`

Zgubny nawyk w polskich domach, w święta jest najgorzej. "Ogromna skala problemu"

3 min. czytania
04.04.2026 08:03
Obserwuj nas na Google

Wielu Polaków wciąż traktuje toaletę jak wygodny kosz na śmieci. Do kanalizacji trafiają nie tylko odpady higieniczne, ale też tłuszcz. To właśnie ten ostatni razem z innymi zanieczyszczeniami tworzy groźne zatory. Nie wszyscy wiedzą, że ten jeden nawyk powoduje awarie i kosztowne naprawy. O skalę zjawiska zapytaliśmy ekspertkę.

Zabałaganiona kuchnia z brudnymi naczyniami i sprzętem kuchennym na blacie.
fot. Karol Makurat/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego nie należy wyrzucać śmieci do toalet.
  • Jakie odpady są najbardziej problematyczne w kanalizacji.
  • Co dzieje się z olejem wylanym do zlewu.
  • Jak można prawidłowo utylizować zużyty olej spożywczy.

Polacy popełniają ten błąd

O tym, że śmieci nie powinny trafiać do toalet, cyklicznie przypominają Wodociągi Warszawskie. Z badań, jakie przytaczają w mediach społecznościowych, wynika, że najwięcej, bo 34 proc. osób uważa taki sposób wyrzucania odpadów za "odpowiedni", 29 proc. chce się ich po prostu jak najszybciej pozbyć, a 19 proc. robi to dla wygody. Tym sposobem do rur trafiają nawilżane chusteczki, waciki, patyczki higieniczne, podpaski, tampony, ręczniki papierowe, resztki jedzenia, fusy, włosy, a także olej i tłuszcz po smażeniu.

Niewinne, zdawałoby się, drobiazgi, prowadzą potem do zatorów, awarii pomp i przeciążenia oczyszczalni, ponieważ nie rozpadają się w wodzie, ale osadzają w rurach, tworząc razem z innymi zanieczyszczeniami zbite masy. - Najbardziej problematyczne są tzw. fatbergi – zbite bryły tłuszczu i odpadów. Powstają z połączenia UCO (zużytego oleju spożywczego) z nawilżanymi chusteczkami, włosami, resztkami jedzenia i fusami, produktami higienicznymi. Z czasem taka masa twardnieje i przypomina beton. W skrajnych przypadkach osiąga ogromne rozmiary – jak słynny londyński fatberg o długości ok. 250 metrów i wadze 130 ton – wyjaśnia portalowi RadioZET.pl Małgorzata Rdest, inicjatorka projektu Olejomaty.

Problem nasila się w święta

W Polsce jednym z najgłośniejszych incydentów związanych z zatkaniem kanalizacji był ten w Słupi pod Kępnem. Po tłustym czwartku wybuchła "afera", kiedy duża część pączków i tłustego ciasta zatkała rurociąg i przepompownię. - Choć brzmi to jak anegdota, dobrze pokazuje mechanizm: tłuszcz plus odpady stałe równa się poważna awaria wymagająca ręcznego usuwania - dodaje ekspertka.

Nie wszyscy Polacy zdają sobie sprawę, że oleju nie należy wylewać do zlewu. Problem nasila się w Wielkanoc czy Boże Narodzenie, czyli wtedy, kiedy więcej gotujemy i smażymy. - Ciepły olej trafia do znacznie chłodniejszego środowiska kanalizacji i bardzo szybko zaczyna zmieniać się fizycznie. W ciągu pierwszych godzin stygnie, gęstnieje i osadza się na ściankach rur. Tworzy lepką powłokę, która działa jak warstwa wiążąca dla kolejnych zanieczyszczeń. To właśnie w tym momencie zaczyna się proces budowania zatoru – tłumaczy Małgorzata Rdest.

Redakcja poleca

Miliony litrów oleju rocznie trafiają do kanalizacji

Szacunkowo mówimy o milionach litrów rocznie, które zamiast do recyklingu trafiają do kanalizacji lub środowiska. - Nie ma jednej oficjalnej liczby, ale skala problemu jest ogromna. W Polsce działa ok. 100 tys. punktów gastronomicznych, które mają obowiązek zbiórki UCO. Jednocześnie mamy blisko 13 milionów gospodarstw domowych – i to właśnie tam powstaje największa, słabo zagospodarowana część zużytego oleju – mówi inicjatorka projektu Olejomaty.

Co zrobić z zużytym olejem? Należy go ostudzić, a następnie przelać do szczelnego pojemnika, na przykład do butelki. Najlepiej później oddać go do Olejomatu albo do PSZOK-u, choć w przypadku PSZOK-ów tylko nieliczne, często mobilne punkty przyjmują tego rodzaju odpad, a na większości zużyty olej spożywczy nie jest zbierany. Zasady różnią się w zależności od gminy, dlatego warto to wcześniej sprawdzić.

Konieczna zmiana nawyków

Zdaniem Małgorzaty Rdest, aby przekonać ludzi do zmiany przyzwyczajeń, potrzebne są trzy rzeczy: wygodne rozwiązania, edukacja i zmiana codziennych nawyków. - Ludzie chętniej postępują właściwie wtedy, gdy mają łatwy dostęp do prostego systemu zbiórki. Równie ważne jest pokazywanie realnych skutków wylewania oleju do zlewu – od skażenia wody po kosztowne awarie kanalizacji – ocenia ekspertka.

Dodaje, że kraje Europy Zachodniej znacznie wcześniej zaczęły wdrażać systemowe rozwiązania dotyczące zagospodarowania zużytego oleju spożywczego. - Mówimy tu o rozwiniętych sieciach zbiórki UCO, obowiązkowych separatorach tłuszczu w gastronomii, długofalowych kampaniach edukacyjnych czy wykorzystywaniu oleju jako surowca do produkcji biopaliw. Polska jest dziś na etapie intensywnego rozwoju takich rozwiązań - podsumowuje Małgorzata Rdest.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET