`

Balują i nie są w stanie iść do pracy. Nowe, alarmujące dane ZUS

2 min. czytania
09.04.2026 14:33
Obserwuj nas na Google

ZUS alarmuje, że rośnie liczba zwolnień L4 z kodem C, wystawianych w powodu nadużycia alkoholu. Z nowych danych wyłania się coraz smutniejszy obraz.

zwolnienie lekarskie
fot. Michal Wozniak

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak zwiększyła się liczba L4 z kodem C w 2025 roku w porównaniu do 2024 roku.
  • Które województwa wystawiły najwięcej L4 z tytułu nadużycia alkoholu w 2025 roku.
  • Kto najczęściej korzysta ze zwolnień lekarskich z kodem C w Polsce.
  • Jakie są ekonomiczne skutki zwolnień z tytułu nadużycia alkoholu dla firm i gospodarki.

ZUS alarmuje. Ile L4 z kodem C wystawiono w 2025 roku?

W 2024 roku w Polsce wystawiono 9,5 tys.  zwolnień lekarskich z tytułu niezdolności do pracy spowodowanej nadużyciem  alkoholu. Niestety kolejne dane Zakładu Ubezpieczeń Społecznych nie pozostawiają wątpliwości, że problem coraz bardziej się nasila. W 2025 roku było ich już o 5 proc. więcej i wygenerowały one łącznie ponad 100 tys. dni absencji w pracy. Takich zwolnień było już niemal 10 tys.

Redakcja poleca

Uwzględniając podział na województwa, najwięcej ww. zaświadczeń w 2025 roku dotyczyło mazowieckiego – 1,3 tys. (13,3 proc. wszystkich w kraju), śląskiego – 1,1 tys. (11,2 proc.) oraz wielkopolskiego – 1,1 tys. (11,1 proc.). Natomiast na końcu zestawienia widać lubuskie – 252 (2,5 proc. wszystkich w kraju), opolskie – 307 (3,1 proc.) i podlaskie – 319 (3,2 proc.).

Kto najczęściej korzysta ze zwolnień "alkoholowych"?

Jak pokazują dane  ZUS niemal połowa zwolnień przypadła osobom w wieku 35-49 lat. Zdecydowanie częściej z tego rozwiązania korzystają mężczyźni niż kobiety. Ponadto przeszło 35 proc. zwolnień z kodem C wystawiane jest na okres od jednego o pięciu dni.

Redakcja poleca

Michał Pajdak, wykładowca akademicki i ekspert z platformy ePsycholodzy.pl, zauważa, że choć zwolnienia z kodem C stanowią więc bardzo niewielki odsetek wszystkich absencji chorobowych, to jednak nie powinny być bagatelizowane. — Mówimy bowiem o sytuacjach, w których nadużycie alkoholu wpłynęło na stan zdrowia pracownika na tyle, że konieczna była czasowa niezdolność do pracy — wyjaśnia. Zdaniem eksperta zwolnienia alkoholowe generują straty rzędu około 35 mln zł, co jednak — w skali całego PKB kraju — nadal jest marginalne.

— Blisko 100 tys. dni absencji to około 400 etatów rocznie, przyjmując 250 dni pracy. W porównaniu z ponad 16 milionami pracujących i milionami dni absencji ogółem, jest to zjawisko marginalne makroekonomicznie. Oczywiście, każda absencja generuje koszt, ale w skali całej gospodarki mówimy o relatywnie niewielkich kwotach w porównaniu z całkowitą wartością wytwarzanych dóbr i usług. Załóżmy, że średni koszt dnia pracy wynosi 350 zł. Jeśli pomnożymy go przez liczbę dni absencji z ww. tytułu, to otrzymamy wynik ok. 35 mln zł rocznie. W skali gospodarki wartej ponad 3 biliony zł PKB to znikoma wartość — wyliczył Michał Pajdak.

Badania ekonomiczne pokazują jednak, że alkohol generuje realne koszty pośrednie, wiążące się m.in. z utraconą produktywnością, wypadkami przy pracy, czy też wcześniejszym wycofywaniem się z rynku pracy. Zdaniem dr n. o zdr. Katarzyny Sejbuk-Rozbickiej straty są bardziej odczuwalne na poziomie poszczególnych firm, szczególnie tych mniejszych, w których nawet krótkotrwała nieobecność pracownika zaburza organizację pracy i wymusza zastępstwa lub nadgodziny.

Źródło: Radio ZET/ZUS/MondayNews

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET