Marszałek z PiS pomógł wygrać Nawrockiemu? Europosłanka zawiadamia PKW
Ponad 1,2 mln zł wypłaci marszałek województwa lubelskiego gminom z najwyższą frekwencją w drugiej turze głosowania. Pieniądze trafią tylko do małych gmin, w których miażdżącą przewagę miał Karol Nawrocki. - To nieformalne, zawoalowane kupowanie głosów - komentuje Marta Wcisło, europosłanka KO.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wyglądał konkurs profrekwencyjny zorganizowany przez marszałka województwa lubelskiego?
- Dlaczego mogły wziąć w nim udział tylko małe gminy?
- Dlaczego europosłanka KO Marta Wcisło postanowiła zawiadomić PKW?
O wysoką frekwencję w drugiej turze wyborów biła się cała Polska. Samorządowcy wymyślali różnego rodzaju konkursy. Miasta rywalizowały między sobą, część województw do tłumnego pójścia na wybory zachęcała też finansowo. Dla przykładu 500 tys. zł ma otrzymać gmina z najwyższą frekwencją w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Zarząd województwa małopolskiego nagrodzi z kolei cztery gminy z najwyższą frekwencją w drugiej turze.
Wśród wielu profrekwencyjnych konkursów jeden zwraca szczególną uwagę. Zarząd województwa lubelskiego, w którym rządzi Prawo i Sprawiedliwość, także zachęcał wyborców do udziału w wyborach i sięgnięcia po środki dla "małych ojczyzn". Marszałek Jarosław Stawiarski miał nagrodzić trzy gminy z najwyższą frekwencją. Tuż przed drugą turą zwiększono pulę środków. Nagrody finansowe otrzyma aż pięć gmin z Lubelszczyzny.
Ale jest jedno zastrzeżenie. Pieniądze popłyną tylko do małych gmin, do 20 tys. mieszkańców. - Środki, które otrzymają zwycięskie gminy, zostaną przeznaczone na zadania własne, takie jak: doposażenie świetlic, placów zabaw, skwerów, a nawet nasadzenie zieleni bądź budowę ogólnodostępnej siłowni na świeżym powietrzu - zapowiadał przed drugą turą wicemarszałek województwa Piotr Breś (PiS).
Gminy z wysoką frekwencją głosowały na Nawrockiego
Frekwencję już znamy. W województwie lubelskim największa była w gminie Chrzanów w powiecie janowskim (84,72 proc.). W sąsiedniej gminie Godziszów było to 81,49 proc. Trzecie miejsce to gmina Rossosz (powiat bialski) z frekwencją 80,23 proc., a czwarte - podlubelski Głusk (78,43 proc.). Piąte, ostatnie z premiowanych miejsc, zajęła gmina Konopnica (także pod Lublinem).
Co łączy wszystkie gminy? We wszystkich zdecydowanie wygrał Karol Nawrocki wspierany przez PiS. W Chrzanowie zdobył 94,4 proc. głosów, a w Godziszowie jeszcze więcej - 94,66 proc. Ogromną przewagę głosów Karol Nawrocki miał też w gminie Rossosz, gdzie głosowało na niego 75,87 proc. wyborców. W dwóch pozostałych gminach Nawrocki też zdecydowanie pokonał Rafała Trzaskowskiego - miał od blisko 10 do prawie 20-procentową przewagę.
W poniedziałek po południu Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego poinformował o wynikach. Gmina Chrzanów otrzyma 500 tys. zł, gmina Godziszów - 300 tys., Rossosz - 200 tys., Głusk - 150 tys., a Konopnica - 100 tys. zł.
Wójt Godziszowa cieszy się z rekordowej frekwencji
Władze gmin na razie nie zdradzają, na co przeznaczą pieniądze. - Mamy sporo potrzeb. Każda złotówka się przyda. Zazwyczaj jeśli otrzymujemy pieniądze z zewnętrznych funduszy, to przeznaczamy je na większe inwestycje. Ale zobaczymy, na razie czekamy na te środki - mówi RadioZET.pl Józef Zbytniewski (PiS), wójt gminy Godziszów.
Pytany o przedwyborczą mobilizację przekonuje, że nie była potrzebna. - Kto śledzi wybory, wie, że z tym nie ma u nas problemu. Frekwencja jest zawsze wysoka, taka też była w pierwszej turze. To dobrze, że mamy rekordy. Widać, że mieszkańcy mieli swojego faworyta - dodaje Zbytniewski.
Zasady konkursu ostro krytykuje Marta Wcisło, europosłanka Koalicji Obywatelskiej. - Marszałek zrobił pseudokonkurs. To nic innego jak nieformalne, zawoalowane kupowanie głosów. W całym kraju było dużo różnych konkursów profrekwencyjnych. Ale były kierowane do wszystkich samorządów. Jarosław Stawiarski jest marszałkiem całego województwa, a nie wybranych gmin. To co zrobił, zrobił z premedytacją, żeby zwiększyć szanse konkretnego kandydata, bo wiadomo jak głosują wyborcy w takich małych gminach - komentuje Marta Wcisło.
I dodaje: - Ten konkurs dodatkowo był reklamowany ulotkami z twarzą Stawiarskiego, który jak wiadomo jest działaczem PiS. Podczas trasy kampanijnej zajechałam do sklepu wiejskiego w Serokomli. Przy kasach leżały te ulotki, pani kasjerka wrzucała je do zakupów każdemu klientowi. W ten sposób ewidentnie wspierano kandydata PiS-u.
Europosłanka KO zawiadamia PKW
Co na to władze województwa? Remigiusz Małecki, rzecznik marszałka, zauważa, że konkurs przyniósł skutek. Mieszkańcy licznie poszli na wybory. Frekwencja w województwie lubelskim w drugiej turze była wyższa o kilka procent niż w pierwszej.
- Frekwencja na poziomie blisko 70 proc. to ósmy wynik w kraju. Konkurs jest skierowany do gmin zlokalizowanych na terenach wiejskich, gdzie częstym problemem jest wykluczenie komunikacyjne. Założeniem konkursu było zmobilizowanie wójtów, burmistrzów lub jednostek OSP do zapewnia transportu osobom starszym czy chorym do lokalu wyborczego - tłumaczy Małecki.
Jak dodaje, duże miasta zostały wyłączone z konkursu, bo nagrody nie byłyby dla nich dużym wsparciem. - Dla dużych ośrodków takie fundusze nie są znaczącym wsparciem w miejskim budżecie, ale dla tych "małych ojczyzn" kilkaset tysięcy złotych to odczuwalne wsparcie na realizację lokalnych inicjatyw, takich jak np. utworzenie skwerów lub parków, remont remizy czy budowa siłowni na świeżym powietrzu - przekonuje Remigiusz Małecki.
Marta Wcisło nie zgadza się z takim tłumaczeniem. - To co zrobiły władze województwa, to stygmatyzowanie większych gmin, a być może także próba finansowania kampanii jednego kandydata poza oficjalnym komitetem. Dlatego już przed drugą turą złożyłam zawiadomienie do Państwowej Komisji Wyborczej w tej sprawie. Czekam na informację, jakie kroki podejmie - mówi RadioZET.pl europosłanka KO.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET