Szymon Hołownia zapowiada pozwy: Skończył się czas miziania
- Skończył się czas miziania, słodkich opowieści na Facebooku. W tym tygodniu, wspólnie z ludźmi, którzy mnie poparli, wyciągniemy wszystkie narzędzia prawne, czyli np. cywilne pozwy – zapowiada gość Radia ZET, kandydat na prezydenta Szymon Hołownia. - Państwo polskie zamierza mnie i milionom Polaków odebrać konstytucyjne prawa, innych nie stosując. My mamy prawo wejść z tym państwem w spór prawny – dodaje. Hołownia uważa, że jego dobra osobiste są naruszane.
Joanna Komolka: Gościem Radia ZET dzisiaj Szymon Hołownia, kandydat na urząd prezydenta. Dzień dobry.
Szymon Hołownia: Dzień dobry.
To były takie specyficzne święta. To jak pan je spędził? Specyficzne w takim właściwie no chyba negatywnym znaczeniu, choć być może nie?
No miejmy nadzieję, że pierwsze i ostatnie takie. My spędziliśmy we trójkę, z żoną i z córką. Nie odwiedzaliśmy ani rodziców, ani teściów, ani rodzeństwa, ani oni nas nie odwiedzali. No… no co robić? No co… co… Jak mówią u mojej żony w wojsku - co zrobisz, jak nic nie zrobisz? No musimy się rzeczywiście poddać tym wszystkim obostrzeniom, bo to jest dzisiaj dobry uczynek. To… to jest w ogóle… Zawsze to powtarzam, bo to od samego początku mnie uderzyło, to jest perwersja tej epidemii, że zawsze jak jest źle, to staramy się być blisko, a tutaj musimy być daleko, żeby okazać czułość, troskę i miłość. No… ale to też, wie pani, to jest też taki czas, w którym można rzeczywiście zastanowić się nad tym... nad tymi wszystkimi słowami, które wypowiadaliśmy - o trosce, odpowiedzialności, miłości, zmartwychwstaniu, o życiu - i przekonać się, co one rzeczywiście dla nas znaczą. Bo to było…
No właśnie, a czy odpowiedzialnie pana zdaniem zachował się prezes PiS Jarosław Kaczyński, który udał się na cmentarz, jak podają „Wiadomości” telewizji publicznej, nie na jeden cmentarz, ale przynajmniej na ten Powązkowski, który jest zamknięty dla innych, którzy chcieliby być może swoich bliskich przy okazji świąt odwiedzić?
Tzn. wie pani, gdyby nie okoliczności, to można by było powiedzieć i odwoływać się tutaj do… do… do gestu posłanki Lichockiej pokazanego ludziom, którzy naprawdę są zamknięci w domach, naprawdę cierpią z tego powodu, naprawdę chcieliby nie tylko pójść na cmentarze, ale też spotkać się ze swoimi bliskimi. Te obostrzenia dotykają nas wszystkich. Policja z sanepidem nakładają idiotyczne mandaty w wysokości 10 tysięcy zł na ludzi, którzy wychodzi ą z psem i cho… schodzą na teren zielony, a tymczasem pan prezes ma to wszystko w nosie i okazuje głęboką pogardę społeczeństwu. Tzn. to jest człowiek, który się w swoich zachowaniach odkleił już od rzeczywistości kompletnie. Tzn. on jest chyba w jakimś innym miejscu egzystencjalnie niż my wszyscy i generalnie ma na to wszystko, jak mówi młodzież… No już nie powiem tutaj kolokwialnym słowem, co o nim myślą ludzie. On ma swój cel, ma swoją obsesję.
A powinien ponieść tego konsekwencje także prawne?
Oczywiście.
Bo już są doniesienia do prokuratury.
Oczywiście, że powinien zapłacić mandat 10 tysięcy zł tak jak wielu Polaków za jazdę na rowerze albo chodzenie. Na te wszystkie nieuzasadnione przypadki, które nie wiążą się z jego pracą. Odwiedziny na grobie matki… Ja też bardzo chciałbym pojechać na grób mojego brata, na grób mojej babci, na grób generalnie moich dziadków i krewnych. Nie mogę tego zrobić, a on może. W związku z powyższym za… zadajemy sobie też pytanie o to, jak ta solidarność, o którą tak apeluje dzisiaj rząd, on ma wyglądać w praktyce. Myślę, że on też jest… to zachowanie jest bardzo poważnym problemem dla tych, którzy obostrzenia w kraju wprowadzali, bo pokazuje, że są równi i równiejsi i niektórym można.
No tak, ale też poza Jarosławem Kaczyńskim część członków rządu i nie tylko - marszałek Sejmu wzięła udział 10 kwietnia z okazji 10. rocznicy katastrofy w uroczystościach na placu Piłsudskiego i trudno tam mówić o zachowaniu jakiejkolwiek odległości. Oczekiwałby pan głosu może prezydenta w tej sprawie?
Ja już od prezydenta żadnego głosu nie oczekuję, bo on jest tak ubezwłasnowolnionym prezydentem, że jest to zrozumiałe, że najpierw musi w panice pewnie obdzwonić Jarosława Kaczyńskiego i wszystkich, od których jego los zależy, a później dopiero wypowiedzieć się na ten temat. Proszę zobaczyć, jak zachowuje się - a moim zdaniem moralnie skandalicznie - zachowuje się prezydent, który bierze przecież udział w kampanijnym wyścigu i w kampanijnej rywalizacji, chowając się gdzieś za zasłoną epidemii i czekając, aż jego opiekunowie prawni i aż jego rzeczywiści sponsorzy polityczni uchwalą takie prawo wyborcze, które pozwoli mu - on ma nadzieję - przeczołgać się przez próg wygranej w I turze. To jest niegodne polityka, to jest niegodne człowieka, który chce ubiegać się o najwyższy urząd w państwie, bo gdybym ja był na jego miejscu i myślę wielu przyzwoitych ludzi, pierwsza rzecz, którą byśmy zrobili, to zaprosili wszystkich kandydatów do stołu i powiedzieli: „Słuchajcie, to się nie może odbywać w takich warunkach, to nie będzie uczciwe…”.
A pan by oczekiwał tego, że prezydent Andrzej Duda zaprosi pana, Małgorzatę Kidawę-Błońską, Władysława Kosiniaka-Kamysza do Kancelarii Prezydenta i zapyta, i porozmawia z wami, i powie: „No rzeczywiście tych wyborów nie da się tak zrobić”?
Wie pani, prezydent Andrzej Duda jest wielkim fanem sportu i obserwowaliśmy go wielokrotnie na różnych zawodach sportowych. W sporcie obowiązuje zasada fair play, obowiązuje zasada uczciwej rywalizacji. On w tej chwili doprowadził do sytuacji, w której w meczu jest jeden zawodnik albo raczej jego sponsorzy polityczni, cała reszta jest zamkniętych de facto przez kwarantannę w szatni, on jeden biega po boisku i strzela gole, a na dodatek jeszcze sędzią jest członek zarządu jego klubu. Mówię tu o pośle Sobolewskim, który promuje w Sejmie, bo jest sprawozdawczą tego projektu „złamanie prawa wyborczego”, sprzyjające w tej chwili Andrzejowi Dudzie, a jednocześnie jest pełnomocnikiem wyborczym. To bardzo wysokie stanowisko formalne w sztabie Andrzeja Dudy.
No tak, ale kandydaci opozycyjni… Też jakoś państwo nie potrafią się porozumieć w tej kwestii, bo z jednej strony słyszymy: „Bierzemy udział w wyborach, zawieszamy kampanię”, potem: „Jej nie zawieszamy”. Różne są te działania i pan dobrze o tym wie.
No tak, ale wie pani, ja mogę odpowiadać tylko za siebie i za mój przekaz, a mój jest jasny: dopóki oszust rozdaje karty, dopóty ja nie poja… nie pokazuję mu swoich i ja nie będę wyciągał swoich i decydował, w którą stronę idziemy.
Ale pan prowadzi kampanię.
Ja prowadzę w tej chwili kampanię oczywiście, bo kampania istnieje. Prowadzę agitacji wyborczej w klasycznym sensie… bo nie ma do tego warunków. Natomiast proszę też zwrócić uwagę, że to jest… jeszcze raz wychodzi tutaj potrzeba kandydata wreszcie na prezydenta bezpartyjnego, dlatego że –przepraszam, z całym szacunkiem dla większości moich kandydatów - oni nie grają teraz o prezydenturę, oni grają o interesy swojej partii i oni grają o to, żeby być premierami w 2023 albo mieć jak najsilniejszą kondycję wtedy. I to, że my się nie dogadujemy, jak pani mówi, jest wypadkową tego, że nie podejmujemy tutaj autonomicznych decyzji, choćby takich, jakie ja mogę podejmować, tylko za tym swoją aparaty, egzekutywy, partie, które mówią im, co mają decydować, a tej grawitacji oni nie są w stanie przeskoczyć.
A te wybory się odbędą 10 maja pana zdaniem?
W moim najgłębszym przekonaniu się nie odbędą, dlatego że nawet szaleństwo ma swoje granice i ono się zatrzyma w pewnym momencie, ale ile się jeszcze na ten temat naużeramy, nakłócimy i ile jeszcze piekła Jarosław Kaczyński…
To kiedy pan obstawia, że one się odbędą? To będzie tak jak, nie wiem, proponował czy mówił Jarosław Gowin na przykład?
Jarosław Gowin ma dużo ciekawych pomysłów, tylko nie wszystkie są praktyczne, a poza tym nie są proste. A w… najlepiej w sytuacji – i wie to człowiek, który miał do czynienia z różnymi awaryjnymi sytuacjami w życiu i otarł się o ratownictwo – najlepsze są rozwiązania proste i skuteczne. Konstytucja wyraźnie mówi, co należy zrobić prosto i skutecznie – wprowadzić stan klęski żywiołowej i przesunąć wybory…
No tak, ale na razie rząd mówi „nie”, PiS mówi „nie”, a pan, gdyby te wybory odbyły się jednak 10 maja, to pan w nich weźmie udział i powie swoim wyborcom „Też weźcie w tym udział”?
Nie, tak jak powiedziałem, poczekam, aż oszust skończy rozdawać karty, dlatego że oszust może zrobić wszystko. On może rozdać karty dzisiaj, tak jak rozdaje, po to żeby nas wszystkich przepłoszyć od stołu i żebyśmy od tego stołu uciekli w oburzeniu, krzycząc, że: „Ojejku, bojkot” itd., a później na przykład stwierdzi, że jednak zrobi sobie te wybory we wrześniu z panem Dudą i z Jakubiakiem na liście i w klasycznej formie…
Czyli do kiedy pan czeka, jeśli można tak powiedzieć?
Czekam do momentu, kiedy będę wiedział, jakie prawo wyborcze w Polsce obowiązuje – zgodnie z tym, co zostanie uchwalone - i kiedy odbędą się wybory. To jest w… przyzna pani, dość elementarna wiedza, której mógłby oczekiwać kandydat na prezydenta w kampanii…
I wyborcy też.
I wyborcy też od 7 lutego. Dlatego my w tym tygodniu razem z wyborcami, ja z ludźmi, którzy mnie poparli, rozpoczniemy… Skończył się już czas miziania, skończył się już czas słodkich opowieści na Facebooku. Teraz wyciągniemy wszystkie narzędzia prawne, jakie dopuszcza polska konstytucja, prawo konstytucyjne, administracyjne, cywilne.
Czyli?
Pozwy, apele, różnego typu…
Ale kogo państwo będą pozywać?
Nie, będziemy… Ja na przykład mogę dbać o swoje dobra osobiste, które w tym momencie są naruszane. Wyborcy mogą wnosić o zabezpieczenie swoich dóbr osobistych, które mogą być naruszane przez te wybory. Możemy zwracać się do rządu z prośbą, a raczej żądaniem, jako obywatele o wprowadzenie konstytucyjnego sta… stanu klęski żywiołowej. Mamy wiele narzędzi, które opracowali mojej prawnicy i które w tym tygodniu będziemy wprowadzać w życie, bo patrzeć na to, na tę ohydę, którą fundują dzisiaj politycy, na to niemoralne granie epidemią, po to żeby utrzymać się przy korycie przez następnych parę lat, to jest naprawdę zgroza.
Ale mówi panu pozwach, ale konkretnie. Bo pan mówi, że tych narzędzi jest wiele. Oczywiście, że prawo daje bardzo wiele narzędzi, i to różnym grupom społecznym, także kandydatom, ale konkretnie.
To proszę mi pozwolić na to, że najpierw poinformuję o tym tych, do których chciałbym się zwrócić z prośbą, żebyśmy to zrobili, a przy następnej rozmowie z panią redaktor będziemy już… będziemy już, że tak powiem, po formalnym słowie i te… i te akty prawne czy te… te nasze zachowania w sferze prawa zaczną płynąć.
Ale rozumiem, że te pozwy to już w tym tygodniu?
Tak, zdecydowanie. Zaczniemy już w tym tygodniu zachęcać ludzi do tego, żeby dawali głos nie tylko w formie takiej bezradnej wypowiedzi na Facebooku, ale też i poprzez realne mechanizmy, które… Ja przypuszczam, że ten… ten system nie będzie sobie na początku wiele z tego robił, bo on ma generalnie obywateli w nosie, ich tylko oni sami obchodzą, ale my też nie możemy być wobec tej przemocy bezradni.
No tak, tylko że pan mówi o systemie, ale tak naprawdę żeby pozwać kogoś, to trzeba mieć po drugiej stronie konkretną osobę, konkretną instytucje, prawda?
Ale ni… ale można też prosić o zabezpieczenie swoich dóbr w ramach postępowania prawnego i właśnie o to też będziemy wnosić. To... tu państwo polskie jest stroną. Państwo, które jest zarządzane w ten sposób, w jaki jest zarządzane. W tej chwili to państwo zamierza mi i milionom Polakom odebrać ich konstytucyjne prawa, innych nie stosując. W związku z powyższym my mamy prawo się z tym państwem… mamy prawo się z tym państwem… mamy prawo z tym państwem wejść w spół… w spór prawny. Wie pani, to jest syndrom sztokholmski, który przeżywa polska opozycja, to… to takie buńczuczne pokrzykiwanie na Jarosława Kaczyńskiego, żeby później skulić uszy i tak naprawdę dalej grać w jego grę. To nie jest w moim stylu. Ja po prostu jako obywatel, który może dlatego że przychodzi z polityki i nie miał czasu się z nimi wszystkimi zakolegować w Sejmie i… i być świadkiem tych wszystkich układów, ja po prostu mam dość. Ja… ja już nie mogę na to patrzeć. I to jest sytuacja, która woła o pomstę do nieba. Ktoś to chyba musi głośno powiedzieć, chyba my to musimy głośno powiedzieć: źle się bawicie.
Szymon Hołownia zostaje z nami. Dalszy ciąg rozmowy będzie na RadioZET.pl i na naszym profilu na Facebooku. Zapraszam serdecznie.
Dziękuję.
"Państwo nie ma jaj, żeby powiedzieć obywatelom jak jest"
- Państwo nie ma jaj, żeby wyjść do obywateli i powiedzieć im jak jest, powiedzieć: słuchajcie, to nie chodzi o naszą władzę, podamy się do dymisji jeśli nie damy rady, nie jesteśmy przyspawani do stołków, jesteśmy ludźmi tak jak wy – mówi Szymon Hołownia w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Kandydat na prezydenta uważa, że w Polsce trwa „paranoiczna gra, sen szaleńca” i dodaje: - W którym ciężko mi się czasami jako obywatelowi odnaleźć.
Pytany o obywatelski projekt zaostrzający prawo aborcyjne, który wraca w tym tygodniu do Sejmu, Hołownia odpowiada, że rządzący pokazali, „że są wybitnymi fizykami jeśli chodzi o zakrzywianie czasoprzestrzeni legislacyjnej”. - Im jest na rękę, żebyśmy się pożarli o edukację seksualną zamiast o edukację zdalną, o planowanie rodziny zamiast o wsparcie polskich rodzin. To jest takie metafizyczne zło, ciemność, która wychodzi i jest przekonana, że jeżeli ludzi się poszczuje na siebie, wykrwawi się ich, to ludzie będą słabsi – komentuje kandydat na prezydenta. Jego zdaniem nie ma potrzeby zmiany obecnie obowiązującej ustawy a „każda taka zmiana to ryzykowanie wojny domowej”.
Kolejny ruch w kampanii? – Przeżycie kolejnego tygodnia w śnie wariata – odpowiada kandydat na prezydenta. – Zależymy dziś od kaprysu jednego człowieka, z czym się dziś obudzi i co zaniesie do Sejmu – dodaje.
Pytany o Jarosława Gowina, Szymon Hołownia odpowiada: - Mam wrażenie, że jest w jakimś obszarze robienia eksperymentów myślowych, intelektualnych ćwiczeń, konstrukcji, których nikt poza jego 18 posłami nie kupuje.
RADIOZET/MA
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET