Wyborcy PiS „płacą mniej w sklepach”. Efekt preferencji politycznych
Ponad połowa osób opowiadających się za Zjednoczoną Prawicą uważa, że ceny przestały rosnąć, a nawet zaczęły maleć. W ich odczuciu za zakupy płacą więc mniej. Wzrost cen dostrzegają przede wszystkim popierający Lewicę, Koalicję Obywatelską oraz Konfederację. Łącznie 55,7 procent Polaków dostrzega, że ceny ciągle rosną – wynika z badania UCE Research.
Inflacja we wrześniu 2023 roku spadła do 8,2 procent rok do roku, a z miesiąca na miesiąc ceny spadły o 0,4 procent – podał GUS. Ceny rosły więc wolniej, ale w sklepach wciąż jest drożej. Z takim wnioskiem nie zgodziło się 50,8 procent głosujących na Zjednoczoną Prawicę – zdaniem wyborców PiS ceny wyhamowały, a nawet spadły. Ich pogląd podziela 31 procent Polaków.
Zwolennicy PiS uważają, że płacą mniej w sklepach
Jak wynika z sondażu UCE Research i Grupy Offerista, 33,1 procent Polaków zauważyło podczas codziennych zakupów, że ogólnie ceny w sklepach przestały rosnąć lub wręcz zaczęły spadać. Odmienne zdanie wyraziło 55,7 procent ankietowanych. 11,2 procent respondentów nie miało wyrobionej opinii w tej kwestii.
Zahamowanie wzrostu cen lub wręcz spadek dostrzegały przede wszystkim osoby sympatyzujące ze Zjednoczoną Prawicą – 50,8 procent i Trzecią Drogą – 45,4 procent. Natomiast z ww. tezą nie zgodziły się głównie osoby popierające Lewicę – 71,5 procent, Koalicję Obywatelską – 69,6 procent, jak również Konfederację – 58,7 procent.
– To, że ponad 30 procent społeczeństwa zauważa zahamowanie podwyżek lub wręcz spadek cen, jest bardzo dobrym wynikiem w obecnej sytuacji gospodarczej. Jeszcze 3 miesiące temu takich osób było blisko 3 razy mniej. Natomiast to, że ponad 55 procent respondentów nie stwierdza ww. poprawy, jest zgodne z tym, co się dzieje w sklepach. Ceny nie spadają, poza kilkoma wyjątkami. Wciąż rosną, tylko wolniej niż przed rokiem, co oczywiście nie oznacza, że na rynku jest taniej – wyjaśnił Robert Biegaj, współautor badania z Grupy Offerista.
O tym, że ceny w sklepach przestały rosnąć lub wręcz zaczęły spadać, częściej mówili mężczyźni niż kobiety (36,4 procent vs 30,1 procent). Tak też twierdzili głównie osoby w wieku 18-24 lat (wśród nich 40 procent) oraz mieszkańcy miejscowości liczących od 5 tys. do 19 tys. ludności (42 procent). Patrząc na poziom dochodów, przeważnie deklarowali to Polacy zarabiający powyżej 9 000 zł netto miesięcznie (44,1 procent). Biorąc pod uwagę stopień edukacji, ww. przekonanie dominowało wśród rodaków z wykształceniem zasadniczym zawodowym (37,9 procent).
– Inaczej drożyznę odczuwają osoby młode, w średnim wieku i seniorzy, ponieważ ich koszyki zakupowe mocno się różnią. Młodzi dorośli, którzy najczęściej widzą trend zahamowania podwyżek bądź spadku cen, najrzadziej robią zakupy, szczególnie te największe, rodzinne. Często też obserwują dość wąski zakres rynku. Podobnie może być w przypadku osób zamożnych, które nie muszą aż tak bardzo drobiazgowo analizować cen. Nie odczuwają skutków wysokiej inflacji, więc w ich perspektywie zakupy nie drożeją – skomentował Robert Biegaj.
Z tym, że ceny w sklepach przestały rosnąć lub wręcz zaczęły spadać, częściej nie zgadzały się kobiety niż mężczyźni (59,1 procent vs 52 procent). Ponadto przeczyły temu przede wszystkim osoby w wieku 65-74 lata (wśród nich 68,8 procent) oraz mieszkańcy miast liczących ponad 500 000 ludności (62,2 procent). Biorąc pod uwagę wysokość dochodów, sprzeciw powyższej tezie najczęściej wyrażali Polacy zarabiający 1000-2999 zł netto miesięcznie (58,9 procent). Tak samo myślą zazwyczaj ludzie z wykształceniem wyższym (57,8 procent).
– W Polsce głównie kobiety robią codzienne zakupy. Tym samym to one najlepiej się orientują, czy w sklepach jest faktycznie taniej czy drożej. Można też wskazać na to, że najsłabiej sytuowani konsumenci najczęściej nie widzą spadków, bo oni naprawdę dobrze obserwują każdy wydawany grosz. Przez to wyciągają pełniejsze wnioski. Polacy, którzy lepiej zarabiają, są mniej wyczuleni na ceny, co oczywiście nie oznacza, że w ogóle nie kontrolują swoich wydatków. Po prostu mniej zwracają swoją uwagę na drożyznę, przez co mają trochę węższe spojrzenie – podkreślił ekspert z Grupy Offerista.
Autorzy badania zwracili też uwagę na to, że konsumenci raczej zapamiętują te ceny, które na nich zrobiły wrażenie, głównie negatywne. Wówczas na tej podstawie oceniają całość. – Można tutaj przywołać jeden z niedawnych sondaży, w którym zapytano Polaków, ile faktycznie wynosi drożyna w sklepach. W dużej części wskazywano nawet ponad 30 procent, choć faktycznie ceny w sklepach średnio rdr. wzrosły o 15-18 procent. To pokazuje, że odczucia Polaków są dość subiektywne i często podszyte emocjami – wyjaśnił Biegaj.
- Obniżka stóp procentowych. Tak spadną raty kredytów
- Członek RPP grzmi po słowach Glapińskiego. „Nie mam pojęcia skąd, to się wzięło”
- Program rządu w ogniu krytyki. "Pomoc znów może trafić do tych, którzy jej nie potrzebują"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET