Praca dla Kanthaka, odrzucony projekt na 7 mln zł. Kulisy rządów syna posła PiS w miejskiej spółce
Wbrew zapewnieniom Mateusz Lorek, syn posła PiS i prezes gminnej spółki na Lubelszczyźnie, blisko współpracował z innym politykiem tego ugrupowania – Janem Kanthakiem. Mamy dokumenty, które to potwierdzają. A także kolejne, z których wynika, że prezes nie poradził sobie ze zdobyciem 5-milionowej dotacji na przebudowę wodociągu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były kulisty zatrudnienia Mateusza Lorka w miejskiej spółce.
- Jaką pracę dla posła Jana Kanthaka wykonywał Mateusz Lorek.
- Dlaczego bychawska spółka nie dostała ponad 5 mln zł dofinansowania do projektu przebudowy wodociągu.
- Mateusz Lorek od dawna jest blisko z Janem Kanthakiem. Pracował dla niego i są na to dokumenty. Można to sprawdzić. Z kolei Marta Krzyżak także wiele zawdzięcza Jankowi, który mocno wspierał ją w kampanii. To jedna klika. Proszę zobaczyć kto jako pierwszy gratulował jej zwycięstwa w wyborach – mówi nam jeden z lubelskich polityków.
W ten sposób odnosi się do naszych publikacji z ubiegłego tygodnia, dotyczących Mateusza Lorka. To syn posła PiS Grzegorza. Na RadioZET.pl opisaliśmy błyskawiczną karierę 29-latka w jednym z samorządów na Lubelszczyźnie, którym od 2024 roku kieruje burmistrzyni z PiS.
Lorek tylko pomagał Kanthakowi czy dla niego pracował?
Według naszych rozmówców wolta Lorka seniora, czyli opuszczenie klubu Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego i podpisanie partyjnej lojalki była związana m.in. z przyszłością syna. Jednak kolejni informatorzy przekonują, że szybkie awanse mają inne podłoże. To efekt zaangażowania Mateusza Lorka w kampanię burmistrzyni Bychawy Marty Krzyżak. A także współpracy z posłem PiS Janem Kathakiem. Na tę drugą mamy potwierdzenie, choć Mateusz Lorek w rozmowie z naszym portalem zarzekał się, że stroni od polityki. Dodawał, że polityków PiS zna, ale dla nich nie pracował. Z dokumentów wyłania się jednak inny obraz.
Przypomnijmy. Syn posła PiS w czerwcu 2024 roku został członkiem zarządu Bychawskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego. Miał wówczas 27 lat. I błyskawicznie awansował. Pod koniec 2024 roku został prezesem spółki, której głównymi zadaniami są obsługa sieci wodno-kanalizacyjnej, wywóz nieczystości oraz usługi budowlane. Zarówno Lorek junior, jak i władze Bychawy zaprzeczały, by za awansami stał Grzegorz Lorek. Sam poseł mówił, że „tata nie jest potrzebny” do robienia kariery.
Wsparcie mogło przyjść z od innego polityka tej formacji. Nazwisko Mateusza Lorka pojawia się bowiem w oficjalnych dokumentach Sejmu. W poprzedniej kadencji przygotowywał dla posła Jana Kanthaka dokumenty: „Rozliczenie środków finansowych przeznaczonych na prowadzenie biura poselskiego”. Chodziło o lata 2019-2023, czyli całą kadencję, która dla posła była pierwszą w parlamencie.
Rozliczenie to dokument, w którym parlamentarzyści szczegółowo opisują, na co wydali publiczne pieniądze, a także jakie sprzęty zakupili do biura. Pod wszystkimi dokumentami z ubiegłych lat, w rubryce „sporządzono”, jest podpis Mateusza Lorka. W wykazie współpracowników i asystentów jego nazwisko się jednak nie pojawia.
- Sprawozdanie finansowe biura to nie jest dokument, który daje się do wypełnić osobie z ulicy. Żeby to zrobić trzeba mieć dostęp do umów najmu, wynagrodzeń pracowników i faktur. Trzeba do takiej osoby mieć pełne zaufanie. To pokazuje jakie są relacje między nimi – przekonuje nasz rozmówca.
Prawnik pomaga prawnikowi. „Z racji doświadczenia”
Lorka i Kanthaka łączy też bliska znajomość z Martą Krzyżak, od wiosny 2024 burmistrzynią Bychawy. Krzyżak to działaczka PiS, która w mediach społecznościowych często pokazywała się z ważnymi politykami partii, m.in. wspomnianym Kanthakiem, ale też Przemysławem Czarnkiem. W czasie, gdy Czarnek był wojewodą lubelskim Krzyżak pracowała w urzędzie wojewódzkim w Lublinie.
Po wygranych wyborach w 2024 roku Jan Kanthak, jako jeden z pierwszych, składał gratulacje świeżo upieczonej burmistrzyni. „Zasłużyłaś Marta na to zwycięstwo. Otrzymałaś mandat zaufania od mieszkańców Bychawy i jestem pewien, że ich nie zawiedziesz teraz odpocznij, naładuj akumulatory i działamy dalej.” - napisał poseł PiS.
Marta Krzyżak otrzymała gratulacje od Jana Kanthaka
Kandydaturę Mateusza Lorka radzie nadzorczej bychawskiej spółki zaproponowała właśnie Krzyżak. - To była forma nagrody za jej wsparcie w kampanii wyborczej. Inaczej tego nie da się wytłumaczyć, bo jakie doświadczenie może mieć 27-latek świeżo po studiach – twierdzi lubelski polityk.
Zapytaliśmy o to Mateusza Lorka. Chcieliśmy wiedzieć, czy faktycznie pomagał burmistrzyni w kampanii i jak wyglądała jego współpraca z Janem Kanthakiem. „Odpowiedziałem Panu zgodnie z prawdą - nie byłem zatrudniony w biurze poselskim Posła Jana Kanthaka. Z racji doświadczenia zawodowego pomogłem mu w prawniczych zagadnieniach przy dokumentacji finansowej.” - odpisał nam Lorek. Co ciekawe Jan Kanthak jest absolwentem prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Studia ukończył w 2015 roku, czyli jeszcze przed Lorkiem.
Dopytywaliśmy prezesa BPK czy otrzymywał wynagrodzenie za pracę dla posła PiS czy odbywało się to na zasadzie wolontariatu. Chcieliśmy też wiedzieć jakie relacje zawodowe ich łączyły oraz kiedy się poznali. Lorek nie odpowiedział na te pytania. Nie odniósł się też do sprawy zaangażowania w kampanię Marty Krzyżak. Ani do szczegółowych pytań dotyczących swojego doświadczenia zawodowego.
Tak przepadło 5 mln zł dotacji modernizację wodociągu
Do naszej redakcji zgłosiły się też osoby, które twierdzą, że Mateusz Lorek wcale nie jest tak świetnym menedżerem jak przekonuje. Przykłady? Chodzi o projekt modernizacji miejskiego wodociągu w Bychawie, przygotowywany jeszcze przed poprzedniego prezesa. Gmina planowała wymienić stare, mające już blisko 70 lat rury. Okazja była świetna, bo można było pozyskać na to unijne środki na lata 2021-2027, które rozdziela marszałek województwa Jarosław Stawiarski z PiS.
Projekt BPK opiewał na 7,4 mln zł, a dofinansowanie mogło wynieść 5,1 mln zł. Wszystko było na dobrej drodze. Spółka musiała zapewnić jedynie dwumilionowy wkład własny. Mimo wezwania do uzupełnienia dokumentów, prezes Lorek nie był w stanie udowodnić, że spółka ma takie pieniądze. Dotarliśmy do pisma Urzędu Marszałkowskiego, z 25 lutego tego roku. Wynika z niego, że właśnie z tego powodu spółka nie dostanie ponad 5 mln zł dotacji.
„Wnioskodawca powinien posiadać zabezpieczone środki w wysokości 2 260 013,76 PLN. Poza promesą na finansowanie podatku VAT w kwocie 1 352 000,00 PLN oraz ww. pismem z WFOŚiGW w Lublinie i pismem Burmistrz Miasta Bychawy z prośbą o udzielenie pożyczki Wnioskodawca nie przedłożył innych dokumentów mogących potwierdzić zabezpieczenie środków finansowych na realizację projektu” – czytamy w piśmie Katarzyny Mazurek, zastępczyni dyrektora Departamentu Wdrażania Europejskiego Funduszy Rozwoju Regionalnego wysłanym do prezesa Lorka.
- Urząd Marszałkowski dał możliwość naprawienia błędów, poprawienia wniosku. Można było zdobyć te pieniądze, ale tak się nie stało. W efekcie przepadł bardzo ważny projekt. Nikt nie poniósł żadnej odpowiedzialności. A mieszkańcy muszą dalej zmagać się z często występującymi awariami. Tak wyglądają właśnie rządy pana Lorka, który opowiada bajki o świetnej kondycji spółki i milionach pozyskiwanych na projekty – mówi osoba znająca kulisy sprawy.
Prezes się tłumaczy. Poseł PiS i burmistrzyni milczą
Prezes Lorek z tymi zarzutami się nie zgadza. Twierdzi, że już pierwsze podejście do realizacji projektu w 2024 roku, jeszcze za kadencji poprzedniego szefa spółki, zakończyło się fiaskiem. „Problemem nie była kondycja finansowa spółki, lecz konieczność zapewnienia ok. 900 tys. zł wkładu własnego. (...). Gmina, z uwagi na inne inwestycje zaplanowane w tym okresie, nie mogła zapewnić spółce finansowania w tej wysokości.” - tłumaczy prezes BPK. I przekonuje, że spółka złożyła kolejny wniosek dotyczący tej inwestycji. Według Lorka warunki konkursu są korzystniejsze, a gmina będzie mogła uzyskać aż 95 proc. dofinansowanie. „Nigdy nie było sytuacji rzekomego porzucenia przez spółkę tej kluczowej inwestycji.” - zapewnia prezes.
O relacjach zawodowych i prywatnych łączących Mateusza Lorka, zaangażowaniu w kampanię wyborczą, doświadczeniu zawodowym prezesa i fiasku walki o duże dofinansowanie chcieliśmy porozmawiać z Martą Krzyżak. Burmistrzyni odpisała, że na nasze szczegółowe pytania odpowie w ciągu dwóch tygodni.
Z kolei z Janem Kanthakiem próbowaliśmy porozmawiać o współpracy z Mateuszem Lorkiem. Chcieliśmy zapytać, czy za rozliczanie biura poselskiego otrzymywał wynagrodzenie, czy ewentualnie był zatrudniony jako pracownik biura, czy też odbywało się to na zasadzie wolontariatu i czy są dokumenty, które to potwierdzą. Ani we wtorek, ani w środę poseł PiS nie odbierał telefonu. Nie odpowiedział też na prośbę o kontakt.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET