`

Burza w Sejmie. Szef MON uderza w opozycję. „Nawet prezes Kaczyński to zauważył”

4 min. czytania
31.07.2026 13:23
Obserwuj nas na Google

W piątek podczas posiedzenia Sejmu doszło do awantury. - Nie widzicie w ogóle Federacji Rosyjskiej jako wroga (...). Wrogiem stała się Ukraina - krzyczał z mównicy szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, zwracając się do polityków opozycji. Jednocześnie ogłosił, że „pomimo wycia” opozycji rząd nadal będzie wspierał Kijów, ponieważ „im więcej rakiet strąconych nad terytorium Ukrainy, tym mniej zagrożenia dla Polski”.

Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz
fot. PAP/Radek Pietruszka

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie działania podjęto po wtargnięciu rakiety w polską przestrzeń powietrzną.
  • Dlaczego Kosiniak-Kamysz skrytykował reakcję poprzedniego rządu na incydent z rakietą.
  • Co powiedział szef MON o pomocy wojskowej dla Ukrainy.
  • Jakie są różnice w procedurach zestrzeliwania obiektów w czasie wojny i pokoju.

Władysław Kosiniak-Kamysz uderza w opozycję

W piątek w Sejmie szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zabrał głos po pytaniach i krytycznych ocenach posłów PiS w kwestii działań rządu w związku ze zdarzeniem z czwartku, gdy  rosyjska rakieta wtargnęła w polską przestrzeń powietrzną i uderzyła w niezabudowany teren niedaleko wsi Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim.

Kosiniak-Kamysz przypomniał z mównicy sejmowej o zdarzeniach z kwietnia 2023 r., kiedy przypadkowa osoba, a nie służby czy wojsko, znalazła w lesie pod Bydgoszczą szczątki rosyjskiej rakiety Ch-55. Pocisk wleciał na teren Polski 16 grudnia 2022 r.

Zaznaczył, że przez ponad cztery miesiące ówczesny rząd Zjednoczonej Prawicy nie informował o zdarzeniu. Przyrównał do tego reakcję służb z czwartku po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rakietę Ch-101. - Wczoraj służby były od początku, straż, policja, a Żandarmeria Wojskowa w ciągu 12 godzin znalazła odłamki i potrafiła stwierdzić, jaki to jest rodzaj rakiety. Jesteście bezczelni po tych zdarzeniach spod Bydgoszczy w ogóle zabierając głos - powiedział minister obrony w stronę polityków PiS.

Dodał, że ówczesny szef MON - obecnie szef klubu Prawo i Sprawiedliwości - Mariusz Błaszczak mówił w 2023 r., że nie został poinformowany o zdarzeniu i winą obciążył ówczesnego Dowódcę Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, gen. Tomasza Piotrowskiego.

- My bierzemy 100 proc. odpowiedzialności za decyzje, które podejmują żołnierze i będziemy ich wspierać. I dajemy im wolną rękę w podejmowaniu decyzji zgodnie z procedurami i zgodnie z zagrożeniem. Żołnierz ocenia, czy rakieta wyrządzi więcej szkód, jak zostanie zestrzelona, czy jak upadnie w miejsce niezamieszkałe - wskazał wicepremier.

Zwrócił się również do posłów Konfederacji, apelując, by „zeszli na ziemię” i dostrzegli, że prawdziwe zagrożenie płynie ze strony Rosji, a nie Ukrainy, Zachodu i polskiego rządu. - Nie widzicie w ogóle Federacji Rosyjskiej jako wroga (...). Od pewnego czasu wrogiem numer jeden stała się Ukraina - grzmiał z mównicy szef MON. W odpowiedzi na jego słowa po prawej stronie sali rozległy się okrzyki.

„Pomimo waszego wycia będziemy kontynuować pomoc dla Ukrainy” 

Przypomniał też postulat Przemysława Czarnka, aby całkowicie wstrzymać pomoc dla Kijowa. - Nawet prezes Kaczyński to zauważył, więc niech pan minister Czarnek nie ma pretensji do mnie. To pan prezes pana uspokoił, bo już chyba pozostał jedyny, który ma rozeznanie w tej sytuacji w całym waszym obozie - dodał.

Szef MON odniósł się też do wątku przekazania Ukrainie rakiet do systemów Patriot. - Na wniosek Stanów Zjednoczonych je przekazaliśmy. To już nawet przeciwko USA jesteście? - powiedział. - Można liczyć te rakiety w magazynie, a mogą strącać rakiety lecące w kierunku Polski w Ukrainie. Ja wolę, żeby strącały je nad terytorium Ukrainy - mówił, wywołując oklaski wśród polityków koalicji rządzącej.

Redakcja poleca

- Chcę wam powiedzieć, że pomimo waszego wycia, pomimo waszej dezinformacji, będziemy kontynuować pomoc dla walczącej Ukrainy. Im więcej rakiet strąconych nad terytorium Ukrainy, tym mniej zagrożenia dla Polski - dodał. Jednocześnie przypomniał, że kiedyś rząd PiS-u mówił o tym, że trzeba pomagać Ukrainie, a dzisiaj „kompletnie o tym zapomniał”. - Co się zmieniło? Agresor się zmienił, Rosja nie jest niebezpieczna, nie jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa? - pytał retorycznie.

Rosyjska rakieta na Lubelszczyźnie. Szef MON relacjonuje akcję służb

Kosiniak-Kamysz podkreślił, że gdy tylko pojawiły się informacje o kolejnym zmasowanym nalocie rosyjskim na Ukrainę, wojsko podniosło naziemne systemy obrony powietrznej do stanu najwyższej gotowości, a z bazy lotniczej w Łasku wystartowały dwa myśliwce F-16 do zabezpieczenia granicy.

Jak mówił, do granicy Polski zbliżało się łącznie ok. 20 rakiet. Jedna z rakiet zawróciła tuż przed polską granicą, a jedna przekroczyła granicę. Szef MON przekazał, że pościg za nią natychmiast rozpoczął jeden z myśliwców F-16.

Przypomniał, że w świetle obecnych przepisów, w takiej sytuacji do podjęcia decyzji o zestrzeleniu obcego obiektu są uprawnieni Dowódca Operacyjny oraz sam pilot myśliwca. Podkreślił jednak, że przepisy ws. zestrzeliwania obiektów w polskiej przestrzeni powietrznej różnią się w czasie wojny i pokoju. Zapewnił przy tym, że w sytuacji, gdyby rakieta zagrażała terenom zamieszkanym, zostałaby strącona.

Kosiniak-Kamysz zaznaczył też, że Dowództwo Operacyjne podczas rosyjskich nalotów na Ukrainę na bieżąco wydaje komunikaty o poderwaniu polskich myśliwców czy wykrytych zagrożeniach dla polskiej przestrzeni. Odniósł się także do kwestii komunikacji w sytuacji zagrożenia dla Polski. Jak podkreślił, priorytetem dla polskiego wojska jest zapewnienie bezpieczeństwa, a nie SMS-y czy tweety.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET