Dotarliśmy do akt sprawy Michała Wosia. Jedna z decyzji sądu zaskakuje
Poseł PiS i były wiceminister sprawiedliwości Michał Woś oczekuje na wyznaczenie terminu rozprawy w procesie dotyczącym przekazania przez niego 25 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości na zakup Pegasusa przez CBA. Prokuratura zarzuca mu nie tylko przekroczenie uprawnień, ale również przywłaszczenie pieniędzy. Ostatni zarzut wywołuje wątpliwości nie tylko wśród obrońców oskarżonego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- O szczegółach aktu oskarżenia przeciwko Michałowi Wosiowi.
- Jakie dowody zebrała prokuratura.
- Jak sąd ocenił materiał dowodowy wydając postanowienie o uchyleniu środków zabezpieczających.
- Kiedy może zacząć się proces przeciwko posłowi PiS.
Zdaniem prokuratury motywacją posła PiS Michała Wosia miało być osiągnięcie korzyści osobistych. Chodziło o uzyskanie przychylności i zaufania Zbigniewa Ziobry - ówczesnego ministra sprawiedliwości i prezesa Solidarnej Polski. To przełożyło się n a partyjne awanse i obejmowanie kolejnych stanowisk publicznych, m.in. członka Rady Ministrów czy ministra środowiska.
Śledczy zarzucają Wosiowi, że wypracowana przez niego pozycja polityczna została wykorzystana w celu zatrudnienia żony oskarżonego w spółkach PZU S.A. i PZU na Życie S.A. oraz w Biurze Rzecznika Praw Dziecka, a także jego asystenta Szymona S. w Nadleśnictwie Rybnik na stanowisku kierowniczym.
RadioZET.pl zapoznało się ze szczegółami aktu oskarżenia przeciwko Michałowi Wosiowi, w sprawie zakupu systemu Pegasus, sformułowanego przez prokuratora Piotra Woźniaka z Zespołu Śledczego Nr 2 Prokuratury Krajowej. Choć akt oskarżenia przeciwko Michałowi Wosiowi trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie pod koniec października 2025 roku, to wciąż nie doszło do jego odczytania. Śledczy zarzucają posłowi PiS przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków oraz przywłaszczenie pieniędzy w sprawie przekazania 25 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości na zakup Pegasusa.
Prokuratura chwali się obszernym materiałem dowodowym
Akt oskarżenia liczy 248 stron, z czego 200 to jego uzasadnienie. Na pozostałych stronach dokumentu znajduje się opis zarzutów, lista osób do wezwania na rozprawę - 32 świadków (a nie 33 jak wskazała prokuratura) i oskarżonego - oraz wykaz dowodów do ujawnienia przez sąd.
Uzasadnienie aktu oskarżenia prokurator podzielił na kilka części:
- Utworzenie i podstawy prawne działalności Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej-Funduszu Sprawiedliwości.
- Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 13 września 2017 roku w sprawie Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej-Funduszu Sprawiedliwości.
- Przebieg procesu legislacyjnego związanego z przygotowaniem i podpisaniem Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 13 września 2017 roku w sprawie Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej-Funduszu Sprawiedliwości.
- Kontrola wykonania budżetu państwa w 2017 roku w części 37 - Sprawiedliwość oraz wykonania planów finansowych Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej-Funduszu Sprawiedliwości przeprowadzona przez Najwyższą Izbę Kontroli.
- Opinie prawne zlecone przez Ministerstwo Sprawiedliwości po kontroli Najwyższej Izby Kontroli.
- Finansowanie działalności Centralnego Biura Antykorupcyjnego ze środków unijnych oraz ze środków z funduszy europejskich stanowiących część budżetu państwa.
- Finansowanie działalności Centralnego Biura Antykorupcyjnego i innych służb działających w Polsce.
- Dokumentacja przekazana przez Biuro Finansów Ministerstwa Sprawiedliwości.
Obszerna część uzasadnienia oparta jest głównie o analizę dokumentacji m.in. z Ministerstwa Sprawiedliwości, CBA czy NIK, która przeplatana jest zeznaniami świadków.
Woś odpowie za przekazanie pieniędzy CBA z Funduszu Sprawiedliwości?
Zabezpieczona przez prokuratora korespondencja mailowa między urzędnikami resortu ma wskazywać na duże tempo prac dotyczące projektu rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 13 września 2018 roku w sprawie Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej Funduszu Sprawiedliwości oraz celowe wprowadzanie elastycznych zapisów umożliwiających przekazywanie środków poza oficjalnymi konkursami.
„analiza (...) wskazuje na duży pośpiech ze strony pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości, a w szczególności dyrektora Mikołaja Pawlaka i nadzorującego go wiceministra Michała Wosia w celu jak najszybszego przygotowania, uzgodnienia, podpisania i wejścia w życie wyżej wymienionych rozporządzeń” - argumentuje oskarżyciel publiczny.
Michał Woś, jako podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości i osoba upoważniona do dysponowania Funduszem Sprawiedliwości, podpisał 29 września 2017 r. umowę z szefem CBA Ernestem Bejdą na przekazanie 25 mln zł na zakup środków techniki specjalnej, czyli system Pegasus. Woś polecił również dokonanie dwóch przelewów z rachunku Funduszu Sprawiedliwości na konto CBA – w kwocie 13,36 mln zł i 11,64 mln zł.
Prokurator wnioskuje, że CBA jako państwowa jednostka budżetowa powinna być finansowana wyłącznie z budżetu państwa, a nie z państwowego funduszu celowego. Według niego, przekazanie 25 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości przez Michała Wosia nastąpiło z przekroczeniem uprawnień. Ponadto oskarżyciel publiczny zarzucił byłem wiceministrowi sprawiedliwości, że poprzez swoje działania wyrządził szkodę w mieniu Skarbu Państwa w wysokości 25 mln zł.
Prokuratura przegrywa z Wosiem. Sąd krytycznie ocenia materiał dowodowy
Michał Woś na etapie postępowania prokuratorskiego nie przyznał się do winy. Wskazywał na polityczny charakter działań organów ścigania. Według niego Prokuratura Krajowa została przejęta przez nowe władze w sposób bezprawny. Woś w swoich wyjaśnieniach podkreślał również, że nowe kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości nie wypowiedziało umowy zawartej z CBA, ani nie zażądało zwrotu 25 mln zł. Według byłego wiceministra sprawiedliwości nie ma mowy o przywłaszczeniu pieniędzy, gdyż ich przekazanie z Funduszu Sprawiedliwości nastąpiło na rzecz państwowej jednostki budżetowej, której majątek w całości należy do Skarbu Państwa.
W czasie śledztwa prokuratura zastosowała wobec Michała Wosia środki zapobiegawcze. Chodziło o dozór policji, zakaz kontaktowania się m.in. ze Zbigniewem Ziobro czy Marcinem Romanowskim oraz poręczenie majątkowe w wysokości 200 tys. zł. Ponadto prokuratura zastosowała zabezpieczenie majątkowe poprzez obciążenie nieruchomości hipoteką przymusową, zajęcie rachunków bankowych i samochodu.
Po wniesieniu aktu oskarżenia obrońcy oskarżonego złożyli zażalenia na decyzje prokuratury. 28 maja 2026 roku Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił wszystkie środki zapobiegawcze oraz zabezpieczenia majątkowe nałożone na posła Michała Wosia.
Postanowienie wydał sędzia Marcin Waszkiewicz - ten sam, który będzie orzekał w procesie przeciwko Wosiowi. Ocenił, że prokuratura zebrała obszerny materiał dowodowy, ale sprowadza się on jedynie do oceny zachowania oskarżonego polegającego na przekazaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości na rzecz CBA. Według sądu zarzut przywłaszczenia pieniędzy „jawi się jako wątpliwy”.
„Analiza akt sprawy w tym zaskarżonego postanowienia prowadzi do wniosku, że prokurator nie przedstawił konkretnych dowodów, które uprawdopodobniłyby w wysokim stopniu popełnienie przez oskarżonego zarzucanego mu czynu. (...) argumentacja ogranicza się de facto do ogólnikowego powołania się na analizę dokumentacji uzyskanej z Ministerstwa Sprawiedliwości, Najwyższej Izby Kontroli, Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz zeznań świadków, bez wskazania wynikających z tego wniosków” - czytamy w uzasadnieniu postanowienia.
Jednocześnie sąd podkreślił, że powyższe uwagi dotyczą jedynie sprawy stosowania środków zapobiegawczych. „(...) sformułowane konkluzje nie mają charakteru kategorycznego co do ewentualnego sprawstwa oskarżonego” - stwierdził sędzia Waszkiewicz.
Obrońcy Michała Wosia wnieśli również o zwrot sprawy prokuraturze do uzupełnienia argumentując to „brakiem dowodów” na przywłaszczenie pieniędzy przez byłego wiceministra sprawiedliwości. Sąd nie uwzględnił jednak wniosku obrony.
Jak ustaliliśmy, sąd wciąż nie wyznaczył terminu pierwszej rozprawy. Ze względu na to, że oskarżony nie jest tymczasowo aresztowany, sprawa nie jest traktowana priorytetowo. Warszawski sąd jest mocno obłożony postępowaniami, dlatego Michał Woś na rozpoczęcie procesu może czekać nawet do połowy przyszłego roku.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET