Senyszyn punktuje koalicję, prawicę i Nawrockiego. Jej partia ma nowy plan
Czerwone korale, błyskotliwe i merytoryczne riposty oraz viralowe nagrania z kampanii prezydenckiej przyniosły Joannie Senyszyn niespodziewane polityczne odrodzenie. Teraz chce pójść za ciosem: zakłada nową partię i zapowiada, że namiesza na scenie politycznej. Nie szczędzi też ostrych słów pod adresem Karola Nawrockiego. – Kto najął się na psa, ten musi szczekać – mówi w rozmowie z RadioZET.pl.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Joanna Senyszyn tworzy nową partię polityczną Nowa Fala z ambicjami startu w wyborach parlamentarnych w 2027 roku, jako odpowiedź na niewystarczającą opozycję wobec PiS i Konfederacji.
- Senyszyn otrzymała poparcie od różnych osób, w tym od młodych ludzi oraz polityków jak Marek Balt i Robert Kwiatkowski, przeszłych członków SLD, którzy również krytykują obecne przywództwo lewicy.
- Nowa Fala planuje również zbieranie podpisów pod projektem ustawy zmian w prawie, aby uniemożliwić Polexit bez ogólnokrajowego referendum, wskazując na brak działań obecnych władz w tej sprawie.
Joanna Senyszyn zapewnia, że budowana przez nią partia Nowa Fala jest realnym podmiotem z poważnymi ambicjami, a nie chwilową fanaberią. Choć o nowym ugrupowaniu słychać niewiele i nie do końca wiadomo, kto dokładnie za nim stoi, była kandydatka na prezydenta przekonuje, że w planach jest samodzielny start w wyborach parlamentarnych w 2027 roku.
– Kandydowałam na prezydenta, bo uznaliśmy, że nie mamy na kogo głosować. Teraz tworzymy partię, ponieważ uważamy, że obecna koalicja nie powstrzyma zwycięstwa PiS i Konfederacji – wskazuje w rozmowie z naszym portalem prof. Senyszyn.
Polityczka, w przeszłości związana z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, od lat ostro krytykuje swoje dawne środowisko i jego lidera Włodzimierza Czarzastego, zarzucając mu prywatyzację partii i autorytarne zarządzanie. Nie szczędzi też gorzkich słów pod adresem koalicji rządzącej, twierdząc, że ta zawiodła swoich wyborców i nie stanowi już bezpiecznej przeszkody przed powrotem prawicy do władzy. Jej dawni koledzy z nieistniejącego już SLD patrzą na tę aktywność z przymrużeniem oka, przekonując, że napędza ją przede wszystkim nienawiść do obecnego marszałka Sejmu i szefa Nowej Lewicy.
Polityczne „zmartwychwstanie” i fenomen Sensejszyn
Niechęć do Włodzimierza Czarzastego połączyła od lat zwaśnionych Joannę Senyszyn z Leszkiem Millerem, który dziś – za sprawą antyukraińskich komentarzy i komplementów serwowanych pod adresem Konfederacji – wyrasta na nowego guru młodych, internetowych prawicowców. W kampanii prezydenckiej w 2025 roku Miller niespodziewanie poparł Senyszyn, ale ich zbliżenie nie trwało zbyt długo. – Nie rozumiem Leszka Millera. Zastanawiam się, co mu się stało. W końcu miał synową Ukrainkę, ma wnuczkę w połowie Ukrainkę – mówiła kilka miesięcy temu Senyszyn w wywiadzie dla tygodnika „Angora”.
Kampania prezydencka Joanny Senyszyn okazała się sporą niespodzianką. Pierwsza towarzyszyła samej rejestracji komitetu, bo choć za byłą posłanką nie stało żadne większe środowisko polityczne ani sztab ludzi, to udało jej się zebrać wymaganą liczbę 100 tys. podpisów poparcia, aby móc zarejestrować swoją kandydaturę. W kampanii mówiło się, że podpisy dla Senyszyn zebrali Bezpartyjni – ugrupowanie Piotra Bakuna, który w 2020 roku sam próbował startu w wyborach prezydenckich, ale nie zebrał podpisów.
Wiele osób spodziewało się, że kampania kontrowersyjnej Joanny Senyszyn, podobnie jak ta Krzysztofa Stanowskiego, będzie prowadzona bardziej dla żartów niż dla osiągnięcia poważnych politycznych celów. Okazało się zgoła odwrotnie. Kandydatka nie bała się występować w telewizyjnych debatach i poszła nawet do Telewizji Republika. Jej odpowiedzi były merytoryczne, rzeczowe, momentami kąśliwe i przeplatane wyrazistymi hasłami. Materiały Senyszyn zamieszczane w mediach społecznościowych szły jak burza, a wyborcze spotkania przyciągały dużo młodych osób. Mówiło się nawet o fenomenie Senyszyn – narodowej Sensejszyn i ulubienicy pokolenia Z.
Czerwone korale nie przyniosły szczęścia
Sukcesu wyborczego ostatecznie nie było. Senyszyn zajęła dopiero dziewiąte miejsce i uzyskała 1,09 proc. poparcia. Zainteresowanie jej politycznym „zmartwychwstaniem” jednak nie ucichło. Postanowił to wykorzystać sztab Rafała Trzaskowskiego, który 25 maja zorganizował w Warszawie „Wielki Marsz Patriotów”. Joanna Senyszyn pojawiła się na scenie i podarowała Małgorzacie Trzaskowskiej swoje czerwone korale. – Niech do pałacu prezydenckiego powędrują czerwone korale, które mają zaczarowaną moc – mówiła. Kilka dni później okazało się, że korale nie przyniosły szczęścia.
– 1 czerwca okazało się, że koalicja 15 października nie jest w stanie obronić nas przed powrotem PiS do władzy. I w związku z tym bardzo wiele osób wręcz wymusiło na mnie utworzenie nowego ugrupowania. Uznali, że już dosyć duopolu PO–PiS i potrzeba czegoś nowego. Po prawej stronie powstały dwie Konfederacje, a nie ma prawdziwej odpowiedzi na to w centrum i po lewej stronie sceny politycznej – mówi nam dzisiaj Joanna Senyszyn.
Przyznaje, że na początku otrzymała ponad 10 tys. zgłoszeń od osób zainteresowanych dołączeniem do jej nowego ugrupowania. Teraz są one weryfikowane i urealniane. – Wiadomo, że zawsze sporo się wykruszy, bo jest taki pierwotny entuzjazm. Teraz wysyłamy deklaracje członkowskie mailem do tych wszystkich osób i czekamy na zwroty. Tak naprawdę to gdzieś za miesiąc będziemy mieć pełen ogląd – ocenia i dodaje: – Grupy eksperckie i koła w wielu miejscowościach działają już od lata 2025.
Nowa Fala, a w tle dawny SLD
Mimo to o ugrupowaniu Nowa Fala wciąż niewiele wiadomo. Do jej szeregów dołączają przede wszystkim ludzie młodzi, bez politycznego doświadczenia, ale z pewnymi debiutami w mediach. Jest tam też kilka znanych twarzy. Wśród grupy założycielskiej poza Joanną Senyszyn są jeszcze: Marek Balt, Robert Kwiatkowski, Piotr Bakun i Włodzimierz Michalak – jak podkreśla Senyszyn, od 20 lat jej bliski współpracownik.
Balt to wywodzący się z Częstochowy były poseł i europoseł SLD, który po serii wieloletnich wewnątrzpartyjnych konfliktów rozstał się z Nową Lewicą Włodzimierza Czarzastego. Podobnie Robert Kwiatkowski, były prezes TVP i były szef Stowarzyszenia „Ordynacka”, a także lewicowy poseł w latach 2019–2023, który ostatecznie – po wewnętrznych utarczkach – również pożegnał się z partią obecnego marszałka Sejmu.
Piotr Bakun to z kolei do niedawna lider partii Bezpartyjni, która popierała kandydaturę Joanny Senyszyn w 2025 roku i stała za zbiórką dla niej 100 tys. podpisów poparcia. O ugrupowaniu także niewiele wiadomo. Tu mała uwaga: Bezpartyjni Bakuna to zupełnie inne środowisko niż Bezpartyjni i Samorządowcy, na czele których stoi Marek Woch, także kandydat na prezydenta w 2025 roku, a obecnie koalicjant Grzegorza Brauna. W zarządzie byłej partii Bakuna znajdujemy Zbigniewa Witaszka, byłego posła Samoobrony i bliskiego człowieka Andrzeja Leppera, a w 2019 roku kandydata do Sejmu z list Konfederacji.
„To za mało”
– Zakładam, że Joanna Senyszyn, po niezłym wyniku w wyborach prezydenckich oraz wręcz spektakularnych rezultatach w mediach społecznościowych podczas minionej kampanii, chce kontynuować swoją passę. Na razie nie wiadomo jednak do końca, czym ma być nowe ugrupowanie – komentuje w rozmowie z RadioZET.pl dr Bartosz Rydliński, politolog z UKSW.
– Nowa Fala – jak zdradzała w grudniu Joanna Senyszyn – ma być przede wszystkim ugrupowaniem demokratycznym, ale moim zdaniem to za mało, by powalczyć poważnie o głosy wyborców. Rodzi się zatem pytanie, czy nie jest to próba ulokowania swojej partii jako potencjalnego koalicjanta wyborczego. Zakładam również, że ze względu na otwartą niechęć wobec Włodzimierza Czarzastego i jego – w ocenie Senyszyn – autorytarnego stylu zarządzania Nową Lewicą, Nowej Fali może być bliżej do Koalicji Obywatelskiej – zauważa.
Senyszyn pozostaje jednak krytyczna nie tylko wobec Nowej Lewicy, ale i pozostałych partii tworzących większość rządzącą. Pomysłem na budowę rozpoznawalności i zaznaczenie swojego miejsca na scenie politycznej ma być teraz zbiórka podpisów pod projektem ustawy w sprawie utrudnienia wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej. Zgodnie z obecnymi przepisami do uchwalenia ustawy wyrażającej zgodę na wypowiedzenie traktatów unijnych potrzebna jest zwykła większość w Sejmie.
Senyszyn chce zablokować Polexit
– Chodzi o dokonanie zapisu, że Polskę można wyprowadzić z UE tylko w wyniku referendum. Uważamy, że obecnie zarówno PiS, jak i Konfederacja – jeżeli miałyby większość – zgodnie z prawem mogłyby zwykłą większością sejmową i z podpisem Nawrockiego zrobić Polexit. Trzeba więc temu przeciwdziałać, a przynajmniej uświadomić obywateli i obywatelki, że taka groźba istnieje – wyjaśnia Joanna Senyszyn i dodaje: – Potrzebny jest projekt ustawy, a obecna koalicja takiego projektu nie robi, dlatego będziemy zbierać podpisy.
Była kandydatka na prezydenta i liderka Nowej Fali nie traci ani entuzjazmu, ani determinacji, aby w przyszłości móc wpływać na krajową politykę. Wciąż nie rezygnuje z ostrego języka i mocnych porównań, chociażby odpowiadając na nasze pytania o chaos wokół Trybunału Konstytucyjnego. – To absolutny skandal, że prezydent nie zaprosił wszystkich sędziów powołanych przez Sejm i nie odebrał od nich ślubowania. To psi obowiązek prezydenta. Kto najął się na psa, ten musi szczekać! Chciał kandydować, został wybrany i powinien spełniać swoje konstytucyjne obowiązki – wylicza.
Czy tym razem wyjątkowo pochwali działania marszałka Włodzimierza Czarzastego, który zorganizował w Sejmie ślubowanie nowo wybranych sędziów TK? – Uważam, że marszałek nie był tutaj do niczego potrzebny. Wystarczyło, aby ci sędziowie, od których jeszcze nie odebrano ślubowania, na piśmie takie ślubowanie złożyli w Kancelarii Prezydenta – podkreśla Joanna Senyszyn.
Kiedy możemy spodziewać się Kongresu partii Nowa Fala? – W najbliższym czasie nie przewidujemy takiego kongresu. Wszyscy wiedzą, że kongres wymaga pieniędzy i to sporo. W związku z tym raczej zrobimy konferencję prasową – przyznaje polityczka.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET