Zmiany w szkołach od września. MEN podjęło decyzję w sprawie edukacji zdrowotnej

5 min. czytania
09.04.2026 07:55
Obserwuj nas na Google

- Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa od 1 września. Tak jak planowaliśmy - od czwartej klasy w szkole podstawowej i dwa lata w szkołach ponadpodstawowych w zależności od wyboru danej szkoły - ogłosiła na antenie TVN24 szefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej Barbara Nowacka.

Ministra edukacji Barbara Nowacka
fot. Karol Makurat/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zmiany wprowadzono w edukacji zdrowotnej od 2025 roku.
  • Co obejmuje nowy program edukacji zdrowotnej.
  • Które zagadnienia pozostaną nieobowiązkowe w edukacji zdrowotnej.

Jest decyzja MEN ws. edukacji zdrowotnej

Edukacja zdrowotna weszła do szkół 1 września 2025 r., zastępując nieobowiązkowe wychowanie do życia w rodzinie. MEN długo utrzymywało, że nowy przedmiot będzie obligatoryjny tak, żeby wszyscy młodzi ludzie mogli z niego skorzystać. Zeszłoroczna kampania prezydencka, strach przed konserwatywną grupą wyborców i nagonka prawicowych środowisk spowodowały, że resort edukacji wycofał się ze swoich planów i przedmiot był nieobowiązkowy. Efekt? Według ministerialnych danych około 30 proc. uczniów mających w planach lekcji edukację zdrowotną zapisało się na nowy przedmiot.

Szefowa MEN Barbara Nowacka pytana wielokrotnie o edukację zdrowotną nie zamykała jednak tematu jej fakultatywności. Zmiany miała ogłosić do końca marca, jednak termin wciąż przesuwano. W końcu w czwartek, 9 kwietnia, oficjalnie podała, że od nowego roku szkolnego edukacja zdrowotna stanie się przedmiotem obowiązkowym. - Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa od 1 września. Tak jak planowaliśmy - od klasy 4 w szkole podstawowej, i dwa lata w szkołach ponadpodstawowych w zależności od wyboru danej szkoły - ogłosiła szefowa MEN  Barbara Nowacka na antenie tvn24. Jak dodała, nieobowiązkowy będzie moduł dotyczący zdrowia seksualnego.

- Przedmiot będzie składał się tak naprawdę z dwóch przedmiotów, czyli przedmiotu edukacja zdrowotna, takim, jaki jest, i nieobowiązkowego przedmiotu, który będzie prawdopodobnie ok. 1/10 całości przedmiotu, dotyczącym wiedzy o zdrowiu seksualnym - wyjaśniła Nowacka. O obowiązkowości drugiego komponentu będą decydować rodzice. - Na tę jedną lub dwie godziny w ciągu roku - tu będzie decyzja rodzica lub pełnoletnich uczniów w przypadku szkół ponadpodstawowych, gdzie może tak być, że w klasie trzeciej będą uczniowie pełnoletni - dodała szefowa MEN.

Edukacja zdrowotna obowiązkowa, ale...

- Przyjmujemy tę decyzję z ogromną satysfakcją, ulgą i poczuciem dobrze wykonanej pracy. To nasz wspólny sukces. Walczyliśmy o to długo i konsekwentnie. To zwycięstwo rozsądku nad politycznym cynizmem. Gratulujemy Ministerstwu Edukacji Narodowej odwagi, bo tej odwagi przez ostatni rok dramatycznie brakowało. Jesteśmy dumni z Ministerstwa Edukacji Narodowej, które postanowiło przyznać się do błędu i częściowo naprawić krzywdę wyrządzoną w ubiegłym roku. To moment, w którym wreszcie zaczyna wygrywać dobro dziecka – nie kryje radości Paweł Mrozek, założyciel „Akcji Uczniowskiej”, członek Instytutu Praw Dziecka im. Janusza Korczaka.

Jednocześnie zaapelował do polityków prawicy, lewicy, Episkopatu i wszystkich organizacji: "zamilknijcie". - Wystarczy już tej narodowej burzy wokół edukacji zdrowotnej. Nie rozpalajcie jej na nowo. Dzieci nie są pionkami w waszej politycznej grze, szkoła nie może być polem bitwy ideologicznej. Dajcie szkołom, nauczycielom i uczniom spokój, przestrzeń i czas na realną pracę, naukę – apeluje założyciel Akcji Uczniowskiej. Choć jednocześnie nie kryje rozczarowania zmianą dotyczącą komponentu edukacji seksualnej.

Redakcja poleca

- Nie oszukujmy się, wszyscy wiemy, dlaczego tak się stało. To klasyczne, haniebne uginanie się pod presją Episkopatu i prawicowego elektoratu. Barbara Nowacka obiecywała chronić polską szkołę przed bieżącą polityką. Jak widać nieskutecznie, bo dziś szkoła znów staje się elementem politycznej układanki i częścią przygotowań do wyborów parlamentarnych w 2027 roku – ocenia Mrozek. To właśnie komponent dotyczący zdrowia seksualnego stał się zarzewiem konfliktów i politycznych oraz ideologicznych sporów wokół nowego przedmiotu.

Walka o jeden rozdział edukacji zdrowotnej

Środowiska prawicowe i katolickie protestowały, często nie znając programu edukacji zdrowotnej, przed jej wprowadzeniem i namawiały w internecie, kościołach i na różnych zebraniach do rezygnacji z udziału w tych lekcjach. - Międzyresortowy zespół, którym kierowałem, i tak poszedł na duże kompromisy, układając propozycję podstawy programowej z edukacji zdrowotnej - komentował z kolei w rozmowie z RadioZET.pl prof. Zbigniew Izdebski, pedagog i seksuolog, przewodniczący zespołu, który przygotowywał założenia edukacji zdrowotnej.

Według eksperta nie można jednak zupełnie oderwać zdrowia fizycznego od psychicznego, a psychicznego od seksualnego. - To tak jakbyśmy powiedzieli uczniom: wchodzicie do klasy, ale tylko ze swoim zdrowiem fizycznym, a waszą płciowość zostawiacie za drzwiami. To niemożliwe. To się wszystko łączy - mówił prof. Izdebski. W podobnym tonie odpowiadała dr Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży. - Nie można naszego zdrowia rozczłonkowywać. Zdrowie seksualne wpływa na zdrowie psychiczne i fizyczne - mówiła.

Redakcja poleca

Z drugiej strony dr Lewandowska nie ukrywała, że najbardziej bolesne dla niej jest to, że grupa nastolatków, na której najbardziej jej zależało, czyli ta która ma małe szanse, żeby w środowiskach domowych dowiedzieć się ważnych rzeczy w kontekście zdrowia, nie chodzi na edukację zdrowotną. - Dlatego, jeżeli miałabym wybierać, że stracę te 30 proc., które obecnie chodzi na edukację zdrowotną, ale zyskam 70 proc., czyli przedmiot stanie się obowiązkowy i wszyscy mieliby równe szanse uczyć się z rzetelnych źródeł o ważnych obszarach życia, to byłabym w stanie zgodzić się na taki kompromis. Licząc na to, że może za dwa, trzy lata - jak dorośli będą na to gotowi - metodą drobnych kroków uda nam się wprowadzić ponownie do przedmiotu również zdrowie seksualne jako element, który jest tak samo ważny jak pozostałe moduły - mówiła dr Lewandowska.

Absurd w szkołach

Wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej na pewno już teraz pomoże w rozwiązaniu jednego szkolnego absurdu. W tym roku szkolnym zasady zapisów wyglądały tak: z automatu wszyscy, którzy mają w programie edukację zdrowotną, byli na nią zapisani. Jeśli rodzice lub pełnoletni uczniowie nie zgadzali się na uczestnictwo w przedmiocie, trzeba było złożyć w szkole stosowną deklarację we wrześniu.

- Mamy mnóstwo uczniów, którzy nie wypisali się z przedmiotu, ale na lekcjach się nie zjawiają - opowiadał nam Maciej Rusiecki, dyrektor V LO w Warszawie i wyliczał: - Z klas pierwszych powinno chodzić 15 osób. Na lekcji są zazwyczaj cztery te same osoby. W związku z tym, że przedmiot jest nieobowiązkowy, nie ma z niego ocen, nie widnieje on też na świadectwie. - Owszem takiemu uczniowi nieobecności liczą się do frekwencji ogólnej, ale jest to tylko parę godzin. Zresztą rodzice to usprawiedliwiają jednym kliknięciem. Z edukacji zdrowotnej nie ma klasyfikacji, bo nie ma z niej zaliczenia. Żyjemy w oparach absurdu - stwierdził Rusiecki.

Najłatwiej byłoby wypisać nieobecnych uczniów z przedmiotu, ale termin ten zgodnie z odgórnymi przepisami minął we wrześniu. W trakcie roku szkolnego w dowolnym momencie takiej możliwości nie przewidziano. - Uczniowie żadnych konsekwencji nie ponoszą. Są na liście, bo muszą być, ale nic więcej nie możemy zrobić. Ani wyegzekwować tego, żeby chodzili, ani tego, żeby ich z tej listy zdjąć - mówiła w podobnym tonie Milena Cybulska-Rakoczy, dyrektorka Zespołu Szkół Rzemiosła w Łodzi. A szkoła jednocześnie musi prowadzić dokumentację i wypełniać szereg dokumentów, bo oficjalnie lekcja jest. Jeśli przedmiot będzie obowiązkowy, to problem z zapisami i nieobecnościami zostałby rozwiązany.

Przypomnijmy, edukacja zdrowotna jest prowadzona w klasach 4-8 po godzinie tygodniowo (w klasie ósmej nie dłużej niż do końca stycznia ze względu na egzamin ósmoklasisty). W szkołach ponadpodstawowych uczniowie mają przedmiot przez dwa lata po godzinie.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET