te pieniądze muszą w jakiś sposób odzyskać. Jest to uznawane jak zwykły koszt funkcjonowania całego systemu energetycznego, który jest po prostu doliczany do rachunków za prąd – czyli finansowany z kieszeni gospodarstw domowych.
Najszybciej spośród OZE rozwija się w Polsce rynek fotowoltaiczny i to właśnie energia z fotowoltaiki wygenerowała około 70 proc. nadwyżki.
Jak informują Polskie Sieci Elektroenergetyczne, operatorzy systemu decydują o ograniczeniu produkcji, aby utrzymać bezpieczeństwo całego systemu i zapobiec przeciążeniom sieci. „Dodatkowym czynnikiem jest praca elektrowni i elektrociepłowni konwencjonalnych (węglowych i gazowych), które w Polsce wciąż są dominującym źródłem wytwórczym energii. Nie można ich po prostu wyłączyć i ponownie uruchomić w dowolnym momencie. Proces ten jest długotrwały, dlatego część bloków konwencjonalnych musi pozostawać w pracy, aby zapewnić bezpieczeństwo systemu elektroenergetycznego” – czytamy na stronie Forum Energii.
Kacper Kwidziński, kierownik projektu elektroenergetyka w Forum Energii, zaznacza, że ograniczanie produkcji energii z OZE jest ostatecznością. – Stosuje się je dopiero wtedy, gdy inne rozwiązania, takie jak eksport energii, ładowanie magazynów czy zachęcanie odbiorców do większego zużycia energii poprzez niższe ceny, okazują się niewystarczające – mówi ekspert. Rekordowe kwoty za nierynkowe redysponowanie OZE pokazują, że te inne rozwiązania dawno przestały przynosić oczkiwany skutek.
Źródło: Radio ZET/DGP/wnp.pl/forum-energii.eu
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET