Zgubny nawyk w polskich domach, w święta jest najgorzej. "Ogromna skala problemu"
Wielu Polaków wciąż traktuje toaletę jak wygodny kosz na śmieci. Do kanalizacji trafiają nie tylko odpady higieniczne, ale też tłuszcz. To właśnie ten ostatni razem z innymi zanieczyszczeniami tworzy groźne zatory. Nie wszyscy wiedzą, że ten jeden nawyk powoduje awarie i kosztowne naprawy. O skalę zjawiska zapytaliśmy ekspertkę.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego nie należy wyrzucać śmieci do toalet.
- Jakie odpady są najbardziej problematyczne w kanalizacji.
- Co dzieje się z olejem wylanym do zlewu.
- Jak można prawidłowo utylizować zużyty olej spożywczy.
Polacy popełniają ten błąd
O tym, że śmieci nie powinny trafiać do toalet, cyklicznie przypominają Wodociągi Warszawskie. Z badań, jakie przytaczają w mediach społecznościowych, wynika, że najwięcej, bo 34 proc. osób uważa taki sposób wyrzucania odpadów za "odpowiedni", 29 proc. chce się ich po prostu jak najszybciej pozbyć, a 19 proc. robi to dla wygody. Tym sposobem do rur trafiają nawilżane chusteczki, waciki, patyczki higieniczne, podpaski, tampony, ręczniki papierowe, resztki jedzenia, fusy, włosy, a także olej i tłuszcz po smażeniu.
Niewinne, zdawałoby się, drobiazgi, prowadzą potem do zatorów, awarii pomp i przeciążenia oczyszczalni, ponieważ nie rozpadają się w wodzie, ale osadzają w rurach, tworząc razem z innymi zanieczyszczeniami zbite masy. - Najbardziej problematyczne są tzw. fatbergi – zbite bryły tłuszczu i odpadów. Powstają z połączenia UCO (zużytego oleju spożywczego) z nawilżanymi chusteczkami, włosami, resztkami jedzenia i fusami, produktami higienicznymi. Z czasem taka masa twardnieje i przypomina beton. W skrajnych przypadkach osiąga ogromne rozmiary – jak słynny londyński fatberg o długości ok. 250 metrów i wadze 130 ton – wyjaśnia portalowi RadioZET.pl Małgorzata Rdest, inicjatorka projektu Olejomaty.
Problem nasila się w święta
W Polsce jednym z najgłośniejszych incydentów związanych z zatkaniem kanalizacji był ten w Słupi pod Kępnem. Po tłustym czwartku wybuchła "afera", kiedy duża część pączków i tłustego ciasta zatkała rurociąg i przepompownię. - Choć brzmi to jak anegdota, dobrze pokazuje mechanizm: tłuszcz plus odpady stałe równa się poważna awaria wymagająca ręcznego usuwania - dodaje ekspertka.
Nie wszyscy Polacy zdają sobie sprawę, że oleju nie należy wylewać do zlewu. Problem nasila się w Wielkanoc czy Boże Narodzenie, czyli wtedy, kiedy więcej gotujemy i smażymy. - Ciepły olej trafia do znacznie chłodniejszego środowiska kanalizacji i bardzo szybko zaczyna zmieniać się fizycznie. W ciągu pierwszych godzin stygnie, gęstnieje i osadza się na ściankach rur. Tworzy lepką powłokę, która działa jak warstwa wiążąca dla kolejnych zanieczyszczeń. To właśnie w tym momencie zaczyna się proces budowania zatoru – tłumaczy Małgorzata Rdest.
Miliony litrów oleju rocznie trafiają do kanalizacji
Szacunkowo mówimy o milionach litrów rocznie, które zamiast do recyklingu trafiają do kanalizacji lub środowiska. - Nie ma jednej oficjalnej liczby, ale skala problemu jest ogromna. W Polsce działa ok. 100 tys. punktów gastronomicznych, które mają obowiązek zbiórki UCO. Jednocześnie mamy blisko 13 milionów gospodarstw domowych – i to właśnie tam powstaje największa, słabo zagospodarowana część zużytego oleju – mówi inicjatorka projektu Olejomaty.
Co zrobić z zużytym olejem? Należy go ostudzić, a następnie przelać do szczelnego pojemnika, na przykład do butelki. Najlepiej później oddać go do Olejomatu albo do PSZOK-u, choć w przypadku PSZOK-ów tylko nieliczne, często mobilne punkty przyjmują tego rodzaju odpad, a na większości zużyty olej spożywczy nie jest zbierany. Zasady różnią się w zależności od gminy, dlatego warto to wcześniej sprawdzić.
Konieczna zmiana nawyków
Zdaniem Małgorzaty Rdest, aby przekonać ludzi do zmiany przyzwyczajeń, potrzebne są trzy rzeczy: wygodne rozwiązania, edukacja i zmiana codziennych nawyków. - Ludzie chętniej postępują właściwie wtedy, gdy mają łatwy dostęp do prostego systemu zbiórki. Równie ważne jest pokazywanie realnych skutków wylewania oleju do zlewu – od skażenia wody po kosztowne awarie kanalizacji – ocenia ekspertka.
Dodaje, że kraje Europy Zachodniej znacznie wcześniej zaczęły wdrażać systemowe rozwiązania dotyczące zagospodarowania zużytego oleju spożywczego. - Mówimy tu o rozwiniętych sieciach zbiórki UCO, obowiązkowych separatorach tłuszczu w gastronomii, długofalowych kampaniach edukacyjnych czy wykorzystywaniu oleju jako surowca do produkcji biopaliw. Polska jest dziś na etapie intensywnego rozwoju takich rozwiązań - podsumowuje Małgorzata Rdest.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET