Posiedzenie SN ws. ważności wyborów. Bodnar domaga się wyłączenia sędziów
We wtorek Sąd Najwyższy decyduje o ważności wyborów prezydenta RP. Podczas posiedzenia minister sprawiedliwości Adam Bodnar domagał się wyłączenia wszystkich sędziów orzekających w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych i skierowanie sprawy ważności wyborów do Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.
Posiedzenie w Sądzie Najwyższym. Bodnar chce "wyłączenia sędziów"
W piątek w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego odbyła się seria trzech posiedzeń jawnych w sprawie protestów przeciwko wyborowi prezydenta RP. Podczas posiedzenia, na którym zostanie podjęta decyzja ws. ważności wyborów prezydenckich, prokurator generalny Adam Bodnar domagał się wyłączenia wszystkich sędziów orzekających w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych i skierowanie sprawy ważności wyborów do Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.
- Z pewnym zaskoczeniem odczytuję słowa pana przewodniczącego, że prokurator generalny nie jest uczestnikiem postępowania. Art. 323 kodeksu wyborczego mówi, że uczestnikami postępowania są wnoszący protest, przewodniczący właściwej komisji wyborczej albo jego zastępca i prokurator generalny - powiedział Adam Bodnar. Jednocześnie stwierdził, że jego wniosek i zawarte w nim stanowisko prokuratora generalnego jest "uzasadnionymi okolicznościami, które są powszechnie znane". - To, co należy podkreślić, to to, że w składzie, który przed sobą mamy jest dwóch sędziów, którzy sami uznają, że ta Izba nie jest właściwa do orzekania w sprawach wyborczych - dodał Bodnar.
Sędzia uderza w Bodnara
Sędzia Maria Szczepaniec zwróciła się do Bodnara w kontekście jego wniosku. - Mam pytanie do pana. W 2023 r. w wyborach uzyskał pan mandat senatora. Przypomnę, że ważność tamtych wyborów stwierdzała nasza izba. W związku z tym mam pytanie: czy czuje się pan wadliwie wybranym senatorem? Tzw. neo-senatorem? Wówczas pan nie protestował. Nie przypominam sobie - stwierdziła Szczepaniec. Na sali rozległy się oklaski.
- Jestem tutaj w roli osoby występującej w obronie protestów wyborczych. Ostatnią rzeczą, jaką zrobię, to będzie posługiwanie się tego typu słowami, jakie pani sędzia użyła. Tego typu publicystyczne słowa nie powinny padać w tej sali - odpowiedział jej Bodnar.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET