Radny PSL oskarżony za porównanie prezydenta do Shreka. Prokuratura się wycofa? „Są braki”
Prokuratura Rejonowa w Radomsku, chce by sąd zwrócił jej akta w sprawie rzekomego obrażenia prezydenta. Chodzi o porównanie Karola Nawrockiego do Shreka przez radnego PSL. Czy to oznacza, że śledczy wycofają kontrowersyjny aktu oskarżenia? Szefowa prokuratury w rozmowie z RadioZET.pl tłumaczy swoją decyzję.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego prokuratura chce zwrotu akt w sprawie Shreka?
- Co zawierał mem dotyczący prezydenta Nawrockiego i jego żony?
- Jakie argumenty podnosi obrona radnego PSL Wojciecha Ślusarczyka?
- Jaki może być finał kontrowersyjnej sprawy?
- W ramach nadzoru nad postępowaniami, które są prowadzone w jednostce przeprowadziłam kontrolę dokumentacji zebranej podczas postępowania przygotowawczego. Uznałam, że są w niej pewne braki, które należy uzupełnić. Wniosek o zwrot sprawy jest moją decyzją, nie prokuratora prowadzącego – przyznaje w rozmowie z portalem RadioZET.pl Dorota Bzowska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Radomsku.
W czwartek (13 sierpnia - przyp. red.) Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim ma rozpatrzyć wniosek śledczych dotyczący zwrotu aktu oskarżenia w celu uzupełnienia materiału dowodowego zebranego w postępowaniu przygotowawczym w sprawie grafiki, w której radny PSL przyrównał prezydenta Karola Nawrockiego do Shreka. Sąd może, ale nie musi się zgodzić na zwrot akt. Decyzja będzie miała ogromne znaczenie dla przyszłości postępowania.
Radny PSL obraził prezydenta? Prokuratura chce ścigania za „Shreka”
Sprawa dotyczy mema, jaki 17 sierpnia ubiegłego roku w jednym z portali społecznościowych zamieścił Wojciech Ślusarczyk, radny powiatowy PSL i członek powiatu radomszczańskiego. Grafika przedstawiająca Martę Nawrocką stylizowaną na księżniczkę, krążyła wówczas po wielu prawicowych profilach. Na górze widniał napis „Pierwsza dama Polski”, na dole: „Królowa Marta”. Ślusarczyk dokonał zmian. Zostawił pierwszy z napisów, a na środku dopisał: „A Shrek gdzie?”.
Dzień po publikacji mema do Prokuratury Rejonowej w Radomsku wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Chodzi o paragrafy dotyczące znieważania prezydenta oraz pierwszej damy (jako osoby fizycznej). Grozi za to do trzech lat więzienia. Znieważać miało porównanie prezydenta do Shreka, a Marty Nawrockiej do Fiony. Sprawę na początku lipca ujawniła „Gazeta Radomszczańska”, a RadioZET.pl opublikowało cały artykuł ze względu na ważny interes społeczny.
Prokuratura zadziałała szybko. We wrześniu ubiegłego roku wszczęła śledztwo, o czym poinformowała także Kancelarię Prezydenta. Prokurator rejonowa Dorota Bzowska w listopadzie napisała nawet do Marty Nawrockiej, czy chce występować jako pokrzywdzona w sprawie. A także szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego z pytaniem o opinię głowy państwa. Zamówiono też opinię u biegłego z zakresu lingwistyki, który miał odpowiedzieć, czy słowo „Shrek” może znieważać prezydenta. Efektem było skierowanie aktu oskarżenia do Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim.
Grafika zamieszczona przez radnego PSL w portalu społecznościowym
Oskarżony: Nie mam pojęcia, co planuje prokuratura
Ten błyskawicznie wyznaczył termin pierwszego posiedzenia. Nie będzie to jednak formalne rozpoczęcie procesu. Sąd zajmie się tylko rozpatrzeniem wniosku prokuratury o zwrot akt, celem ich uzupełnienia. - Jestem zaskoczony, szykowałem się na normalne posiedzenie, żeby podczas procesu przedstawić swoje stanowisko. Nie mam bladego pojęcia co planuje radomszczańska prokuratura – mówi portalowi RadioZET.pl Wojciech Ślusarczyk.
I dodaje: - Ten mem był zwykłym żartem. Być może głupim, ale na pewno nie chciałem urazić pana prezydenta. Dziwi to, że w sytuacji, gdy jest tyle hejtu w sieci, wylewanego chociażby na premiera, na innych polityków prokuratura uznała, że warto ścigać akurat mnie. A w znacznie poważniejszych przypadkach ma żadnej reakcji.
Postępowania prokuratury nie rozumie także mec. Michał Spólnicki, obrońca Wojciecha Ślusarczyka. - Nie znam treści uzasadnienia wniosku i nie wiem, jakie motywy kierowały prokuratorem. Nie za bardzo wiem, co chciałby uzupełniać. To jest instytucja, z której zazwyczaj korzystają osoby oskarżone i ich obrońcy, w przypadku prokuratury jest to niezwykle rzadkie postępowanie. Jednocześnie w tym przypadku muszą to być wady na tyle istotne, że nie można ich uzupełnić w toku postępowania sądowego – mówi RadioZET.pl mec. Spólnicki.
Adwokat dodaje, że decyzja prokuratury nie jest satysfakcjonująca dla jego klienta, który wolałby, żeby to sąd rozstrzygnął czy doszło do przestępstwa. Ewentualnie, żeby prokurator wycofał akt oskarżenia, jeśli uznał, że oskarżył Ślusarczyka bezpodstawnie. - Sprawa jest istotna, bo nie dotyczy tylko oskarżonego. Pojawia się w niej też aspekt szerszego oddziaływania wymiaru sprawiedliwości, który może wyznaczyć granice wolności słowa. Z punktu widzenia użytkowników internetu, uczestników debaty publicznej dobrze byłoby wiedzieć, co w sieci można publikować, a czego nie - zauważa mec. Spólnicki.
Śledczy obawiają się kompromitacji? „Po cichu umorzą”
Według naszych informacji prokuratura zmieniła swoje podejście do sprawy, po tym gdy nagłośniły ją media. Publikacja „Gazety Radomszczańskiej” odbiła się szerokim echem w ogólnopolskich stacjach telewizyjnych, radiowych i portalach internetowych o bardzo dużych zasięgach. Śledczy mogą obawiać się sromotnej porażki przed sądem już na początkowym etapie całej sprawy. - Gdyby wycofali akt oskarżenia przyznaliby się do błędu. Wolą więc zabrać dokumenty pod pozorem analizy i uzupełniania materiału. A za kilka miesięcy, gdy zainteresowanie opinii publicznej wygaśnie, po cichu to umorzą – mówi anonimowo jeden z prawników, który obserwuje całą sprawę.
Jak dodaje prokuratura może obawiać się też ośmieszania. - Z doniesień medialnych wynika, że stanowiska nie zabrała Marta Nawrocka. Proszę sobie wyobrazić, że sąd wzywa małżonkę prezydenta, żeby zeznawała w sprawie jakiegoś mema. To byłaby kompromitacja – twierdzi nasz rozmówca.
Prokurator Dorota Bzowska tłumaczy, że na razie jest za wcześnie, by mówić o kolejnych decyzjach śledczych. - Nasza argumentacja jest przedstawiona we wniosku. Jeśli sąd zgodzi się, by akta zwrócić, czego wcale nie musi robić, będziemy rozważali jakie dalsze kroki podjąć. Na dziś mogę tylko powiedzieć, że moim zdaniem zaszły takie braki w postępowaniu, których uzupełnienie przed sądem spowodowałoby przedłużenie postępowania. A chodzi o to, żeby sąd procedował jak najszybciej – przekonuje szefowa Prokuratury Rejonowej w Radomsku.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET