Burza w Sejmie. Szef MON uderza w opozycję. „Nawet prezes Kaczyński to zauważył”
W piątek podczas posiedzenia Sejmu doszło do awantury. - Nie widzicie w ogóle Federacji Rosyjskiej jako wroga (...). Wrogiem stała się Ukraina - krzyczał z mównicy szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, zwracając się do polityków opozycji. Jednocześnie ogłosił, że „pomimo wycia” opozycji rząd nadal będzie wspierał Kijów, ponieważ „im więcej rakiet strąconych nad terytorium Ukrainy, tym mniej zagrożenia dla Polski”.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie działania podjęto po wtargnięciu rakiety w polską przestrzeń powietrzną.
- Dlaczego Kosiniak-Kamysz skrytykował reakcję poprzedniego rządu na incydent z rakietą.
- Co powiedział szef MON o pomocy wojskowej dla Ukrainy.
- Jakie są różnice w procedurach zestrzeliwania obiektów w czasie wojny i pokoju.
Władysław Kosiniak-Kamysz uderza w opozycję
W piątek w Sejmie szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zabrał głos po pytaniach i krytycznych ocenach posłów PiS w kwestii działań rządu w związku ze zdarzeniem z czwartku, gdy rosyjska rakieta wtargnęła w polską przestrzeń powietrzną i uderzyła w niezabudowany teren niedaleko wsi Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim.
Kosiniak-Kamysz przypomniał z mównicy sejmowej o zdarzeniach z kwietnia 2023 r., kiedy przypadkowa osoba, a nie służby czy wojsko, znalazła w lesie pod Bydgoszczą szczątki rosyjskiej rakiety Ch-55. Pocisk wleciał na teren Polski 16 grudnia 2022 r.
Zaznaczył, że przez ponad cztery miesiące ówczesny rząd Zjednoczonej Prawicy nie informował o zdarzeniu. Przyrównał do tego reakcję służb z czwartku po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rakietę Ch-101. - Wczoraj służby były od początku, straż, policja, a Żandarmeria Wojskowa w ciągu 12 godzin znalazła odłamki i potrafiła stwierdzić, jaki to jest rodzaj rakiety. Jesteście bezczelni po tych zdarzeniach spod Bydgoszczy w ogóle zabierając głos - powiedział minister obrony w stronę polityków PiS.
Dodał, że ówczesny szef MON - obecnie szef klubu Prawo i Sprawiedliwości - Mariusz Błaszczak mówił w 2023 r., że nie został poinformowany o zdarzeniu i winą obciążył ówczesnego Dowódcę Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, gen. Tomasza Piotrowskiego.
- My bierzemy 100 proc. odpowiedzialności za decyzje, które podejmują żołnierze i będziemy ich wspierać. I dajemy im wolną rękę w podejmowaniu decyzji zgodnie z procedurami i zgodnie z zagrożeniem. Żołnierz ocenia, czy rakieta wyrządzi więcej szkód, jak zostanie zestrzelona, czy jak upadnie w miejsce niezamieszkałe - wskazał wicepremier.
Zwrócił się również do posłów Konfederacji, apelując, by „zeszli na ziemię” i dostrzegli, że prawdziwe zagrożenie płynie ze strony Rosji, a nie Ukrainy, Zachodu i polskiego rządu. - Nie widzicie w ogóle Federacji Rosyjskiej jako wroga (...). Od pewnego czasu wrogiem numer jeden stała się Ukraina - grzmiał z mównicy szef MON. W odpowiedzi na jego słowa po prawej stronie sali rozległy się okrzyki.
„Pomimo waszego wycia będziemy kontynuować pomoc dla Ukrainy”
Przypomniał też postulat Przemysława Czarnka, aby całkowicie wstrzymać pomoc dla Kijowa. - Nawet prezes Kaczyński to zauważył, więc niech pan minister Czarnek nie ma pretensji do mnie. To pan prezes pana uspokoił, bo już chyba pozostał jedyny, który ma rozeznanie w tej sytuacji w całym waszym obozie - dodał.
Szef MON odniósł się też do wątku przekazania Ukrainie rakiet do systemów Patriot. - Na wniosek Stanów Zjednoczonych je przekazaliśmy. To już nawet przeciwko USA jesteście? - powiedział. - Można liczyć te rakiety w magazynie, a mogą strącać rakiety lecące w kierunku Polski w Ukrainie. Ja wolę, żeby strącały je nad terytorium Ukrainy - mówił, wywołując oklaski wśród polityków koalicji rządzącej.
- Chcę wam powiedzieć, że pomimo waszego wycia, pomimo waszej dezinformacji, będziemy kontynuować pomoc dla walczącej Ukrainy. Im więcej rakiet strąconych nad terytorium Ukrainy, tym mniej zagrożenia dla Polski - dodał. Jednocześnie przypomniał, że kiedyś rząd PiS-u mówił o tym, że trzeba pomagać Ukrainie, a dzisiaj „kompletnie o tym zapomniał”. - Co się zmieniło? Agresor się zmienił, Rosja nie jest niebezpieczna, nie jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa? - pytał retorycznie.
Rosyjska rakieta na Lubelszczyźnie. Szef MON relacjonuje akcję służb
Kosiniak-Kamysz podkreślił, że gdy tylko pojawiły się informacje o kolejnym zmasowanym nalocie rosyjskim na Ukrainę, wojsko podniosło naziemne systemy obrony powietrznej do stanu najwyższej gotowości, a z bazy lotniczej w Łasku wystartowały dwa myśliwce F-16 do zabezpieczenia granicy.
Jak mówił, do granicy Polski zbliżało się łącznie ok. 20 rakiet. Jedna z rakiet zawróciła tuż przed polską granicą, a jedna przekroczyła granicę. Szef MON przekazał, że pościg za nią natychmiast rozpoczął jeden z myśliwców F-16.
Przypomniał, że w świetle obecnych przepisów, w takiej sytuacji do podjęcia decyzji o zestrzeleniu obcego obiektu są uprawnieni Dowódca Operacyjny oraz sam pilot myśliwca. Podkreślił jednak, że przepisy ws. zestrzeliwania obiektów w polskiej przestrzeni powietrznej różnią się w czasie wojny i pokoju. Zapewnił przy tym, że w sytuacji, gdyby rakieta zagrażała terenom zamieszkanym, zostałaby strącona.
Kosiniak-Kamysz zaznaczył też, że Dowództwo Operacyjne podczas rosyjskich nalotów na Ukrainę na bieżąco wydaje komunikaty o poderwaniu polskich myśliwców czy wykrytych zagrożeniach dla polskiej przestrzeni. Odniósł się także do kwestii komunikacji w sytuacji zagrożenia dla Polski. Jak podkreślił, priorytetem dla polskiego wojska jest zapewnienie bezpieczeństwa, a nie SMS-y czy tweety.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET