SN zasypany protestami wyborczymi. Stanowcza reakcja prezydenta

2 min. czytania
23.06.2025 18:50
Obserwuj nas na Google

Prezydent Andrzej Duda podkreślił w poniedziałek, że rozpoznanie protestów wyborczych należy do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Dodał, że ta Izba musi rozpoznać wszystkie protesty wyborcze, niezależnie od ich liczby. Do Sądu Najwyższego wpłynęło prawie 50 tys. protestów wyborczych. Dotychczas zarejestrowano 10,5 tys. protestów, a rozpatrzono 98.

duda
fot. Marysia Zawada /REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak prezydent Andrzej Duda skomentował kwestię masowych protestów wyborczych.
  • Która izba w ocenie prezydenta musi rozpatrzyć protesty.
  • Jakie zdanie w tej kwestii ma minister sprawiedliwości Adam Bodnar.

Protesty wyborcze. Andrzej Duda komentuje

Andrzej Duda zaznaczył podczas konferencji w Podgoricy, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego musi te protesty rozpoznać, "ile by ich nie było". - To jest jej zadanie i takie zadanie zostało jej powierzone. Ona to zadanie już wcześniej wykonywała. Przypomnijmy, że to ona właśnie orzekała o legalności wyborów, w wyniku których obecny rząd został ostatecznie ukonstytuowany - wskazał prezydent. Dodał, że rozpatrzenie protestów powinno być zrealizowane "jak najlepiej, jak najsprawniej i jak najbardziej rzetelnie".

Ubiegły poniedziałek - 16 czerwca - był ostatnim dniem na składanie do SN protestów przeciwko wyborowi prezydenta. Te jednak napływały do SN przez kolejny tydzień, bowiem nadanie do 16 czerwca włącznie protestu za pośrednictwem Poczty Polskiej było równoznaczne z wniesieniem go do SN.

Redakcja poleca

50 tys. protestów wyborczych

Po rozpoznaniu wszystkich protestów, na podstawie sprawozdania z wyborów przedstawionego przez PKW, Sąd Najwyższy w składzie całej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych rozstrzyga o ważności wyboru prezydenta RP. Uchwała w tej sprawie zapada na jawnym posiedzeniu w ciągu 30 dni od podania wyników wyboru do publicznej wiadomości. Oznacza to, że ostatnim dniem, do którego powinno zapaść to rozstrzygnięcie, jest 2 lipca.

Prokurator Generalny Adam Bodnar oświadczył w zeszłym tygodniu, że orzeczenia wydawane przez sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN nie będą mogły zostać uznane za podjęte w sposób niezależny i bezstronny. Według niego w sprawie protestów wyborczych oraz ważności wyborów powinni orzekać sędziowie Izby Pracy SN.

Manowska: 90 proc. protestów to "giertychówki"

Wcześniej rzecznik SN sędzia Aleksander Stępkowski, mówiąc o kwestii rozpoznawania spraw wyborczych w SN, podkreślał, że "jedyną izbą umocowaną prawnie do rozpoznawania protestów jest Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN".

Małgorzata Manowska poinformowała w poniedziałek rano w Radiu ZET, że wśród protestów, które wpłynęły do SN, "indywidualnych protestów" jest kilkaset sztuk, zaś ok 90 proc. stanowią te, których wzór udostępnił w mediach społecznościowych poseł KO Roman Giertych. Protesty te nazywane są przez pracowników SN - jak dodała I prezes SN - tzw. giertychówkami.

Z kolei poseł Giertych napisał w poniedziałek na platformie X, że we wtorek złoży zawiadomienie na prezes Manowską i inne osoby z Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN. "We wszystkich 50 tys. protestach wyborczych z mojego wzoru, wnosiliśmy o przekazanie ich do Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Z jej wypowiedzi wynika, że nasze protesty ukradli neosędziowie" - napisał Giertych, odnosząc się do słów I prezes SN.

Źródło: Radio ZET/ PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET