NBP bez wiceprezesów? Glapiński nieugięty w sprawie nominacji do zarządu
Do końca kadencji Adama Lipińskiego w Narodowym Banku Polskim pozostał niespełna miesiąc. Bank centralny może zostać pozbawiony wiceprezesów, a skład jego zarządu wymaganej liczby członków. Mimo to prezes Adam Glapiński wciąż nie wystąpił do prezydenta Karola Nawrockiego z nowymi wnioskami nominacyjnymi - dowiedział się portal RadioZET.pl.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie konsekwencje ma odejście Adama Lipińskiego z zarządu NBP.
- Dlaczego nominacje do zarządu NBP są blokowane.
- Co o kryzysie w NBP pisze Financial Times.
- Czy Adam Glapiński może stanąć przed Trybunałem Stanu.
4 listopada dobiega końca kadencja ostatniego z wiceprezesów NBP Adama Lipińskiego. Wszystko wskazuje na to, że na jego miejsce nie pojawi się nikt inny. Kancelaria Prezydenta RP potwierdziła nam, że nie wpłynęły do niej nowe wnioski o powołanie członków zarządu NBP.
Odejście Lipińskiego to nie tylko problem Glapińskiego - który traci ostatniego z zastępców - ale i całego banku centralnego. Bez nowych powołań skład zarządu będzie liczył pięciu członków, a więc poniżej minimalnej liczby wymaganej przez ustawę.
„W skład Zarządu NBP wchodzą: Prezes NBP - jako przewodniczący oraz 6-8 członków Zarządu, w tym 2 wiceprezesów NBP” - wskazują przepisy.
NBP odpiera zarzuty w sprawie nominacji
Mimo to prezes Glapiński zdaje się bagatelizować problem. „Odnośnie do powołań nowych członków Zarządu Narodowego Banku Polskiego, uprzejmie informujemy, że Narodowy Bank Polski zrealizował w tej kwestii wszystkie możliwe działania na podstawie przepisów prawa” - przekazała instytucja na początku października w mediach społecznościowych.
Komunikat nawiązuje do wniosków nominacyjnych, które prezes NBP przesłał 2 lutego prezydentowi Karolowi Nawrockiemu. Glapiński zaproponował powołanie do zarządu: Ludwika Koteckiego, Marcina Zarzeckiego, Przemysława Litwiniuka (członkowie Rady Polityki Pieniężnej) i Marty Kightley (przedłużenie kadencji). Ustępującego wkrótce Adama Lipińskiego na stanowisku wiceprezesa NBP zastąpić miał Litwiniuk. Rolę pierwszej zastępczyni prezesa dalej miała pełnić Kightley.
Na nominacje zgodził się prezydent, ale kontrasygnaty odmówił premier Donald Tusk. Do dziś nie poznaliśmy uzasadnienia tej decyzji. Z kolei prezes NBP nie próbował wnioskować o innych kandydatów. Od źródeł ze Świętokrzyskiej słyszymy, że Glapińskiemu zależy jedynie na Marcie Kightley, na którą i tak nie zgodzi się Tusk. Prezes NBP jest tego świadomy, dlatego ustanowił ją swoją doradczynią. Dzięki temu Kightley mimo wygaśnięcia kadencji została w banku centralnym.
Financial Times o kryzysie wokół NBP: „Polityczna walka”
Spór o nominacje między premierem a prezydentem i prezesem NBP wylał się poza granice kraju. Brytyjski dziennik Financial Times zainteresował się kryzysem wokół banku centralnego w Polsce. Dziennikarze piszą o „politycznej walce” o Narodowy Bank Polski, „blokowaniu nominacji” przez premiera Donalda Tuska, a także o jego konflikcie z prezydentem Karolem Nawrockim.
„Kwestia nominacji stała się rywalizacją polityczną, a nie analizą kwalifikacji wymaganych do zasiadania w zarządzie banku centralnego” – skomentowała na łamach dziennika członkini RPP Joanna Tyrowicz.
FT zauważa, że polskie prawo ustala minimalną liczbę członków zarządu, ale nie określa, co się stanie, jeśli ich liczba spadnie poniżej tego progu.
Prezes Glapiński ma więcej kłopotów. Trafi przed Trybunał Stanu?
Oliwy do ognia dolewa piątkowa decyzja Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, która w piątek (9 października) przyjęła sprawozdanie z prac i wniosła o pociągnięcie prezesa NBP do odpowiedzialności konstytucyjnej. Z naszych ustaleń wynika, że wniosek o postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu może być głosowany przez Sejm w listopadzie.
Jak wcześniej informowaliśmy na jednym z ostatnich posiedzeń komisji pojawiła się Kamila Sukiennik - dyrektorka Departamentu Generalnego NBP. Z Glapińskim zna się jeszcze z czasów, gdy była jego asystentką w Polkomtelu. Sukiennik złożyła zeznania, ale ze względu na brak jawności posiedzeń nie wiadomo, co opowiedziała członkom komisji.
Z kolei 28 września przesłuchana została była wiceminister minister finansów za rządów PiS Magdalena Rzeczkowska oraz Iwona Wołyniec z PKO Banku Polskiego. Powołanie tych świadków było efektem ustaleń członków komisji. Ich zeznania miały mieć kluczowe znaczenie dla dalszych losów postępowania.
Podczas czwartkowej (8 października) konferencji prasowej prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński powiedział, że postępowanie dotyczące postawienia go przed Trybunałem Stanu, „absolutnie nie ma żadnych podstaw”. Ponadto stwierdził, że jest szkodliwe z punktu widzenia interesów wewnętrznych Polski.
- Sejm i rząd nie mają żadnego prawa ingerowania w prowadzoną przez bank centralny politykę pieniężną - tak mówi nasza Konstytucja i cały porządek prawny (...) Narodowy Bank Polski i ja osobiście, tak jak każdego dnia, będziemy podejmować wszelkie starania na rzecz rozwoju gospodarczego ojczyzny i pomyślności obywateli. Zgodnie z rotą przysięgi, którą składałem obejmując obowiązki prezesa NBP - podkreślił Adam Glapiński.
Mimo tego Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej wniosła o postawienie prezesa NBP przed Trybunałem Stanu.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET